wiadomości

stat

Polowanie na rybę na zawodach wędkarskich

Zawody spinningowe, to poszukiwanie w wodzie drapieżników. Po złowieniu nie kończą one jednak na talerzu, a wracają do swojego naturalnego środowiska.
Zawody spinningowe, to poszukiwanie w wodzie drapieżników. Po złowieniu nie kończą one jednak na talerzu, a wracają do swojego naturalnego środowiska. mat. prasowe

Pogoń za szczupakiem czy sandaczem i okonie na wagę zwycięstwa. Zawody wędkarskie w spinningu na Martwej Wiśle przyciągnęły w tym roku 37 chętnych, chcących sprawdzić się na tle rywali nie tylko z Trójmiasta. Gospodarze okazali się gościnni, a zwycięstwo przypadło pochodzącemu z Olsztyna Zbigniewowi Piekutowi. Co ciekawe, wystarczyły mu do tego same okonie w siatce.



Czy jesteś wędkarzem?

zdecydowanie tak 54%
czasem mi się zdarza 32%
nie, to nudne zajęcie 14%
zakończona Łącznie głosów: 124
50 cm lub więcej - takiego sandacza czy szczupaka poszukiwali uczestnicy gdańskich zawodów. Dlaczego? Gdyż były one najwyższej punktowane. Za taką rybę w siatce szczęśliwiec otrzymywał 700 punktów, plus 10 za każdy centymetr ponad wymiar minimalny. Niestety, takich okazów było bardzo mało.

Ryby nie dopisywały tak, jakby sobie to wyobrażano. Złowiono 110 grubych okoni, 2 wymiarowe sandacze i dużo ryb niewymiarowych. Warto dodać, że po zmierzeniu wszystkie ryby wróciły do wody. Niestety 9 uczestników spłynęło na ląd bez ryby.

- Zawodnik przetrzymuje zdobycz w siatce do momentu, aż podpłynie do niego sędzia. Ten nie wpisuje wagi, a długość ryby. Największe, sandacz 58,6 cm i okoń 34 cm, złowił jeden zawodnik, Zdzisław Wierzba z Pinczyna, ale to wystarczyło jedynie do zajęcia 3. miejsca - mówi Bogdan Winiarski z Gdańskiego Klubu Wędkarstwa Sportowego Neptun, który organizował zawody.

- W zmaganiach wystartowało niemal tylu samo zawodników, co w zeszłym roku. Był trochę problem ze sprytnymi okoniami, do tego przytrafiło się dużo drobnej ryby, której brakowało po 1-2 cm, aby uzyskać oczekiwany wymiar. Dotyczy to przede wszystkim sandacza i szczupaka - dodaje.

W Gdańsku spinning uprawia wyczynowo ok. 100, a amatorsko ok. 300 osób. W zawodach o Puchar Martwej Wisły może wciąć udział osoba, która posiada własną łódkę. Organizatorzy nie zapewniają sprzętu, choć - jak przyznają - pojawia się wiele zapytań, czy jest szansa jego wypożyczenia.

Do pozostawiania w pokonanym polu reszty startujących Zbigniew Piekut potrzebował 16 grubych okoni morskich. Wymiar turniejowy w przypadku tej ryby wynosi 18 cm, ale organizatorzy podwyższyliśmy go na 20 cm. Za samo złowienie okonia dostawało się 150 pkt.

- Na podium znaleźli się ludzie, którzy startują w I lidze Grand Prix Polski i są blisko kadry narodowej. Piekut to taki wyczynowy as - wyjaśnia Winiarski.

Zwycięzca uzbierał łącznie 2100 pkt. Pozycję wicelidera zapewniło 1750 pkt, a najniższy stopień podium dawało 1510 pkt. Ponad 20 zawodników otrzymało nagrody rzeczowe za zajęte pozycje.

Wyniki:
1. Zbigniew Piekut- Olsztyn
2. Tomasz Ginał - Gdańsk Śródmieście
3. Zdzisław Wierzba - Pinczyn
4. Jan Wąsowicz - Neptun Gdańsk
5. Piotr Biernatowski - Olsztyn
6. Bogdan Nowak - Neptun Gdańsk


Materiał archiwalny

Tak wyglądały zawody w 2012 roku.

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mail

Napisz do nas

Brałeś udział w ciekawej wyprawie lub zawodach, o których chciałbyś opowiedzieć naszym czytelnikom? Napisz do nas na aktywne@trojmiasto.pl