wiadomości

stat

Mroczny Sukkub w wyjątkową noc

Sukkub 2014 był czymś więcej niż zwykłą imprezą na orientację



Czemu ten Sukkub był mroczny? Sprawiły to oprawa audio-wizualna tworząca odpowiedni nastrój w bazie oraz mapy i zadania specjalne na trasie. Dzięki temu uczestnicy imprezy, która odbyła się w nocy przejścia z czasu letniego na zimowy w okolicach Nowego Dworu Wejherowskiego, zachowają ją w pamięci na dłużej.



Organizatorzy przygotowali pięć tras, a były to:



Sami postanowiliśmy nie walczyć o miejsce lecz się zabawić z Lilith i przy okazji sprawdzić jak to wszystko wygląda na trasie. Iza, Krzysztof i ja wybraliśmy się więc na trasę Bardzo Trudną (BT), gdzie były tematyczne Punkty Zadaniowe. Na nich też przede wszystkim postanowiliśmy się skupić, odpuszczając przy okazji prawie wszystkie inne. Gdy przyszedł nasz czas, otrzymaliśmy częściowo zmodyfikowane mapy, na których usunięte zostały niektóre drożnie i dodatkowo całe obszary mapy zostały zamazane - w tym również i okolica bazy zawodów. To tak, żeby nie było zbyt łatwo, bo w końcu to trasa "Bardzo Trudna". To nas nie powstrzymało oczywiście, ponieważ okolica pobliskich jezior niejednokrotnie była odwiedzana zarówno na rowerze, jak i pieszo. Wyruszyliśmy więc prosto do PK1, który miał to szczęście, że znalazł się dokładnie na drodze do Pzd2. Złapaliśmy go więc i podążyliśmy po nasze pierwsze zadanie. Idąc brzegiem Jeziora Wyspowo wspominaliśmy nasze wycieczki, które odbywały się za dnia.

Po dojściu do punktu dowiedzieliśmy się, że podczas miłosnych igraszek Lilith zgubiła czerwoną kokardkę, a my musimy ją odnaleźć. Według instrukcji, skarbu należało szukać w ziemi, pod stertą kamieni usypanych w krzyż. Miejsce to oddalone było od nas o 79 metrów azymucie 128 ;) Jako że z orientacją w terenie idzie nam już coraz lepiej, miejsce to znaleźliśmy bez problemu.

Następnie ruszyliśmy na kolejny punkt zadaniowy. Pzd3 był całkiem niedaleko, niespełna kilkaset metrów dalej. Tym razem po dojściu do celu okazało się, że zadanie polegało na znalezieniu błękitnego Sukkuba, który znajdował się pod mostkiem, gdzie trzeba było przejść na kolanach lub przeczołgać się, jeśli ktoś był ponadwymiarowy. Zadanie trzecie polegało na podaniu pięciu tytułów piosenek zawierających w sobie słowo "czerwony" (ulubiony kolor Lilith). Piosenki mogły być anglojęzyczne.

Po wykonaniu trzeciego zadania, zgodnie z założeniem naszego startu, czyli bawimy się, a nie walczymy o miejsce, podążyliśmy w kierunku Pzd10. Po przejściu kilkuset metrów okazało się iż nie potwierdziliśmy jeszcze na naszej karcie startowej dopiero co odwiedzonej trójeczki. No cóż, kto nie ma w głowie, ten ma w nogach, czyli trzeba wrócić - wypadło na Krzysia, który żwawym truchtem pobiegł i uczynił co należy.

Dziesiątkę odnaleźliśmy bez problemu, natomiast zadanie, które tam znaleźliśmy przyprawiło nam nieco spaceru we wszystkie strony lasu... W miejscu punktu kontrolnego znajdowała się mała mapka oraz instrukcja, wg której powinniśmy odnaleźć trzy spośród czterech znajdujących się w okręgu wzgórz, które podobno zostały nawiedzone przez okoliczne Sukkuby. Po ich odnalezieniu, trzeba było spisać ich umaszczenie odpowiednią kredką, a następnie wypisać pięć państw, które zawierają w swojej fladze wyłącznie trzy kolory odnalezionych sukkubów: biały, niebieski, czerwony.

