wiadomości

Jak przygotować narty do sezonu? Teraz najlepszy czas

Najnowszy artukuł na ten temat

Iga Świątek zachęciła do gry w tenisa. Gdzie i za ile rozpocząć naukę?

Odpowiednio przygotowane do sezonu narty zapewnią nam zarówno frajdę, jak i bezpieczeństwo.
Odpowiednio przygotowane do sezonu narty zapewnią nam zarówno frajdę, jak i bezpieczeństwo. fot. 123rf.com

Amatorzy jazdy na nartach powinni już teraz wziąć się za przygotowanie sprzętu, na którym będą szusować po stokach. Wstępnych oględzin i przygotowania nart możemy dokonać sami, ale pewne kwestie najlepiej oddać w ręce fachowców. Przeczytaj, dlaczego nie warto zwlekać z przygotowaniem nart i dlaczego nawet najmniej wtajemniczeni nie powinni rezygnować z ich smarowania.





Listopad to dobry moment, aby wyciągnąć narty z szafy i przygotować je do zimowego sezonu. Dlaczego już teraz? Jest duża szansa, że na ostatnią chwilę nikt nie wykona nam serwisu. Wielu amatorów białego szaleństwa odwleka przygotowanie sprzętu, a serwisanci mają ręce pełne pracy.

Okres bezpośrednio przed Bożym Narodzeniem i ten poprzedzający zimowe ferie to w branży tak zwane "wielkie tygodnie". To trochę jak w przypadku serwisów wulkanizacyjnych i wymiany opon w samochodach, gdy spadnie pierwszy śnieg. Kolejki są ogromne.

Czy możemy sami przygotować narty do sezonu bez oddawania ich do serwisu? Tak, ale tylko na krótką metę.

- Wyciągając narty przed sezonem, trzeba zrobić dokładne oględziny. Przede wszystkim należy sprawdzić krawędzie. Robimy to na oko, bez przejeżdżania palcem, bo możemy się zwyczajnie zaciąć. Jeśli nie widać zarysowań i wyszczerbień, możemy ograniczyć się do nasmarowania nart. Można kupić specjalny preparat w sprayu lub w sztyfcie, którego koszt wynosi ok. 50-100 zł. Taka samodzielna aplikacja nie jest trwała, ale jeśli będziemy stosować ją kilka razy dziennie, wystarczy na jeden wyjazd w góry. Często kończy się jednak tak, że oddajemy sprzęt do serwisu na stoku i tracimy czas oraz pieniądze, bo taki serwis jest zazwyczaj droższy - wyjaśnia Roman Budziński, serwisant Surfoteki.
Inna para kaloszy to sprawdzenie wiązań. Serwisanci niechętnie dzielą się wiedzą, jak tego dokonać, gdyż nie chcą brać odpowiedzialności za sytuację, w której ktoś dokona tego zbyt prowizorycznie. Dlatego jeśli mamy czas i nie chcemy ryzykować, lepiej oddać sprzęt do serwisu przed sezonem. Tam zostaną naostrzone na krawędziach, nasmarowane na gorąco (smarowanie znacznie trwalsze niż na zimno) i wycyklinowane, a do tego będziemy mieli pewność sprawdzenia stanu wiązań przez fachowca.

OD PIĄTKU OTWARTE LODOWISKO W GDAŃSKU. SPRAWDŹ CENY I GODZINY

- Warto zrobić tak, że po sezonie przynosimy narty do serwisu do smarowania, a przed kolejnym dajemy je tylko do cyklinowania, co jest wtedy robione od ręki. Osób, które myślą z takim wyprzedzeniem jest niestety bardzo mało. Jesteśmy bardzo zabiegani i często wiele spraw załatwiamy na ostatnią chwilę. Po narciarzach widać to szczególnie wyraźnie - twierdzi Budziński.
Wielu początkujących narciarzy lekceważy kwestię smarowania nart uznając, iż sprawia ona różnicę wyłącznie bardziej wprawionym osobom. Nic bardziej mylnego. Serwisant uczula, aby tego nie robić, gdyż chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo.

