wiadomości

stat

Podążaliśmy tropem Łosia

Zdjęcie archiwalne z nocnej imprezy na orientację
Zdjęcie archiwalne z nocnej imprezy na orientację fot.. Tomasz Kmieć [GR3miasto]

Navigatoria Adventure Racing Team, to zespół ludzi, którzy organizują kilka razy do roku alternatywne rajdy na orientację. Nie są to zwykłe imprezy, jakich wiele w naszej okolicy, lecz przygody przygotowane w najdrobniejszych szczegółach okraszone dodatkowymi zadaniami. Mistrzowie nawigacji i wytrwali biegacze nie zawsze wygrywają. Tutaj trzeba myśleć i kombinować, by ugryźć jak najwięcej punktów, a pośpiech nie zawsze bywa najlepszym doradcą.



AnO Łoś, bo pod taką nazwą odbywały się zawody w Sopocie, były już ostatnią imprezą z całego cyklu AnO organizowaną przez Navigatorię. Wcześniej można było próbować swoich sił w mniej lub bardziej alternatywnych spotkaniach z mapą, którymi były "Skrzat", "Dzik", "Sarna" oraz "Mewa".

Baza zawodów znajdowała się w Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi Nr 1 w Sopocie. Natomiast start był tuż przed wejściem na Stadion Leśny w Sopocie. Dostępne były trzy trasy: piesza, pieszo-rowerowa i rodzinna - znacznie uproszczona, ale również pełna przygód dla rodzin z dziećmi, które chciały aktywnie i przyjemnie spędzić czas w sobotnie popołudnie i wieczór. Tym razem wraz z córką Weroniką testowaliśmy trasę rodzinną.

W pierwszej kolejności wystartowali rowerzyści. Uczestnicy trasy TP mapkę z zadaniami dostali tuż przed gody. 16, a zawodnicy z trasy rodzinnej dowiedzieli się o swoich zadaniach ok. 16.15. Drużyny składały się z uczonych (którzy pilnowali strategii, odczytywali mapę i rozmyślali nad rozwiązaniem zagadek), wojowników (walczących z innymi wojownikami w papier, nożyce i kamień w celu zdobycia całego złota drużyny przeciwnej) i złodziei, którzy bezczelnie, aczkolwiek niezwykle kulturalnie okradali innych zawodników. Otrzymaliśmy szczegółowe mapy, na których był smoczy sekret do odszyfrowania, zapomniany gwiazdozbiór, do odgadnięcia oraz przede wszystkim zaznaczone Portale Konstelacyjne, czyli punkty kontrolne, które należało odszukać. Tak wyposażeni ruszyliśmy w ciemny i cichy las, który wraz ze swoimi tajemnicami tylko czekał na nas.

Dwie i pół godziny limitu czasu to wystarczająco długo, by można było bardzo spokojnym krokiem przemierzyć całą drogę ok. 6 km i wykonać wszystkie zadania. Trasa przeznaczona dla rodzin z dziećmi, na której można było dobrze się bawić i przeżyć niezwykłą przygodę.

Pierwszy punkt "C" był bardzo blisko startu, wystarczyło wejść pod górkę i już był w widocznym miejscu na skrzyżowaniu dróżek. Do punktu "O" trzeba było już policzyć kroki i w odpowiednim miejscu skręcić w las, w prawo, by odszukać go w zaznaczonym na mapie, niewielkim jarze. Tutaj też podjęto pierwszą próbę okradzenia nas - bez powodzenia. Po powrocie na ścieżkę, z której zeszliśmy, poszliśmy po punkt "A", który był na skrzyżowaniu dróg. Następnie ścieżką wyłożoną mięciutkim błotkiem, które w cudowny sposób oklejało nasze buty, poszliśmy do punku "W". Stamtąd wyruszyliśmy na spotkanie "E", ale żeby nie było za łatwo, to postanowiliśmy pójść tam nieco na skróty. Udało się i nanieśliśmy go na kartę startową. Do portalu "S" było bardzo blisko i był on dokładnie na szczycie jedynego niewielkiego wzniesienia w tej okolicy. Tuż za zakrętem ścieżki, którą szliśmy, było kolejne wzniesienie, na którym znaleźliśmy przedostatni już punkt "I". Tutaj po raz drugi zdarzyła się próba kradzieży - również bez skutku. W końcu okazało się, że wyszliśmy koło Łysej Góry w Sopocie. Ta okolica już jest nam znana, więc szybciutko zeszliśmy na dół, gdzie po przejściu kilkuset metrów chodnikiem, znaleźliśmy ostatni z naszych portali, to znaczy "K". Pozostało nam już tylko spokojnym krokiem pójść do mety, a tam w spokoju odgadnąć hasła i zagadki, co z mniejszym lub większym powodzeniem nam się udało. Na miejscu zameldowaliśmy się po ok. 1,5 h od startu, zdaliśmy naszą cenną złotą monetę i kartę startową z naniesionymi kodami z Punktów Konstelacyjnych. Po tym mieliśmy jeszcze czas, by stworzyć własnego bohatera, kolorując szablon wydany przez organizatorów i doklejając do niego magiczne części znalezione na trasie przy PK.

W nagrodę za trudy zawodników organizatorzy przygotowali dobre kiełbaski, gorącą herbatę i pyszny wafelek. Po tym wszystkim tradycyjnie już odbyło się losowanie cennych nagród rzeczowych. Jak zawsze na imprezach przygotowanych przez kolegów z Navigatoria Adventure Racing Team było bardzo ciekawie, zadania niezwykłe i z poczuciem humoru, dopracowane w najmniejszych szczegółach, a towarzystwo wyśmienite. Dla całych rodzin, a przede wszystkim dla najmłodszych uczestników imprezy była to niezapomniana i godna polecenia przygoda. Teraz jest czas na odpoczynek przed kolejną imprezą, czyli AnO Skrzat, która odbędzie się już w grudniu!

Opinie (8) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mail

Napisz do nas

Brałeś udział w ciekawej wyprawie lub zawodach, o których chciałbyś opowiedzieć naszym czytelnikom? Napisz do nas na aktywne@trojmiasto.pl