wiadomości

stat

Triathlon bez chłodzenia pod dachem

Zobacz jak wyglądała trzecia edycja triathlonu pod dachem w Gdańsku



- Można się mocno wyżyłować. Brak chłodzenia "zabija" - oceniają uczestnicy Torus Triathlon In Da House 2017. Mimo to rozegrana po raz trzeci w gdańskim biurowcu Alchemia impreza cieszyła się wielkim powodzeniem miłośników tej dyscypliny. Już znalezienie się na liście startowej było sukcesem, gdyż chętnych było trzy razy więcej niż miejsc. 750 metrów pływania, 20 kilometrów na rowerze stacjonarnym i 5 km na bieżni elektrycznej najszybciej pokonał Daniel Formela, w kategorii kobiet wygrała Marta Łagownik, a w sztafetach triumfował Tiger Gym.



Torus Triathlon In Da House 2017 to pływanie w 25-metrowym basenie Aquastacji, a następnie rower stacjonarny i bieg w sali Sportstacji. Tak wyglądały trzeci rok z rzędu zmagania w biurowcu Alchemia.

Uczestnicy startowali co półtorej godziny w ośmiu turach. Indywidualnie, w kategorii mężczyzn na mecie pojawiło się 63 uczestników. Najszybszy okazał się Daniel Formela, który na pokonanie dystansu potrzebował 1 godziny, 3 minut i 9 sekund. Na drugim miejscu znalazł się Paweł Miziarski (1:04.08), a na trzecim Paweł Juśkiw (1:04.30). Wszyscy zaliczani byli również do kategorii pro.



- Imprezę organizujemy w jedynym obiekcie w Polsce, który może gościć taki triathlon. Na listach startowych pojawiło się łącznie 126 zawodników. Zapisy trwały 22 minuty. Bardzo szybko mieliśmy trzy razy więcej chętnych niż liczba miejsc - mówi Monika Brzozowska, organizator Torus Triathlon In Da House.
Wśród startujących było wielu takich, którzy biorą udział w tradycyjnych triathlonach. Jakie różnice widzą między nimi, a tym pod dachem?

- Był to dla mnie trening przed długim dystansem i połówkami triathlonu. Można się mocno wyżyłować. Nawet bardziej niż w normalnym triathlonie. Tutaj dochodzi brak chłodzenia i to "zabija" zawodników. Ale pierwszą główną różnicą jest basen, gdzie pod dachem mamy dużo nawrotów. Trzeba być dobrym pływakiem i mieć to wyćwiczone, aby po nich szybko pokonywać dystans. Natomiast rower to trenażer i tak, jak wcześniej wspominałem zero chłodzenia. A później bieżnia. Trochę inaczej biega się na niej niż normalnie. Dla mnie lżej, więc mogłem pocisnąć - mówi nam jeden z uczestników.
PRZECZYTAJ RELACJĘ Z UBIEGŁOROCZNYCH ZAWODÓW

W kategorii pań najszybsza okazał się Marta Łagownik, która na mecie pojawiła się po 1 godzinie, 11 minutach i 56 sekundach. Drugi stopień podium zajęła Marta Kalinowska-Biegała (1:18.34), a trzeci Maja Bużycka (1:19.00).

- Rower mi nie poszedł, a podczas biegu wykończyłem się całkowicie. Było ciężko, ale impreza świetna. To dobry początek sezonu: "ogień", fajni kibice, świetna organizacja - mówi kolejny z uczestników.
Ostatnia edycja różniła się od poprzednich tym, że pojawiły się sztafety biznesowe. Każdej z nich przyświecał ten sam cel - wygrać i uzbierać jak najwięcej kilometrów na zdrowie. Cały dochód ze sprzedaży pakietów sztafet zasili bowiem konto Fundacji Synapsis, a konkretnie program BadaBada, który służy wykrywaniu autyzmu we wczesnym dzieciństwie. Podczas TTIDH i w okresie poprzedzającym event przewidziano różne akcje, które wesprą Fundację w propagowaniu świadomości o autyzmie i sposobach jego wykrywania, a jednocześnie wesprą finansowo program BadaBada.

- Startowaliśmy dla fundacji Synapsis, w akcji Biegiem na pomoc. Wszystko polega na tym, abyśmy wspomagali osoby z autyzmem. W triathlonie pokonujemy swoje bariery, tak samo ludzie z autyzmem muszą włożyć wiele wysiłku, aby pokonać ich bariery tworzące się w codziennym życiu - mówią członkowie sztafety Synapsis.

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.