wiadomości

stat

Jak zostać strongmanem?

Zobacz jak rywalizowali siłacze na Targu Węglowym.

Tomasz Lademann zwyciężył w Pucharze Strong Man rozgrywanym na Targu Węglowym. Oprócz zawodowych siłaczy w osobnym turnieju startowali amatorzy. Najlepszy z nich - Marcin Schabowski - uzyskał prawo startu z zawodowcami w przyszłym roku. Niespełna 23-letni gdańszczanin, który na co dzień pracuje jako trener personalny opowiedział nam, jak długą i pełną wyrzeczeń drogę trzeba przejść, aby wystartować w zmaganiach siłaczy.



Czy spróbowałbyś zostać strongmanem?

tak, gdybym tylko znalazł czas i zapał do treningów

29%

nie sądzę, nie mam predyspozycji

18%

nie, bo to doprowadzanie organizmu do ruiny

53%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 163
Rafał Sumowski: Ile czasu potrzeba, aby od zera przygotować się do startu w zawodach dla strongmanów?

Marcin Schabowski: Nie ma takiej możliwości, aby zacząć od zera i przygotować się w rok czy dwa. Ja sam od dziewięciu lat trenuję na siłowni, z czego sześć ostatnich lat poświęciłem na ćwiczenia konkretnie pod strongmanów. W amatorskich zawodach startuję od trzech lat. W tym roku zdobyłem mistrzostwo Polski amatorów i byłem drugi w mistrzostwach Polski do lat 23. Teraz w Gdańsku uzyskałem prawo startu z profesjonalistami w przyszłorocznych zawodach. Trzeba się wspinać w tej drabince szczebelek po szczebelku. Na pewno jest łatwiej, jeśli ktoś trenował wcześniej podnoszenie ciężarów lub trójbój siłowy, bo ma siłę i musi skupić się przede wszystkim na nauce techniki. Przedstawiciele wszystkich innych dyscyplin praktycznie muszą układać cały plan od podstaw.

Ile masy nabrał pan przez te sześć lat ćwiczeń pod zawody?

Przez sześć lat nabrałem około 45 kg masy. Startowałem od 70-75 kg. Teraz ważę 115. Było ciężko, każdy kolejny krok to nowość dla organizmu. Poczynając od samych ćwiczeń po odżywianie. Ostatnio przed zawodami jadłem po osiem posiłków dziennie, 6 tys. kalorii uzupełniane odżywkami. Śmiali się ze mnie, że co chwilę jem, ale nie ma innego wyjścia. Preferuję zróżnicowaną dietę, ale mogę pozwalać sobie na słodkości, tłuste rzeczy. Bilans kaloryczny musi się zgadzać, podobnie jak czas poświęcony na regenerację. 8 godzin snu to minimum, które obecnie mi wystarcza. Organizmu nie da się oszukać, dlatego czasem przysnę sobie w południe na godzinkę.

PRZECZYTAJ O LUBOMIRZE LIBACKIM, STRONGMANIE, KTÓRY ZOSTAŁ HOKEISTĄ

Jak często i jak intensywnie trzeba trenować?

Przygotowując się do zawodów ćwiczę po sześć razy w tygodniu po dwie, trzy godziny. Raz w tygodniu ćwiczę na takim sprzęcie, jakim posługujemy się na zawodach. Pozostałe pięć treningów to praca na siłowni. Wykonuję ćwiczenia maksymalnymi ciężarami w zakresie od jednego do pięciu powtórzeń. Żeby jak najlepiej wypaść na zawodach trzeba praktycznie co trening zbliżać się do rekordów życiowych. Najtrudniejsze jest w tym przełamanie słabości w głowie i świadomość tego, jak ogromne są to ciężary.

Które konkurencje są najtrudniejsze?

Wszystkie, których się wcześniej nie wykonywało. W zawodach profesjonalistów na pewno konkurencje ze schodami czy z ciężkimi kulami. Przygotowanie się do nich to ogrom pracy. Natomiast moją ulubioną konkurencją jest "spacer farmera" z walizkami. Na ostatnich zawodach w Gdańsku miałem w obu dłoniach po 110 kg i przeniosłem je na odległość 78 metrów. To bardzo dobry wynik.



Wielu strongmanów oprócz ogromnej siły może pochwalić się pokaźnym brzuchem. Albo siła, albo rzeźba?

Nie trzymamy ścisłej diety jak kulturyści. Z racji ogromnych ciężarów jemy bardzo dużo węglowodanów. Większość nie pilnuje sylwetki, bo to jest tak zwane 3 procent dla widowni. Liczy się masa i siła, choć nie zawsze to decyduje. Brzuch się nie liczy. Ja staram się jednak stopniowo nabierać masy, co roku po 5-8 kg, aby ścięgna i stawy wytrzymywały i nie szło wszystko w brzuch.

Przy takich ciężarach, z jakimi się zmagacie, nie obejdzie się bez dodatkowego wsparcia. Podobno nie wszyscy ograniczają się do odżywek?

Ponieważ zmagania strongmanów nie są dyscypliną olimpijską, nie są prowadzone w nich kontrole antydopingowe. Każdy zna swoje możliwości, każdy ma swoją odpowiedzialność i wiedzę. Nikt w to nie ingeruje.

Czy profesjonalni strongmani mogą utrzymać się ze startu w zawodach?

Tylki ci, którzy startują w międzynarodowych zawodach. W Polsce jest ciężko. Okres startowy trwa od maja do września, a fundusze na przygotowania są potrzebne przez cały rok. Trzeba pracować. Ja jestem trenerem personalnym. Aby połączyć pracę z własnymi przygotowaniami, spędzam na siłowni codziennie po 12-14 godzin. Jeśli chce się coś osiągnąć, trzeba się poświęcić. Wyrzeczeń jest naprawdę wiele. Zapraszam do siłowni Fit 4 Less przy ul. Nieborowskiej w Gdańsku. Tam można mnie spotkać i zobaczyć, jak się przygotowuję, przekonać się na własne oczy, czy te treningi są tak ciężkie.

Czyli pana celem będzie udział w międzynarodowych imprezach?

Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Bardzo mi zależy, aby pokazać, że zasłużyłem na to, aby rywalizować z profesjonalistami. Nie chcę tam tylko wystartować i być w ogonie, a osiągnąć dobry wynik w debiucie. Przygotowania do startu zajmą mi osiem miesięcy i na tym zamierzam się teraz skupić.

Z jakimi kontuzjami najczęściej zmagają się tacy siłacze jak wy?

Mnie na szczęście kontuzje na razie omijają, bo podchodzę do wszystkiego bardzo ostrożnie. Urazy imają się najczęściej tych, którzy chcą bardziej niż mogą, a nie są przygotowani. Nie wolno "szarpać" się na siłę, potrzeba dużo rozsądku i cierpliwości. Przeciążenia są ogromne i zerwania bicepsów, tricepsów czy wysuwające się dyski w kręgosłupie to dość powszechne kontuzje.

Zobacz jak siłacze rywalizowali na Targu Węglowym w 2016 roku.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (53)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.