Gdańscy urzędnicy wreszcie zrozumieli, że miejski sport to coś więcej niż Lechia i Baltic Arena - po długich dyskusjach miasto postanowiło zbudować boisko, na którym będą mogli grać amatorzy, w tym z prężnie działającego klubu z Oliwy - KS Olivia.
O decyzji miejskich urzędników, kończącej kilkuletni spór, pisze Gazeta Wyborcza.
KS Olivia to jeden z najprężniej ośrodków szkolenia młodzieży na Pomorzu. Ćwiczy w nim ok. 200 dzieci i młodzieży. Jednak cały majątek klubu to boisko przy ul. Kościerskiej, które powstało za pieniądze rodziców młodych piłkarzy i władz klubu.
Problem w tym, że obiekt znajduje się na terenie należącym do ZOO, a sportowcy korzystają z niego na zasadzie użyczenia. Od kilku miesięcy zapowiadano, że obowiązująca jedynie do listopada br. umowa nie zostanie przedłużona, a w tym miejscu powstanie parking dla odwiedzających ZOO.
- Mamy pozytywny problem znaczącego wzrostu liczby odwiedzających. Niezbędne są więc nowe tereny dla zwierząt, które zajmą dotychczasowy parking. A ten zostanie przesunięty na teren boiska - tłumaczył "Gazecie Wyborczej" dyrektor ZOO, Michał Targowski.
Przed młodymi piłkarzami stanęło widmo bezdomności.
Za sportowcami-amatorami ujęły się media: o sprawie pisaliśmy w Trojmiasto.pl, robiły to także Gazeta Wyborcza i Dziennik Bałtycki. To chyba dzięki temu urzędnicy zrozumieli, że miejski sport to nie tylko zawodowcy z Lechii i stadion piłkarski w Letnicy.
- Przedłużamy umowę użyczenia terenu przy ul. Kościerskiej o kolejne trzy lata - ogłosiła wreszcie na łamach "Gazety" Danuta Janczarek, sekretarz miasta Gdańska.
To jednak rozwiązanie tymczasowe, ponieważ miasto zdecydowało się na budowę miejskiego boiska do piłki nożnej. Że takie powstanie, zapewnia Krzysztof Rudziński, dyrektor wydziału programów rozwojowych gdańskiego urzędu: - Rozważamy możliwość przebudowania boiska przy ul. Subisława, ale jeszcze wyjaśniamy, czy nie będzie tamtędy przebiegać Droga Czerwona. Jeśli okaże się, że tak, to w ciągu pół roku wybierzemy inną lokalizację i tam wykonamy niezbędne prace.
Prezesowi KS Olivia, Olafowi Dramowiczowi kamień spadł z serca. - Jesteśmy zadowoleni, bo długo walczyliśmy o to, by dzieciaki z naszej dzielnicy miały gdzie grać. Nie bez znaczenia jest też fakt, że ich rodzice włożyli masę pracy w przygotowanie i utrzymanie boiska. Przez jeszcze kilka lat ten wysiłek nie pójdzie na marne - powiedział w rozmowie z dziennikarzem Gazety.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.