Sukkub to coś więcej niż impreza na orientację !
Sukkub to coś więcej niż impreza na orientację ! fot. Krzysztof Kochanowicz


Po tej przygodzie skierowaliśmy się ku ognisku, przy którym mogliśmy się ogrzać, chociaż dym złośliwie padał na każdego z nas. Nie wiem jak on to robił, ale każde z nas miało wrażenie, że leci dokładnie w jego stronę. Organizatorzy zadbali o to, by można było spokojnie wypocząć i oferowali uczestnikom tzw. "stop czas", czyli maksymalnie godzinę na odpoczynek, która nie była wliczana do ostatecznego czasu zawodników. Było to o tyle sympatyczne, że wypadało w noc zmiany czasu z letniego na zimowy, a co za tym idzie można było przyjść np. o 2:50 i wyjść wcześniej niż się przyszło np. o 2:15. Spędziliśmy tu chwilę na ogrzaniu się, napiciu ciepłej herbaty z miodem, zjedzeniu kiełbaski z ogniska i ... uwędzeniu się. Tak podbudowani szybciutko ruszyliśmy w długi "przelot", przez znane nam tereny do ostatnich już punktów zadaniowych, którymi były Pzd15 i Pzd18. Pierwsza na celowniku była oczywiście piętnastka. Tu również nie było problemu z odnalezieniem punktu, ale już wykonanie zadania dołożyło nam kolejne kilometry do przejścia. Podobnie jak na dziesiątce, tu także znaleźliśmy dodatkową mapę z wyrysowanym okręgiem, w którym należało odnaleźć trzy miejsca, w których może znajdować się łoże Lilith. Dodatkowo należało nanieść na własną mapę ich położenie. Miejsca te odnaleźliśmy bez problemu, po czym wg instrukcji nanieśliśmy je także na mapę, którą zgubiliśmy w drodze do następnego punktu. Na szczęście każdy z uczestników posiadał własną, a pamięć póki co jeszcze nas nie zawodzi.

Po tym sukcesie, na celownik wzięliśmy Pzd18, do którego udaliśmy się prosto i bez problemu, a przynajmniej tak nam się wydawało, bo omijając jezioro Borowo od północy zbyt wcześnie skręciliśmy na wschód, a co za tym idzie szukaliśmy punktu nie tam gdzie trzeba. Drobna pomyłka i kilka kilometrów do zrobienia więcej. No cóż, zimno, zmęczenie i noc nie pomagają w nawigacji. Postanowiliśmy więc wrócić nad jezioro, by tym namierzyć się jeszcze raz. Za drugim razem trafiliśmy już idealnie. Stąd mieliśmy podążyć na zachód, by odnaleźć śmierć. Tej jednak już nie mieliśmy okazji spotkać, gdyż zmyliło nas małe cmentarzysko, które stało nam dokładnie na drodze.

Po tym, ostatnim już, zadaniu zmęczeni, lecz w niezwykle dobrych humorach wróciliśmy do bazy zawodów, gdzie oddaliśmy kartę startową.

Podsumowanie:

Impreza na Orientację pt. Sukkub, to niezwykła przygoda i świetna zabawa. I jest to właśnie ten rodzaj zawodów, w których nie tyle trzeba, co chce się uczestniczyć i to z wielką przyjemnością. Każdy z pewnością znajdzie tutaj coś dla siebie. Zaprawieni w bojach nawigatorzy mogą wybrać się na trasę "Zaawansowaną", gdzie bez kątomierza i linijki ani rusz. Poszukujący skarbów natomiast wybiorą dla siebie trasę "Geocachingową", gdzie czasem trzeba włożyć rękę w różne nieprzyjemne miejsca, by wydobyć poszukiwaną rzecz.

Poszukujących ekstremalnych doznań i chcących zadań sprawnościowych z pewnością zainteresuje trasa "Ekstremalna", a dla tych, którzy chcą spokojnie doskonalić swoje umiejętności nawigacyjne przygotowana została trasa "Trudna".
InO Sukkub na stałe zostaje wpisany do kalendarza imprez naszej grupy, więc w przyszłym roku ponownie wyruszymy na spotkanie Lilith i przygód, jakie dla nas przygotuje...



GALERIA ZDJĘĆ; fot. Krzysztof Kochanowicz & Iza Walczak

Organizator imprezy:

Klub turystyki aktywnej AKK GDAKK

Strona internetowa imprezy: InO Sukkub
e-mail: sukkub.ino@gmail.com
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.