wiadomości

stat

Daniel Penk biegnie po koronę maratonów świata. Możesz pomóc w zbiórce pieniędzy

Najnowszy artukuł na ten temat

Grzegorz Mucha rzucił papierosy i biegnie po koronę maratonów świata

Daniel Penk z Gdańska w ciągu ostatnich dwóch lat pokonał maratony w: Bostonie, Nowym Jorku, Chicago, Berlinie i Tokio. By ukończyć największy cykl Abbott World Marathon Majors, tzw. koronę maratonów świata, musi pobiec również w Londynie. Aby czwarty rok z rzędu nie liczyć na pomyślne losowanie i znalezienie się w gronie uczestników, musi zebrać 7,5 tys. zł., które w całości na organizację charytatywną. Aby zebrać fundusze, biegacz zorganizował zbiórkę internetową, która potrwa do 10 kwietnia.



Zbiórka Daniela Penka na udział w londyńskim biegu Abbott World Marathon Majors



Abbott World Marathon Majors to cykl największych maratonów na świecie, zwany również koroną maratonów świata. Organizacja powstała w 2006 roku, a od 2012 roku zrzeszała pięć biegów w: Nowym Jorku, Bostonie, Chicago, Berlinie i Londynie. W 2013 roku do zestawienia trafiło również Tokio. Po ukończeniu każdego z nich można ubiegać się o członkostwo w klubie WMM. Kolejność nie musi być uporządkowana.

Do tej pory tylko 44 Polaków ukończyło cały cykl. Bliski dołączenia do grona jest również Daniel Penk, który przed dwoma laty pobiegł w Tokio, Berlinie i Chicago, a w zeszłym roku wziął udział w maratonach w Bostonie i Nowym Jorku. Teraz mieszkaniec Gdańska musi pokonać jeszcze maraton londyński, ale znalezienie się na liście startowej jest trudniejsze, niż się wydaje.

- Co roku lista chętnych jest bardzo duża. Kryteria kwalifikacyjne dla Polaków są trudne do spełnienia ze względu na to, że nie jesteśmy rezydentami Wielkiej Brytanii, dlatego nie możemy być brani pod uwagę pod kątem kryteriów czasowych. Dla startujących organizowana jest loteria. Dostępnych jest 12 tys. miejsc, a chętnych około 400 tys. Próbuje dostać się już czwarty rok - mówi nam Daniel Penk.

Wyniki Daniela Penka na maratonach w Bostonie, Nowym Jorku, Chicago, Berlinie i Tokio



Dlatego 39-latek postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i skorzystał z innej możliwości, która pozwoli mu na zwiększenie szans do rywalizacji w londyńskiej edycji biegów.

- Chcę zamknąć cykl biegów, stąd pomysł na zorganizowanie zbiórki. Maraton londyński oferuje fundacjom opcję "wykupienia" miejsc startowych, pod warunkiem, że ustalona kwota zostanie zebrana przez biegacza. To dość klasyczna i znana droga, aby zdobyć miejsce w maratonie. Wiąże się to ze sportową akcją charytatywną. W naszym kraju to nie jest jeszcze tak popularne ani do końca respektowane, jak w krajach zachodnich czy Stanach Zjednoczonych. Organizatorzy kładą duży nacisk na tego typu akcje, w zamian za miejsce w maratonie - tłumaczy biegacz.
Mieszkaniec Gdańska zebrał do tej pory 793 zł, czyli 10 proc. zakładanej kwoty. Dopiero przekroczenie 7,5 tys. zł pozwoli mu w zrealizowaniu marzenia. Każdy może wspomóc biegacza poprzez przekazanie środków w internetowej zbiórce. Do jej zakończenia nieco ponad dwa miesiące.

- Skupiłem się na fundacji ACTSA, która wspiera akcje na rzecz Afryki Południowej. Do wyboru są wyłącznie fundacje brytyjskie i amerykańskie. Żałowałem, że nie mogę wybrać lokalnej fundacji, gdyż wolałbym wesprzeć którąś z naszego regionu. Wszystkie pieniążki idą na fundacje i nie sponsorują wyjazdu na maraton. Dają jedynie szanse startu w biegu, o co bardzo ciężko. Koszty ponosi w całości biegacz - dodaje.
Przygoda naszego bohatera z bieganiem jest relatywnie krótka, bo wynosi nieco ponad cztery lata. W tym czasie podniósł swoje umiejętności dzięki wspólnym treningom w trójmiejskich grupach: Łukasza Gurfinkiela, Radosława Dudycza i BornholmRunners. Ponadto jest tzw. pacemakerem, którego zadaniem jest utrzymywanie określonego tempa w celu pomocy na trasie. Daniel Penk będzie pełnił taką rolę w wielu lokalnych biegach, m.in Grand Prix Gdyni, Maratonie Solidarności, Biegu Westerplatte, Półmaratonie Gdańsk oraz wielu innych w Polsce.

- Zaczęło się od półmaratonu w 2017 roku, choć niespecjalnie się do niego przygotowywałem. Udało się go ukończyć przy wsparciu m.in brata, ale bieg okupiłem kontuzją. Nie podłamałem się, ale zacząłem bardziej rozsądnie podchodzić do sprawy. Słuchałem bardziej doświadczonych osób, czytałem. Jest kilka osób, którym wiele zawdzięczam - wyjaśnia.
39-latek jest dziś inżynierem sieci komputerowej w lokalnej firmie. Od pięciu lat jest mieszkańcem gdańskiej Moreny, ale pochodzi z Elbląga. To tam właśnie był uczniem klasy sportowej, a nawet mistrzem Polski w unihokeju, gdy reprezentował miejscowy ELHOK.

- W szkole podstawowej trafiłem w ręce dobrych wuefistów i w tamtym czasie byłem aktywnym dzieckiem. Byłem członkiem drużyny unihokeja, z którą walczyliśmy o najwyższe cele na przełomie 2000 roku. Później gdzieś to odeszło na drugi plan, głównie ze względu na studia, pracę. Wkradł się marazm, poczucie wypalenia zawodowego, dlatego pojawiła się chęć zrobienia czegoś więcej. To żona podsunęła mi pomysł biegania - podsumowuje Daniel Penk.

Opinie (57) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mail

Napisz do nas

Brałeś udział w ciekawej wyprawie lub zawodach, o których chciałbyś opowiedzieć naszym czytelnikom? Napisz do nas na aktywne@trojmiasto.pl