- Bez smarowania nart nie wychodzimy na stok. Nie chodzi tylko o to, że jeździ się po prostu przyjemniej. Nieposmarowana narta nie jedzie płynnie, na stromym stoku wytwarza się pod nią woda i narta gwałtownie przyspiesza. Nasmarowana przyspiesza płynnie. Łatwiej ją kontrolować, co ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Podobnie jest z naostrzonymi krawędziami, które zapewniają większą kontrolę - tłumaczy serwisant Surfoteki.
Przed wyjazdem na stok koniecznie sprawdźmy także stan i długość kijków. W żadnym wypadku nie mogą być popękane, pogięte ani za krótkie. Odpowiednią długość sprawdzimy chwytając kijek do góry nogami, pod talerzykiem (pomijamy grot, który ma wbijać się w śnieg). Gdy postawimy kijek na ziemi ramię i przedramię powinny tworzyć kąt prosty. W przypadku rosnących dzieci warto zaopatrzyć się w kijki regulowane.

Ogromne znaczenie mają także odpowiednio dobrane buty.

- Większość amatorów kupuje za duże. Jeśli czujemy, że narta lata i musimy mocno dopinać klamry, zmieńmy buty. Jeśli kupiliśmy za duże, odsprzedajmy je i kupmy inne. W sklepie but może wydawać się przyjemny, ale na stoku jest różnie. Trzeba dopasować je pod okiem fachowca. Dobrze przygotowane narty i odpowiednie buty to podstawa. Wtedy możemy mieć dużo frajdy, nawet gdy jeździmy na 10-letnich nartach - wyjaśnia Budziński
Pamiętać należy również o reszcie osprzętu. Kask i gogle muszą nie tylko pasować, ale również odpowiadać nam wizualnie.

- To może zabawne, ale z wieloletnich obserwacji wiem, jak ważne jest, aby sprzęt się nam podobał. Odpowiada za nasze bezpieczeństwo, więc musimy nosić go chętnie - przestrzega serwisant.

Opinie (9)

  • Raz na dwa lata w Dekatlonie i wystarczy (3)

    Tak samo jak z rowerem, nie ma sie co pieścić. Ma działać i już. A jakby co , to na stokach też są ski servisy, nawet w znacznie lepszych cenach. A i wosk też dobiorą na śnieg, który jest u nich, a nie na jakiś inny

    • 6 10

    • Aleś Ty głupi (1)

      Decatlon to dla leszczy i Janusza narciarstwa.....Tam można tylko posmarować narty i nie mają pojęcia o ostrzeniu pod kątem.

      • 11 6

      • Pod kątem czego?

        • 2 1

    • wystarczy?!
      no chyba ze zaliczasz 3 zjazdy na oślej łączce a potem siedzisz w barze :)
      przecież normalnie po 2,3 dniach jazdy trzeba przynajmniej narty posmarować ...
      daj następnym razem do porządnego serwisu typu Sportland czy Surfoteka i jestem pewien, ze odczujesz różnicę

      • 3 1

  • naganianie

    Według ekspertów zima ma być bezśnieżna.

    • 4 7

  • Narty na kółkach

    • 4 0

  • (1)

    Ja idę do serwisu tydzień przed wyjazdem. Nie rozumiem dlaczego teraz miałabym zanosić narty jak wyjadę np. w lutym? Nie ma ciekawszych rzeczy do zrobienia? Lepiej się poprzytulać w tym czasie

    • 5 7

    • ja zawsze dużo wcześniej, mam wrażenie, ze przed feriami zawsze korki no i oprócz tego jak mam ochotę wyskoczyć do Wieżycy to już czekają gotowe, a u nas wiadomo trzeba smarować. Miły artykuł, napisane prosto i bez zadęcia :)

      • 7 1

  • W sumie racja w górach tez zrobią ale jednak drozej no i trace czas, generalnie lepiej orzyjechac z przygotowanym sprzętem i nie biegac na miejscu w poszukiwaniu serwisu. Jest co robic po przyjezdzie, zalogować sie na kwaterę, zjesc po podróży, rozpakować auto i jak pomysle ze jeszcze mialbym taszczyć narty swoje, zony i dzieci to mi sie słabo robi, chyba lepiej sie napić winka z żoną ... lub góralskiej herbaty z kolega

    • 5 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mail

Napisz do nas

Brałeś udział w ciekawej wyprawie lub zawodach, o których chciałbyś opowiedzieć naszym czytelnikom? Napisz do nas na aktywne@trojmiasto.pl

Najczęściej czytane