AnO Dzik, ani nie był dziki, ani zły

Migawki z Alternatywnej Imprezy na Orientację pt. Dzik, zorganizowanej przez Navigatoria Adventure Racing Team.
Migawki z Alternatywnej Imprezy na Orientację pt. Dzik, zorganizowanej przez Navigatoria Adventure Racing Team. fot. Justyna Wasiniewska

W ostatnią sobotę lutego zespół Navigatoria Adventure Racing Team tradycyjnie zaprosił nas na alternatywną imprezę na orientację pt. Dzik. To już drugie spotkanie z całego cyklu pięciu alternatywnych zmagań z mapą i kompasem. Tym razem baza startowa mieściła się w gościnnych murach Zespołu Szkół nr 15 w Gdyni-Chwarzno. "Dzik" na start przyciągnął nie tylko stałych bywalców imprez na orientację, ale także rzeszę żądnych przygód nowicjuszy, którzy zamierzali podjąć pierwsze kroki w nawigacji. Edycja ta była także miłą niespodzianką dla samych organizatorów, którzy nie spodziewali się tak dobrej frekwencji!



Chcąc sprostać liczbie zawodników na trasie podstawowej pieszej, organizatorzy podzielili wszystkich na dwie grupy, które wyruszyły do lasu w odstępie ok. 10 min. Z kolei Trasa Rodzinna była trasą łatwą i przyjemną. Nieduży dystans o długości 4 km poprowadzony głównie drogami i leśnymi duktami sprawił, że doskonale sprawdzali się na niej nawet najmłodsi adepci turystyki.

Na głównej Trasie Pieszej fragmentaryczna mapa z częściowo usuniętą drożnią skutecznie utrudniała nawigację. Dodatkowo uczestnicy mieli do wykonania zadania specjalne w postaci sprawdzianu wiedzy na temat dzików i ich zwyczajów, oraz ułożenia hasła, które wcale nie było takie łatwe do odgadnięcia (na AnO zawsze mamy do czynienia z zabawną fabułą).

Na pokonanie 7-kilometrowej trasy uczestnicy mieli około dwóch godzin (130 min + 30 min limitu spóźnień) i jak zwykle niektórym udało się to szybciej, ale kto trochę pobłądził, z pewnością wykorzystał całkowity limit czasu. Piękne otoczenie lasów w okolicach Chwarzna, a także całkiem dobra pogoda sprawiły, że szło się bardzo przyjemnie. Po powrocie do bazy można było posilić się drożdżówką i napić herbaty, na każdego, kto chciał czekały również dyplomy.

Wrażenia z trasy drużyny GR3miasto:

Tym razem wystartowałem w towarzystwie trzech dziewczyn, z czego najmłodsza ma na imię Zoya i jest pieskiem rasy husky. Ma całkiem niezłą kondycję, więc byłem pewien, że będzie mnie wspierała w gonitwie za czasem, a nie opóźniała. W biurze zawodów zameldowaliśmy się na długo przed wyruszeniem w trasę. Tam też otrzymaliśmy kartę startową, gdzie wpisaliśmy swój zespół jako "GR3miasto". Gdy przyszedł na nas czas, wtedy dostaliśmy od organizatora mapkę wraz z krótką instrukcją i ruszyliśmy w pierwszej grupie zawodników na skraj lasu, gdzie odbył się start. Po dotarciu do niego rozpoczęła się prawdziwa zabawa z nawigacją.

