wiadomości

Notariusz z Gdańska zdobyła biegiem Antarktydę

Joanna Mędraś i Wojciech Wiwatowski tuż przed wylotem na linię startu Antarctic Ice Marathon.
Joanna Mędraś i Wojciech Wiwatowski tuż przed wylotem na linię startu Antarctic Ice Marathon. fot. .facebook.com/dwojewkoroniepl

Joanna Mędraś zaskoczyła biegowy świat. Notariusz z Gdańska wystartowała w 5. w życiu maratonie i wygrała. Nie była to jednak zwykła rywalizacja, a 42 kilometry i 195 metrów po Antarktydzie. - Chciałam sprawdzić granice możliwości. Zaskoczyłam jednak samą siebie kondycją i wygrałam. Mam nadzieję, że to nie był mój ostatni zimowy start - mówi Joanna. Antarctic Ice Marathon tak zaraził ją bieganiem po śniegu i lodzie, że myśli już o starcie na Biegunie Północnym.



Czy lubisz biegać w zimowych warunkach?

to najlepsze warunki do biegania

38%

nie przeszkadza mi temperatura, ale źle się czuję na śniegu czy lodzie

14%

jest mi to obojętne, po prostu lubię biegać

26%

zima to najgorsza pora roku do biegania

22%
3 lata temu Joanna Mędraś postanowiła przebiec maraton. Wcześniej była aktywna fizycznie. Chodziła po górach, dużo podróżowała, także biegała, ale startowała głównie na 10-kilometrowych trasach. Wykonująca zawód notariusza Joanna brała udział m.in. w Grand Prix Gdyni.

- Nie spinałam się, aby pokonywać ten dystans jak najszybciej. Po prostu biegałam. W głowie pojawiło się jednak, aby przebiec jeden, wyjątkowy maraton. Chciałam się sprawdzić na dystansie 42 kilometrów, a poza tym poznać granice swoich możliwości. Dlatego też wybór padł na Antarktydę - mówi Joanna.
Od tego momentu zaczęła przygotowywać się właśnie na tę konkretną imprezę. W trakcie stwierdziła jednak, że maraton na Antarktydzie nie może być tym pierwszym i postanowiła sprawdzić się najpierw m.in. na asfalcie. Dlatego też w 2014 roku Joanna pobiegła na 42 kilometry i 195 metrów w Berlinie, gdzie wcześniej wystartowała także w półmaratonie. Następnie w maju 2015 roku zaliczyła maraton w Toronto, a pod koniec stycznia 2016 w Marrakeszu. Ostatnim sprawdzianem, najbardziej zbliżonym do maratonu na Antarktydzie, był Maraton Bajkał.

GDAŃSKI BIEGACZ I 230 KM NA SAHARZE W MARATONIE PIASKÓW

- Podczas rywalizacji w Bajkał Ice Maraton miałam z tyłu głowy, że to ostateczny sprawdzian w warunkach zimowych. A pogoda była podczas niego ekstremalna. Świadczy o tym fakt, że pierwszy raz w historii organizatorzy znieśli limit czasu. Z technicznych rzeczy mogłam podczas tego biegu przetestować ubranie. Dowiedziałam się, jakie dobrać skarpety, buty, czy coś zakładać na twarz i czym ją posmarować, jak oddychać - opisuje Joanna.
Po starcie w Rosji wiedziała także, że musi popracować nad siłą biegową. Przedzieranie się przez śnieg kosztuje bowiem wiele energii. Sprawdziła także, że do temperatury około -20 stopni Celsjusza nie potrzebuje maski czy kominiarki do tego, aby oddychać. A właśnie tyle było na Antarktydzie.

Bogatsza o doświadczenia Joanna wybrała się pod koniec listopada do Chile. W Punta Arenas znajdowała się pierwsza baza maratonu. Tam odbyły się dwa briefingi z organizatorami, zostały rozdane pakiety startowe, opisano trasę, sprawdzono także osprzęt biegowy, ubrania do biegu oraz na co dzień i jedzenie. Jeżeli ktoś miał pod tym kątem braki, mógł je jeszcze spokojnie uzupełnić.

Z Ameryki Południowej grupa 50 biegaczy wybrała się do bazy, której gospodarzem jest Antarctic Logistics & Expeditions. Tam oczekiwali na start. Ten, ze względu na silny wiatr, duże zachmurzenie i słabą widoczność został opóźniony o dzień.

