wiadomości

stat

AnO Dzik nie był taki zły

Za nami Alternatywa na Orientację, organizowana przez Navigatoria Adventure Racing Team
Za nami Alternatywa na Orientację, organizowana przez Navigatoria Adventure Racing Team fot. Marek Puchalski [GR3miasto]

W lutym zespół Navigatoria Adventure Racing Team tradycyjnie zaprosił nas na alternatywną imprezę na orientację pt. Dzik. To pierwsze nasze spotkanie z całego cyklu alternatywnych zmagań z mapą i kompasem. Tym razem baza startowa mieściła w gdyńskiej dzielnicy Wielki Kack, przy kapliczce Źródło Marii. "Dzik" na start przyciągnął nie tylko stałych bywalców imprez na orientację, ale także rzeszę żądnych przygód nowicjuszy, którzy zamierzali podjąć pierwsze kroki w nawigacji.



Organizatorzy jak zawsze zaoferowali uczestnikom dwie trasy - podstawową od długości ok. 6 km oraz rodzinną, na której trzeba było przejść ok. 3 km. Nieduży dystans tej drugiej poprowadzony głównie drogami i leśnymi duktami sprawił, że pomimo prawdziwie zimowej dekoracji tych dróg, doskonale sprawdzali się na niej nawet najmłodsi adepci turystyki.

Na głównej Trasie Pieszej należało odnaleźć 10 punków kontrolnych i trzy punkty specjalne (jeden specjalny pokrywał się z kontrolnym) oraz ułożeniu hasła, które wcale nie było takie łatwe do odgadnięcia (na AnO zawsze mamy do czynienia z zabawną fabułą). Dodatkowo trzeba było rozwiązać kilka ciekawych i wymagających uwagi zadań.

Na pokonanie 6-kilometrowej trasy uczestnicy mieli dokładnie dwie godziny (120 min + 30 min limitu spóźnień) i jak zwykle niektórym udało się to szybciej, ale kto trochę pobłądził, z pewnością wykorzystał całkowity limit czasu. Piękne otoczenie lasów, a także całkiem dobra pogoda sprawiły, że szło się bardzo przyjemnie, choć w wielu miejscach łatwiej byłoby jechać na łyżwach, gdyż na ścieżkach było dużo lodu. Po powrocie do bazy można było posilić się drożdżówką i napić gorącej herbaty.

Wrażenia z trasy naszej drużyny

Tym razem wystartowałem w towarzystwie swoich córek. W biurze zawodów zameldowaliśmy się na niedługo przed wyruszeniem w trasę. Tam też otrzymaliśmy kartę startową, gdzie wpisaliśmy swój zespół jako "GR3miasto". Gdy przyszedł na nas czas, wtedy dostaliśmy od organizatora mapkę wraz z krótką, słowną instrukcją i ruszyliśmy ku przygodzie.
Swoje poszukiwania rozpoczęliśmy od punktu E, po który najpierw trzeba było się wspiąć po oblodzonej ścieżce, by później radosnym ślizgiem dostać się w jego pobliże. Stąd już szybciutko przez las niewidzialną ścieżką. I tak oto na karcie startowej zanotowaliśmy swoją pierwszą zdobycz. Do kolejnego punktu, czyli R, poszliśmy na przełaj, gdyż w płytkim śniegu szło się zdecydowanie łatwiej niż po lodzie na dróżce nieopodal. Znaleźliśmy go na pobliskim wzgórzu. Stąd dotarliśmy do kolejnej ścieżki i idąc jak po sznurku znaleźliśmy punkt O. Teraz powrót tą samą drogą i za skrzyżowaniem jeszcze trochę prosto i w prawo, gdzie na skraju małego i zamarzniętego mokradła znaleźliśmy C.

