wiadomości

stat

Jak i czy w ogóle biegać z psem? Najważniejsza zasada: zabawa

Pies może być znakomitym kompanem do biegania. Musimy jednak pamiętać, że chodzi o zabawę i urozmaicenie aktywności, a nie o trening pełną parą. - Musimy przestrzegać pewnych zasad i posiadać odpowiednie wyposażenie, aby bieganie było przyjemne i bezpieczne tak dla nas, jak i dla psa - uczula trener personalny - Adam Borkowski.



Czy zdarza ci się biegać z psem?

tak, regularnie towarzyszy mi podczas aktywności fizycznej 23%
tak, od czasu do czasu 32%
nie, ale mam w planach taki trening 15%
nie, ograniczamy się do spacerów, biegam sam 30%
zakończona Łącznie głosów: 123
Bieganie w towarzystwie czworonożnego przyjaciela to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Pies i tak musi wyjść na spacer, więc dlaczego nie zabrać go na trening? Dzięki temu budujemy więź ze zwierzęciem, a przy okazji dbamy o formę - jego i swoją.

- Mój pies jest rozkochany w bieganiu i cieszy się kiedy widzi, że zakładam uprząż. Wybiegany pies to też spokojniejszy dom - śmieje się Adam Borkowski, trener personalny z Gdańska, który jest właścicielem białego owczarka szwajcarskiego.
Dla psa, tak jak dla człowieka, najzdrowsze będzie bieganie po lasach i łąkach, generalnie po nierównych miękkich terenach. Poza wpływem podłoża na stawy, dochodzi tu kwestia behawioralna zwierzęcia.

- Nigdy nie wiadomo, jak pies się zachowa. Można spotkać rowerzystę, innego biegacza czy nawet sarnę. Bez względu na to, gdzie biegamy, musimy zaopatrzyć się w odpowiedni sprzęt. Pies nie może mieć obroży, musi mieć szelki z uchwytem wzdłuż kręgosłupa. To koszt średnio od około 80 do 200 zł. Do tego dochodzi pas biodrowy dla biegacza i smycz z amortyzatorem, która będzie łącznikiem i zabezpieczeniem odcinka lędźwiowego. Ma około dwóch metrów długości i kosztuje około 200-300 zł. Dzięki temu mamy wolne ręce i jesteśmy zabezpieczeni na wypadek, gdyby pies gwałtownie się zerwał do biegu w inną stronę - wyjaśnia Borkowski.
Niezależnie od tego, jak niezawodny sprzęt kupimy, musimy pamiętać o żelaznej zasadzie. Z psem biegamy dla zabawy. W grę wchodzi wyłącznie lekki trening, a nie bicie personalnych rekordów czy mordercze interwały.

- Pies to członek rodziny. Ma być motywacją dla tych, którzy się nie ruszają. Kiedy trenuję pod kątem przygotowań na przykład do triathlonu, nie biegam z psem, bo to niekomfortowe dla mnie i dla niego. Zaczynaliśmy od spacerów po lasach, dopiero po roku zaczęliśmy delikatnie truchtać. Teraz spokojnie pokonujemy po 8-10 km leśnych ścieżek. Czas i dystans zależy od psa i warunków atmosferycznych. Trzeba uważnie obserwować swojego pupila. Inne możliwości ma york a inne husky, który bieganie ma we krwi. O psa-biegacza musimy dbać jak o siebie. Trzeba mieć wyczucie, ale też regularnie odwiedzać weterynarza - mówi trener.
Co istotne, psa powinniśmy obserwować nie tylko w trakcie biegu, ale i po nim. Po treningu warto zwrócić uwagę także na kosmetykę.

- Jeśli pies będzie "umierał" przez kilka godzin po treningu, to znak, że było zbyt intensywnie. Pamiętajmy też, aby nie biegał po posiłku, ponieważ grozi to skrętem żołądka. Jeśli chodzi o wodę, zawsze trzymam ją w samochodzie i podaję psu zaraz po treningu. W okresie jesienno-zimowym, warto wypłukać psa tuż po powrocie do domu i szczególną uwagę zwrócić na łapki, bo zbiera się w nich rozsypywana na ścieżkach i chodnikach sól, która w tym okresie jest wszechobecna - kończy Borkowski.

Opinie (49) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.