Jak przyznaje Joanna, na trasie zaskoczyła ją najbardziej kondycja. To był jej dzień na bieganie. Jak zawsze starała się zostawiać trochę energii na świętowanie. Mimo to osiągnęła prędkość, która pozwoliła przewodzić stawce kobiet.

- Pomimo silnego wiatru udało mi się dobrać wszystko tak, aby pasowało ze sobą niemal w stu procentach. Także towarzyszący mi na całej długości trasy mąż był zaskoczony moją kondycją. A przecież jako amator biegania nie osiągam zawrotnej prędkości. Co ciekawe, kiedy znalazłam się na mecie miałam jeszcze siły, aby pokonać kilka kilometrów więcej - wspomina Joanna.
Bieg ukończyła z czasem 6 godzin, 1 minuta i 45 sekund. Dzięki temu niespodziewanie zajęła pierwsze miejsce. To najlepsze osiągnięcie i czas Polki w historii imprezy. Druga na mecie z czasem 6:14.59 pojawiła się Amerykanka Laurie Koch, natomiast trzecia była Chinka Fan Zhang (6:26.39). Do mety dotarło 13 kobiet.



Bieg zdominował Irlandczyk Gary Thornton, który potrzebował do zwycięstwa 3 godzin, 37 minut i 13 sekund. Drugie miejsce przypadło Brytyjczykowi Michaelowi Taylorowi (4:18.06), a na najniższym stopniu podium znalazł się Gavin Opperman z Republiki Południowej Afryki (4:24.04). Towarzyszący Joannie Wojciech Wiwatowski zakończył start z czasem (6:02.03), co dało mu 20. miejsce wśród 37 mężczyzn.

JACEK BASTIAN BIEGŁ 330 KILOMETRÓW PO GÓRACH W SZEŚĆ DNI

- Podczas biegu trudno było ocenić, w którym miejscu stawki się znajdujemy. Maski i gogle sprawiały, że nie można było stwierdzić, czy mija się kobietę czy mężczyznę. Do tego dużą rolę podczas biegu odegrały zmienne warunki pogodowe. Raz było ciepło jak na Antarktydę, a za chwilę zimno. Organizator przestrzegał przed przegrzaniem i radził, aby na starcie było nam nawet chłodno. Sporo osób jednak źle dobrało garderobę i na półmetku korzystało z możliwości przebrania się. Ja nie zbiegłam do szatni, więc nie wiedziałam, ile w tym czasie minęłam osób. Byłam jedną z niewielu osób, które się nie przebierały - mówi Joanna.
Właśnie wskazówki organizatora, a także doświadczenie na Bajkale sprawiły, że tuż przed startem zrezygnowała z biegania w dwóch parach skarpet. Na pierwszym punkcie kontrolnym zostawiała cieplejsze rękawiczki i do końca biegła już tylko w drugich, cienkich. Wcześniej pominęła także drugą warstwę ocieplającą ubioru.

- Trasa co do zasady jest płaska, natomiast wszyscy biegacze zgodnie zauważyli, że były minimalne podbiegi i zbiegi. Kiedy patrzyło się przed siebie, to widać było znikające na horyzoncie osoby. Pokonanie podbiegu sprawiało także, że można było dostrzec obóz zawodów. Natomiast nawierzchnia była różna na danych odcinkach. Najpierw trasa była utwardzona, jak latem piasek na plaży tak około 2-3 metrów od brzegu. Natomiast pod koniec pętli śnieg był bardziej zryty, skopany, więc trudno było się w nim przemieszczać - dodaje Joanna.
Kiedy pojawiła się na mecie nie dowierzała, że jest pierwsza. Upłynęło trochę czasu, nim to dotarło do Joanny. Za zwycięstwo otrzymała medal, kryształowy talerz i jeszcze jedno, kryształowe trofeum. Jak podkreśla biegaczka z Gdańska najważniejsza jest jednak satysfakcja z ukończenia biegu. A po nim mogła udać się na tradycyjne zwiedzanie okolicy.

PĘKNIĘTY LÓD ZASTOPOWAŁ START GDYNIANINA W POLARNYM MARATONIE

Na tym jednak Joanna nie zamierza poprzestać. Bieganie w zimowych warunkach na tyle przypadło jej do gustu, że teraz chce wystartować w North Pole Marathon czyli ekstremalnym biegu na Biegunie Północnym. Lista startowa na 2017 rok jest już jednak zamknięta. Jeśli zwolni się miejsce, wtedy Joanna może z niego skorzystać. Jeśli nie, trzeba będzie poczekać do 2018 roku.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (41)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.