wiadomości

stat

Rusz Się! Krzysztof Walczak obala stereotypy o nordic walking

Nordic walking na ścieżkach parku Reagana.
Nordic walking na ścieżkach parku Reagana. fot. Gdańskie Centrum Sportu

Można powiedzieć, że Krzysztof Walczak jest pasjonatem nordic walking. Nic więc dziwnego, że prowadzi darmowe zajęcia tej aktywności fizycznej - w każdy wtorek o godz. 18 można go znaleźć w parku Reagana. W trakcie zajęć m.in. stara się obalać stereotypy dotyczące nordic walking. Jest on kolejnym bohaterem cyklu Rusz się! Poprzednio prezentowaliśmy postać Moniki Dabkiewicz, a za dwa tygodnie napiszemy o Katarzynie Kaszubie-Miotke, która prowadzi zajęcia z tańca irlandzkiego i szkockiego.



Od paru lat w parku Reagana odbywają się co wtorek zajęcia nordic walking. Chętni spotykają się przy wejściu D, obok parkingu. Uczestniczyć może każdy, bez względu na to, czy ma kijki, czy nie. Te można wypożyczyć na miejscu, gdyż organizator posiada 50 par. Spokojnie dopasuje się je do każdej osoby. Nieważny jest stopień zaawansowania, ponieważ ci, którzy zaczynają przygodę z nordic walking są szkoleni przez instruktora. Zajęcia trwają półtorej godziny.

- Czasami trafiają do nas osoby z kijami, które nie służą do nordic walking, a do trekkingu. Różnią się one przede wszystkim rękojeścią i rękawiczką. W nordic walking rękojeść jest nieco cieńsza, a rękawiczka jest tak dopasowana, że kij jest zawsze w zasięgu palców dłoni. Dzięki temu można swobodnie pracować ręką, czyli zamykamy dłoń w momencie wbicia kija w podłoże i otwieramy, kiedy ręka dochodzi lub przechodzi za biodro - tłumaczy Krzysztof Walczak, prowadzący zajęcia nordic walking w Gdańsku.
Zachęca on do tego, aby w momencie rozpoczęcia przygody z nordic walking spotkać się z instruktorem. Wówczas dowiemy się, na czym to polega i poznamy właściwą technikę. Trudno jednak nauczyć nordic walking podczas jednych zajęć.

- Ale już po dwóch-trzech spotkaniach z instruktorem potrafimy poruszać się z kijami. Przede wszystkim istotna jest wiedza, jak dobrać kije. Ważny jest przelicznik 0,68 razy wzrost, dzięki któremu wychodzi nam długość kijka. Oko wprawionego instruktora jest istotne, ponieważ wychwyci wszystkie błędy. Kiedy przychodzą do mnie osoby, które wcześniej chodziły już pół roku czy rok, to potrzebuję tylko chwilę, żeby odzwyczaić je od złych nawyków. Nordic walking nie jest skomplikowany, ale ma swoje zasady - dodaje Krzysztof.
Krzysztof Walczak
Krzysztof Walczak fot. facebook.com/pg/chodzezkijami
Podczas uprawiania nordic walking jesteśmy w stanie aktywować do 40 proc. mięśni więcej dzięki samym kijkom, co daje w sumie 90 proc. pracujących mięśni w naszym organizmie.

- W nordic walking chodzi głównie o aktywowanie górnych partii mięśni, czyli od pasa w górę. Uruchamiamy obręcz barkową - w momencie, kiedy prawa noga jest z przodu, to dołącza do niej lewa ręka i na odwrót. Ruch wyprowadzamy z barków, nie z łokci. Dzięki temu pracują także klatka piersiowa, mięśnie brzucha i mięśnie pleców - wyjaśnia Krzysztof.
Wiele osób kojarzy nordic walking z seniorami spacerującymi z kijami. A to sprawia, że będąc w wieku 20, 30 czy 40 lat, nabierają dystansu do tej aktywności ruchowej i wolą poszukać czegoś innego.

- Takie osoby trzeba wziąć na zajęcia, na których instruktor trochę je przeciągnie. Muszę się przyznać, że zanim dowiedziałem się, o co w tym wszystkim chodzi, także sceptycznie podchodziłem do poruszania się z kijami - wspomina Krzysztof.
- Wcześniej biegałem. Kiedy wróciłem do Polski w 2008 roku po jednym z wyjazdów zobaczyłem, że ludzie chodzą z kijami po asfalcie. Spytałem kuzyna, o co w tym wszystkim chodzi, a on mi wyjaśnił. Trudno mi to było zrozumieć. A dotarło do mnie, jak ciekawa to forma ruchu w momencie, gdy pomagałem koleżance przy Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy w Gdańsku. Byliśmy tam odpowiedzialni za wypożyczanie kijów przy rajdzie nordic walking. Trochę nam ich zostało, więc koleżanka zaproponowała, abyśmy przeszli się razem z uczestnikami. Poszliśmy i przekonałem się, jak pracują mięśnie i to mnie zaintrygowało. Później zacząłem zgłębiać temat, zapisałem się na kurs, zostałem instruktorem oraz sędzią - dodaje.
Jednej rzeczy nie da się jednak zaprzeczyć. Nordic walking częściej uprawiają panie niż panowie. Dlaczego tak się dzieje? Na zaproszenie Krzysztofa trzykrotnie pojawiał się w Polsce Marko Kantaneva, twórca nordic walking, który w 1997 roku napisał pracę podsumowującą badania, w której przygotował zestawy ćwiczeń dla Finów.

- On uświadomił mi, dlaczego ćwiczy więcej kobiet. Po prostu wcześniej zauważają zalety nordic walking - mówi Krzysztof.
Wtorkowe zajęcia zazwyczaj przybierają formę nazywaną przez uczestników nordic ploting, ponieważ ludzie chodzą i rozmawiają. Kiedy jednak instruktor zwiększy tempo i zakres pracy rąk, to nie ma możliwości, żeby sobie pogadać, ponieważ wchodzimy na wyższą intensywność.

- Co do tego, co mamy na sobie, to buty, jak i cały ubiór muszą być wygodne i dostosowane do pogody oraz terenu. Jeżeli chcemy mieć własny sprzęt, to profesjonalne kijki do nordic walking możemy kupić w granicach 170-180 zł - dodaje Krzysztof.
Na wtorkowe zajęcia przychodzi zazwyczaj 30-40 osób. Natomiast nie było tak, żeby nikt się nie pojawił. Odbywają się one bez względu na pogodę. Do tego w każdy trzeci wtorek miesiąca mamy ognisko, przy którym organizator odpowiada za przyniesienie drewna i kijków do kiełbasek.

Krzysztof założył również fundację Chodzę z kijami.

- Chcieliśmy aktywnie działać nieco szerzej na Pomorzu. Nie było tutaj fundacji, która jest w stanie wesprzeć organizatorów różnych imprez. Do tego staramy się pozyskiwać na to granty, a to także robimy dzięki naszej organizacji. Skupiamy wokół siebie wielu ludzi, prowadzimy kursy nordic walking, szkolimy instruktorów i rozwijamy się. Współpracujemy także z innymi podmiotami w całej Polsce. Jesteśmy w zrzeszeniu w Nordic Walking Poland - kończy Krzysztof.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (35)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.