Powrót do dawno zapomnianych torów, które przez jakąś chwilę będą nam pomagały w nawigacji i powinny nas doprowadzić do przynajmniej trzech punktów. Tak też właśnie było, gdyż szybciutko znaleźliśmy M, który znajdował się w dole jaru. Po zaznaczeniu punktu na karcie startowej i wspięciu się na zbocze tego jaru, udaliśmy się do pierwszego punktu specjalnego. Tam spisaliśmy słowo klucz, które było potrzebne do jednej z zagadek i ruszyliśmy ponownie do torów, które tym razem zaprowadziły nas wprost do U. Kawałek dalej przeszliśmy pod tym razem już regularnie używanymi torami i szybciutko dotarliśmy do punktu F, który to fakt skrupulatnie odnotowaliśmy na naszej karcie startowej. Teraz przyszło nam się zmierzyć z punktem L, który solidnie dał się nam we znaki, gdyż lekko pobłądziliśmy. W końcu udało się odnaleźć i jego, a także punkt specjalny, gdzie w nagrodę dostaliśmy drugie hasło.

Czas niestety nieubłaganie parł naprzód i nijak nie chciał się zatrzymać, w związku z czym odpuściliśmy sobie znalezienie punktu N, przy którym na mapie było tak wiele warstwic, że człowiek od samego patrzenia mógł się zmęczyć i spocić. Wróciliśmy więc do torów, które poprowadziły nas do trzeciego i ostatniego punktu specjalnego. W jego pobliżu szybciutko znaleźliśmy jeszcze tylko B i żwawo ruszyliśmy do mety. Po drodze konieczne było jeszcze wysilenie wszystkich szarych komórek, by odgadnąć hasło, co też nam się cudem udało (chyba po raz drugi w naszej historii AnO), a które okazało się inną nazwą kwiatu lotosu. Do tego jeszcze było zadanie matematyczne, gdzie trzeba było obliczyć boską emeryturę Wisznu, zadanie artystyczne polegające na zbudowaniu jego nowej maski dzika. Zadanie specjalne polegające na podaniu 7 cech żony Wisznu - Lakszmi. Dodatkowo trzeba było pozbierać kawałki historii Wisznu i ułożyć je chronologicznie. A na samym końcu musieliśmy walczyć z demonami zła strzelając do nich z łuku.

Koniec zmagań - karta oddana, czas zapisany, wielkie i pyszne drożdżówki oraz dyplomy pobrane, a gorąca i rozgrzewająca herbatka wypita.

Za nami Alternatywa na Orientację, organizowana przez Navigatoria Adventure Racing Team
Za nami Alternatywa na Orientację, organizowana przez Navigatoria Adventure Racing Team fot. Marek Puchalski [GR3miasto]


Podsumowując, start w imprezie uważam za udany, ponieważ nie walcząc zawzięcie o wynik znaleźliśmy się mniej więcej w połowie całej stawki zawodników. No cóż, nawigacja była w porządku, chociaż w tym przypadku całe stado zawodników doskonale wskazywało drogę, którą należało podążać i gdzie znajdują się punkty kontrolne. Najważniejsza jednak była fantastyczna atmosfera, zabawa i czas spędzony na świeżym powietrzu. Sama organizacja zawodów jest na szóstkę - jak zawsze z ludźmi w Navigatoria Adventure Racing Team. Tereny piękne, pogoda jak na zamówienie, duch zdrowej rywalizacji i życzliwości u wszystkich uczestników bez względu na to, na jakiej byli trasie. Taką formę rekreacji polecam każdemu, bez względu na jakiekolwiek przekonania i upodobania.

Następne spotkanie z Navigatorią, to AnO Sarna, która będzie miała miejsce pierwszego kwietnia, a jeśli ktoś chciałby sprawdzić granice swojej wytrzymałości, to zapraszam już w dniach 2-4 czerwca na kolejną odsłonę imprezy pt. Navigatoria Adventure Race, gdzie łączone są ze sobą różne dyscypliny na dystansie nawet 200 km.

Organizatorzy Alternatywy na Orientację:

WWW: Navigatoria Adventure Racing Team
WWW: >>>Śledź aktualności na Facebooku
Mail: ano@navigatoriaAR.pl

Opinie (4)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mail

Napisz do nas

Brałeś udział w ciekawej wyprawie lub zawodach, o których chciałbyś opowiedzieć naszym czytelnikom? Napisz do nas na aktywne@trojmiasto.pl