wiadomości

Dwa oblicza narciarstwa zjazdowego w Trójmieście

felieton w trojmiasto.pl

Najnowszy artukuł na ten temat

Jest zima, to musi być zimno

Na Łysej Górze w Sopocie, jak tylko spadnie śnieg, zawsze panuje spory ruch.
Na Łysej Górze w Sopocie, jak tylko spadnie śnieg, zawsze panuje spory ruch. fot. Piotr Pędziszewski/trojmiasto.pl

Przyszła prawdziwa zima ze swoim najważniejszym atrybutem - śniegiem. Dla narciarzy wszystko inne straciło na znaczeniu.



Śnieg ma oczywiście wiele wad: trudności w komunikacji, przemoczone spodnie dzieciaków i narzekający na odśnieżanie dozorcy.

Ale ma też swoich wyznawców - narciarzy, którzy już od początku grudnia go wypatrywali.

Zobacz także: Dobre warunki do jazdy na stokach narciarskich wokół Trójmiasta

Trzeba przyznać, że trójmiejscy narciarze nie mają łatwego życia. Jeżeli z jakichś powodów nie chcą lub nie mogą pojechać do Przywidza, Trzepowa czy na Wieżycę, są tylko dwa miejsca, w których mogą cieszyć się zjazdami na nartach.

Pierwsze to oczywiście Łysa Góra zobacz na mapie Gdańska w Sopocie. Ma swoich stałych bywalców i wyznawców. Poza tymi, którzy zjeżdżają tu, bo mają blisko, jeżdżą też ci, którzy lubią "bywać". Bo Łysa zimą jest trochę jak Monciak latem.

Czy można się tutaj spocić? Oczywiście, ale tylko wtedy, gdy zaniechacie używania wyciągu i wdrapiecie się na szczyt piechotą. Sama góra jest zadbana niczym wystylizowana broda po wizycie w zakładzie barberskim. Spod śniegu nie wystają krzaki ani kamienie, a że śniegu w Trójmieście jest zazwyczaj naprawdę mało, ma to pierwszorzędne znaczenie. Jest on tutaj tak cenny, że chciałoby się go wraz z całą Łysą Górą przykryć ogromną termoizolacyjną folią, która zapobiegłaby rozmarzaniu.

Górka przy ul. Michałowskiego w Gdańsku przyciąga nie tylko narciarzy, ale dzieci na sankach.
Górka przy ul. Michałowskiego w Gdańsku przyciąga nie tylko narciarzy, ale dzieci na sankach. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Drugie miejsce narciarskie to stok na Osiedlu Młodych, na końcu ul. Michałowskiego zobacz na mapie Gdańska, na terenie osiedla VII Dwór. Bywalcy tego miejsca różnią się zasadniczo od swoich kolegów z sopockiej Łysej Góry. Swoim pojazdem się nie pochwalą, bo zwyczajnie przychodzą tutaj na piechotę. Nie założą też kurtki za 2,5 tys. zł, ponieważ góra ta obfituje w niespodzianki i taka odzież mogłaby szybko stracić swój blask.

Można, a nawet trzeba tutaj ćwiczyć skręcanie. Najpierw zjazd pomiędzy kamieniami, przechodzący w slalom gigant między dobrze wyrośniętymi chwastami.

Trzeba też dodać, że nasze umiejętności narciarskie nikomu nie będą imponować, ponieważ nie ma tutaj prawie amatorów jazdy. Przyczyna jest banalna: stok jest dobrze ukryty i nie prowadzą do niego żadne drogowskazy czy tablice informacyjne. Ma to swoje plusy - możemy poszusować wśród takich samych dziwaków jak my sami.

Wyciągi wokół Trójmiasta działają pełną parą

Opinie (34) 3 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mail

Napisz do nas

Brałeś udział w ciekawej wyprawie lub zawodach, o których chciałbyś opowiedzieć naszym czytelnikom? Napisz do nas na aktywne@trojmiasto.pl