Ślizgać się na łyżwach to ogromna frajda, ale są takie osoby, którym jazda po prostej szybko się nudzi. Monotonię na lodowisku rozproszyć mogą elementy jazdy figurowej. Jakie jeszcze wyzwanie może postawić przed sobą zaawansowany amator łyżwiarstwa?
- Lubisz ślizgawki?
-
nie, za duży tam tłum
22% -
czasami jeżdżę, ale nie jest to mój ulubiony sport
34% -
tak, to moja ulubiona rozrywka
44%
łącznie głosów: 106
- To zespół amatorski, który powstał spontanicznie z osób, które uczęszczały na szkółkę łyżwiarstwa figurowego - mówi Agnieszka Filipowicz trenerka ze szkoły Iceskater. - To jedyny taki zespół w Trójmieście, a może nawet w Polsce.
Sportowcy zajmujący się łyżwiarstwem synchronicznym muszą ćwiczyć wiele lat żeby zapracować na sukces. Okazuje się jednak, że ta dyscyplina przyciąga także amatorów, którzy nie liczą na spektakularne osiągnięcia. Jeżdżą dla po prostu dla przyjemności.
- Jak sama nazwa mówi, najważniejsza jest synchronizacja, wszystko musi być wykonane w równym tempie, jak musztra w wojsku - śmieje się instruktorka.
Okazuje się, że musztra na lodzie może być całkiem przyjemna i radzą sobie z nią nawet osoby, które jeździć zaczęły stosunkowo niedawno. Trening i dobre chęci, to jest najważniejsze.
- Na szkółkę łyżwiarską zapisałam się rok temu - przyznaje pani Ania. - Chciałam po prostu nauczyć się poruszać na lodzie, ale pochłonęło mnie to na tyle, że zdecydowałam się zacząć trenować jazdę synchroniczną.
Niektórzy przygodę z jazdą synchroniczną postrzegają jako powrót do beztroskich, dziecięcych lat.
- Jako mała dziewczynka interesowałam się jazdą figurową, ale po pewnym czasie porzuciłam ten sport - opowiada kolejna pani Anna - Gdy dorosłam zatęskniłam za łyżwiarstwem, chciałam też wykorzystać umiejętności z przeszłości. Jazda synchroniczna daje mi dużo satysfakcji.
Pani Elżbieta zaczęła jeździć zachęcona przez własną córkę, spodobało jej się, że grupa stawia przed sobą jasny cel.
- Na łyżwach jeżdżę od zawsze, ale prawdziwą radość z łyżwiarstwa odkryłam dopiero, gdy bezcelowe ślizganie się w kółko zamieniłam na ukierunkowany i spójnie prowadzony trening - mówi pani Elżbieta. - Chcemy wystartować w zawodach, a to mobilizuje i pozwala cieszyć się nawet z najmniejszych sukcesów.
A tych trójmiejskich łyżwiarzy-amatorów nie brakuje. W zeszłym roku zaprezentowali się na zawodach w Łodzi, gdzie występowali wraz z zawodowcami.
- Już po dwóch miesiącach wspólnych treningów byliśmy gotowi do rywalizacji - chwali grupę instruktorka. - Układ, z którym wystąpiliśmy nie był skomplikowany, ale sam fakt zsynchronizowania szesnastu osób w tak krótkim czasie jest ogromnym wyczynem.
Agnieszka Filipowicz swoich podopiecznych ceni najbardziej za entuzjazm i pozytywne nastawienie jakie okazują na treningach.
- Przy takim nastawieniu grupy nie potrzeba ogromnych umiejętności łyżwiarskich, żeby jeździć synchronicznie. Wystarczy umieć płynnie poruszać się w przód i w tył, resztę doskonalimy wspólnie. - mówi trenerka.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.