wiadomości

stat

Na lodowisko ze szczotką i czajnikiem

Curling, chociaż jest dyscypliną olimpijską, w Polsce wciąż nie jest zbyt popularny.


Na lodowisku są częstymi gośćmi, ale zamiast łyżew biorą ze sobą... szczotki. To nie ekipa sprzątająca, to członkowie sopockiego klubu curlingowego Wa ku'ta, którzy co środę oddają się swojemu nietypowemu hobby.



Znasz curling?

tak, gram w curling

6%

tak, oglądam transmisje telewizyjne

68%

znam tę nazwę, ale nie wiem jak się w to gra

19%

nie, pierwszy raz słyszę o takiej dyscyplinie

7%
Curling to sport olimpijski, jego korzenie sięgają średniowiecznej Szkocji. W Polsce jest dość mało popularny, mimo że uprawiać go może praktycznie każdy.

- Curling wyczynowy wymaga gibkości i doskonałej równowagi, ale gdy gramy w niego rekreacyjnie, nie trzeba mieć żadnych szczególnych predyspozycji - mówi Bartosz Sitkiewicz trener curlingu. - To doskonała gra towarzyska, na świecie popularne są drużyny w skład których wchodzą całe rodziny od wnucząt po dziadków.

Choć w Trójmieście nie ma profesjonalnego obiektu przeznaczonego do curlingu, fani tego sportu radzą sobie doskonale na taflach zwykłych lodowisk.

- Lód do curlingu powinien być idealnie gładki, bo każda nierówność wpływa na tor którym porusza się kamień - wyjaśnia trener. - Ciężko uzyskać takie warunki, gdy na tej samej tafli odbywają się treningi hokeja, short tracku i jazdy figurowej.

Gra polega umieszczeniu kamienia jak najbliżej domu, czyli wyrysowanego na lodzie koła. W tym celu zawodnicy ślizgają się na specjalnych butach. Jeden z nich pokryty jest warstwą teflonu, która zapewnia poślizg, drugi posiada podeszwę o zwiększonej przyczepności do odbijania się. Zawodnik wybija się z haka przytwierdzonego do lodu i sunie po tafli wraz z kamieniem, gdy wypuści go z ręki nie można już ingerować w tor jazdy kamienia inaczej niż szczotkowaniem powierzchni lodu.

- Szczotkowanie powoduje, że powierzchniowa warstwa tafli topi się. Kamień sunie wtedy po cieniutkiej warstwie wody, dzięki temu może zajechać dalej, a tor ruchu będzie mniej zakrzywiony - mówi Borys Jasiecki zawodnik sopockiego klubu Wa ku'ta.- Curling to nie tylko ślizganie się, to również gra taktyczna czasami nazywana szachami na lodzie. Może to przesadne porównanie, ale zdarzają się takie sytuacje w których obierając odpowiednią strategię możemy pokonać zawodnika lepszego od nas.

Co sprawia największą frajdę podczas gry? Pytamy Krzysztofa Domina, który ma na swoim koncie kilka curlingowych sukcesów.

- Trenowałem piłkę nożną, miałem też styczność z innymi dyscyplinami, ale curling spodobał mi się najbardziej, głównie ze względu na fajną atmosferę w klubie oraz częste wyjazdy dzięki którym poznałem wiele ciekawych osób. Moja drużyna szybko zaczęła osiągać sukcesy, a to największa zachęta do treningów - mówi.

Najbliższy tor curlingowy jest w Toruniu, ale są już plany budowy takiego obiektu w Trójmieście. Jak zapewnia Marek Kostecki prezes klubu Stoczniowiec, jest projekt już gotowy.

Treningi klubu Wa ku'ta odbywają się w środy o godz. 17. Zainteresowani mogą skontaktować się z klubem i za darmo spróbować swoich sił w tym nietypowym sporcie.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (30)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.