fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Kulig to popularna i niedroga rozrywka, na Kaszubach są świetne warunki do kuligów.
Dźwięk dzwoneczków i tętent końskich kopyt, a dookoła zimowy las. Tak spędzała długie zimowe wieczory staropolska szlachta. Dziś na kulig wybrać się może każdy, to doskonały sposób na zimowe zwiedzanie okolic Trójmiasta.
- Lubisz kuligi?
-
tak, to fajna rozrywka dla całej rodziny
89% -
nie przepadam, to dobre dla dzieci
5% -
nie, podczas kuligu marznę i się nudzę
6%
łącznie głosów: 711
Nawet gdy nadeszły cięższe czasy tradycja zimowej zabawy nie wygasła. Wiejskie dzieci często wiązały jedne małe sanki do drugich, taki "pociąg" napędzany był jednym koniem. Wraz z nadejściem ery traktorów, poczciwego siwka zastąpił Ursus.
Obecnie kuligi przeżywają swój renesans. Kaszuby to prawdziwe kuligowe zagłębie. Najwięcej mieszkańców Trójmiasta na kulig w okolice Szymbarku lub Wieżycy.
- Spadł śnieg i zaczyna się zainteresowanie kuligami - mówi Bogdan Mieczkowski kierownik ośrodka Debrzyno znajdującego się koło Kościerzyny. - To popularna i niedroga rozrywka, ale żeby można było zorganizować kulig, śnieg musi być odpowiedni. Sypki puch nie nadaje się pod płozy sań, najlepiej jak przez kilka dni popada mokry śnieg, a potem złapie solidny mróz.
Jechać możemy w wytwornych saniach lub na przywiązanych do nich zwykłych saneczkach zjazdowych. Za taką przejażdżkę zapłacimy średnio 15-55 zł od osoby. W cenę wliczona jest zwykle gorąca herbata, ognisko, w droższych opcjach również kiełbaskę lub bigos. Za dodatkowe atrakcje trzeba jednak zapłacić ekstra.
- Klienci bardzo lubią jazdę w świetle pochodni, za każdą płacą 5zł - mówi Mieczkowski. - Oprócz tego zamówić można prawdziwego pieczonego dzika lub prosie. Taka zakąska czeka na uczestników gotowa w miejscu postoju kuligu.
Pieczyste to wydatek rzędu 600-900zł w zależności od wielkości zwierzęcia. Porcje podaje kucharz w schludnym białym fartuchu i prawdziwej kucharskiej czapce. Jeśli nie lubimy jeść w ciszy, konsumpcje umilić nam może kaszubska kapela.
- Za dodatkowe 700zł czterech kaszubskich grajków zaprezentuje tradycyjne przyśpiewki. Gdy grupa znudzi się kaszubską gwarą, urządzą jazzowe jam sesion, a chętnych poczęstują tabaką - opowiada kierownik ośrodka wypoczynkowego.
Jeśli znudzą nas konne kuligi, do napędzania sań wykorzystać można zaprzęg psów pociągowych.
- Przejażdżka psim zaprzęgiem to niesamowita przygoda zarówno dla psa jak i człowieka - zachęca Grzegorz Linda podróżnik i miłośnik ras północnych, zajmuje się turystyką niekonwencjonalną w Porzeczu. - Na taki przejazd zarezerwować sobie trzeba około dwóch godzin. Jedziemy spokojnie, po drodze opowiadamy o naszych psach, o sporcie zaprzęgowym, zatrzymujemy się, można zrobić kilka zdjęć. Na saniach zmieścić możemy 3-4 osobową rodzinę. Cena wycieczki zależy od ilości uczestników, przy trzy osobowej rodzinie to koszt 450zł.
Krótsze, ale i tańsze przejazdy organizuje Baza Wypadowa Hejtus. Za dwudziestominutową jazdę zapłacimy 30 zł od osoby. Jednak specjalnością ośrodka są tradycyjne kuli, największy jaki organizowali liczył 80 uczestników.
- Mamy rożne atrakcje, można zjechać z górki na worku z sianem, albo rozebrać się do rosołu i wskoczyć do balii z gorącą wodą, która ustawiona jest na śniegu. Dzieci uwielbiają karmić kozy marchewką. Najważniejsza jest chyba atmosfera sprzyjająca odpoczynkowi i oderwanie się od wielkomiejskiego zgiełku - mówi Beata Rydelek z Bazy Wypadowej Hejtus. - Nie możemy też narzekać na brak śniegu, zwłaszcza gdy za porównanie weźmiemy cieniutką warstewkę pokrywającą Trójmiasto.
Jak dowiedzieliśmy się od Anny Zielińskiej dyżurnego synoptyka Morskiego Biura Prognoz, pogoda choć mroźna, nie do końca sprzyjać będzie kuligom.
- Nie przewiduje większych opadów śniegu, ale napływające nad nasz kraj mroźne powietrze znad kontynentu, sprawi że nocą temperatura spadnie do -11 stopni. W związku z tym musimy zadowolić się tym co mamy.
Mimo braku spektakularnych zasp, kulig udać się może wyśmienicie, dlatego warto sprawdzić ofertę gospodarstw agroturystycznych oraz ośrodków wypoczynkowych w poszukiwaniu zimowych atrakcji. Pamiętajmy również, że według Prawa o ruchu drogowym nie wolno ciągnąć za pojazdem osoby na nartach, sankach i innych urządzeniach (Prawo o ruchu drogowym, art. 60, ust. 2, pkt. 4).




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.