Na pierwszy ogień poszedł najbliższy z PK, to jest "I". To nie było trudne, gdyż namierzyli się na niego chyba wszyscy z grupy. Tutaj też była pierwsza zagadka do odgadnięcia, a chodziło o ... "ciamkanie". Później było jeszcze kilka takich cukiereczków. Drugi w kolejce był PK "Y", który również nie sprawił większego problemu. Następnie na północny wschód do PK "E" i tutaj zaczęły się niewielkie schodki, bo "H" trzeba było namierzyć przy pomocy kompasu i parokroków, a nie patrzeć, gdzie idą inni zawodnicy. No cóż, przekonanie się o tym zabrało nam kilka cennych chwil. Z "H" trzeba było zejść i ponownie wdrapać się pod górkę, która sprawiła, że oddech znacznie się pogłębił i trzeba było ściągnąć kurtkę, by włączyć osobiste chłodzenie przegrzanego organizmu. Udało się jednak i zaliczyliśmy "D", choć w rezultacie wyszło, że chyba nie to "D" podbiliśmy, a z drugiej strony to ciekawe, bo stamtąd w miarę bez problemu namierzyliśmy się na "J". Tutaj chwilę zastanawialiśmy się w jaki sposób podejść do kolejnych punktów i ustaliliśmy, że w pierwszej kolejności na celownik bierzemy "Y'", później LOPkę (Linia Obowiązkowego Przejścia) zaczynając od "B" i kończąc na "C", a następnie od północy zaliczamy pozostałe punkty. Jak ustaliliśmy, tak zrobiliśmy. Po długim marszu leśnym duktem wspięliśmy się na kolejne wzgórze po "Y'" i po nim bez najmniejszego problemu zaliczyliśmy "B". No i przed nami CCL, czyli Cienka Czerwona Linia. Kompas w dłoń, ściągnięcie namiaru z mapy i bardzo ale to bardzo dokładne wyznaczenie azymutu, uwzględnienie poprawki magnetycznej i przed siebie. Niewiele później na kolejnej górce jest pierwszy CCL1, namierzamy się dalej i prowadzę dziewczyny przez gęstą roślinność, która powoduje co jakiś czas wypowiadanie kwestii typu "gdzie ty idziesz?", "przecież tu nic nie ma!", czy też "tu na pewno nie będzie żadnego PK!"... a właśnie, że był CCL2 i w ten sposób zarobiliśmy 30 pkt! W drodze do drugiego końca CCL znaleźliśmy się na górce, z której rozciągał się piękny widok na pobliskie lasy. Naprawdę warto było to zobaczyć! Podbudowani tym sukcesem poszliśmy po "T". I tutaj spotkała mnie mała niespodzianka, gdyż wdrapałem się na kolejne wzgórze, a jakże, stanąłem dokładnie (według mnie) w punkcie i PK "T" nie widziałem. Parę kroków w jedną, parę w drugą i nadal nic. Dopiero, gdy Paulina dotarła na miejsce wraz z Zoyą, to zobaczyłem go. Był tam, gdzie miał być, czyli mniej więcej na wyciągnięcie ręki od punktu w którym przed chwilą stałem i go szukałem. No cóż, zmęczenie potrafi zrobić psikusa. Po tym odnaleźliśmy jeszcze pobliski PK "U", przebiliśmy się przez kolejne górki, by zejść do PK "O", który sobie grzecznie czekał na nas na skrzyżowaniu. Niestety na tym musieliśmy już poprzestać, gdyż do mety było daleko, a czasu bardzo, ale to bardzo mało. Podjęliśmy więc decyzję o szybkim marszu w kierunku mety, gdzie zameldowaliśmy się 4 min po czasie. Po drodze wytężaliśmy jeszcze nasze szare komórki w celu odgadnięcia hasła ale ułożenie z liter na mapie wyrażenia "BUCHTUJĄCY ODYNIEC" okazało się ponad nasze siły. Koniec wyścigu - karta oddana, czas zapisany, wielkie i pyszne drożdżówki oraz dyplomy pobrane...



GALERIA ZDJĘĆ; fot. Justyna Wasiniewska


Podsumowując, start w imprezie uważam za udany, bo rywalizując z zaprawionymi w boju harpaganami uzyskaliśmy wyniki mniej więcej w połowie całej stawki zawodników. No cóż, nawigacja była w porządku. ale szybkość można jeszcze trochę poprawić. Następnym razem zwracamy uwagę na szczegóły i polegamy przede wszystkim na kompasie i własnych namiarach, a nie podglądamy, gdzie idą inni zawodnicy.

Sama organizacja zawodów jest na szóstkę - jak zawsze z ludźmi w Navigatoria Adventure Racing Team. Tereny piękne, pogoda jak na zamówienie, duch zdrowej rywalizacji i życzliwości u wszystkich uczestników bez względu na to, na jakiej byli trasie. Taką formę rekreacji polecam każdemu, bez względu na przekonania polityczne i ulubione programy telewizyjne.

Autor relacji: Marek Puchalski [GR3miasto]

PEŁNE WYNIKI


Zapraszamy serdecznie z całą rodziną!
Kolejna edycja cyklu Bauhaus AnO Sarna 2015 już w kwietniu.

Przeczytaj relacje i obejrzyj zdjęcia z poprzednich edycji AnO:

1) Hanza AnO pt. "Skrzat"
2) Hanza AnO pt. "Dzik"
3) Hanza AnO pt. "Sarna"
4) Hanza AnO pt. "Mewa"
5) Finały AnO 2014
Oraz edycję przygodową pt.Navigatoria Adventure Race.

Organizatorzy cyklu Hanza AnO:

WWW: Navigatoria Adventure Racing Team
WWW: FunPage
Mail: ano@navigatoriaAR.pl

Opracował:

Opinie (9)

  • "Tym razem wystartowałem w towarzystwie trzech dziewczyn... (3)

    ...z czego najmłodsza ma na imię Zoya i jest pieskiem rasy husky."

    Nie mam więcej pytań.

    • 11 4

    • i tak miało

      To brzmieć. Dobry humor nigdy nie opuszcza zawodników AnO Dzik, nawet podczas pisania relacji. Ty też się uśmiechnij i przybieżaj na następne spotkania organizowane przez ekipę NART ;)

      • 6 2

    • zatkao kakao, he?

      • 6 2

    • taaaa.... a dwie pozostałe rasy dzewczyn to Żona i Córka

      pierwsza rasa specjalizuje się w cerowaniu skarpet, druga dopiero się uczy :)

      jak humor to na całego

      • 5 0

  • Team Navigatoria, który organizuje te alternatywne imprezy na orientację zasługuje na medal! (1)

    Dzięki świetnej atmosferze panującej na Waszych imprezach, nie mogę doczekać się kolejnych edycji. Zamierzam także spróbować swoich sił w Adventure Race, choć czytając relację krew zatrzymuje mi się w żyłach.
    Ps. Może w tym roku będzie jakaś trasa dla "mniej wprawionych w boju"? ;)

    • 7 1

    • Dziękujemy!

      Dzięki za miłe słowa! Jeśli chodzi o nasz Rajd Przygodowy to trasa do 100 km jest właśnie dobra dla tych, którzy chcą poznać czym są tego typu imprezy. Prawdziwe rajdy w formule Adventure Racing to jeszcze znacznie dłuższe imprezy. 100 km z mieszanymi dyscyplinami nie jest tak wyczerpujące dla organizmu jak np. Harpagan gdzie całą 100 przechodzimy. Oczywiście nasz Rajd wymaga większej wszechstronności, ale gorąco zachęcamy do podjęcia wyzwania!
      http://www.navigatoriaAR.pl

      • 5 1

  • Jak Drwale Państwowi? (2)

    Widać było na trasie ich zbrodniczą działalność?
    Ponoć rąbią już wszędzie...

    • 8 1

    • Nic tylko zacząć organizować te imprezy poza trójmiastem (1)

      Bo nasz Trójmiejski Park Krajobrazowy niczym nie przypomina już parku krajobrazowego !

      • 3 1

      • Też mam już dość tych lasów...

        ...jak dla mnie mogą je zalać betonem, może będzie święty spokój ?

        • 4 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Informacje

Reklama

Statystyki

Wydarzenia

Wtorkowe, wieczorne kręcenie z GR3miasto
Wtorkowe, wieczorne kręcenie z GR3miasto
zajęcia rekreacyjne
sty 18
wtorek, g. 18:00 - 21:00
Gdańsk Oliwa
Oddech i medytacja
Oddech i medytacja
zajęcia rekreacyjne
sty 19
środa, g. 19:00
Gdańsk, Helse Medica Sp. z o.o
Czwartkowa, wieczorna wędrówka po pracy
Czwartkowa, wieczorna wędrówka po pracy
zajęcia rekreacyjne, rajd / wędrówka
sty 20
czwartek, g. 17:30 - 20:30
Gdynia Redłowo

Forum