wiadomości

stat

Snowkite, czyli zimowe narty z latawcem w Trójmieście i okolicach

Do zimowej odmiany kitesurfingu potrzebujemy zamarzniętej tafli wody lub przysypanej śniegiem polany
Do zimowej odmiany kitesurfingu potrzebujemy zamarzniętej tafli wody lub przysypanej śniegiem polany fot. Michał Koszowski

Każdy, kto zasmakował pływania na nartach z latawcem, może rozwijać tę pasję również zimą. Potrzebujemy tylko wiatru, śniegu i towarzystwa. W Trójmieście i okolicach nie brakuje miejsc, w których można uprawiać snowkiting. Najpopularniejsze lokalizacje to: pola przy porcie lotniczym w Rębiechowie, obszar lotniska modelarskiego w Chwarznie, Jezioro Osowskie, Jezioro Tuchomskie czy tereny za Straszynem.



Czy próbowałeś już snowkitingu?

oczywiście, uprawiam odmiany kitesurfingu latem i zimą

19%

tak, ale preferuję wersję letnią

4%

nie, chociaż latem chętnie pływam z deską

22%

dotąd nie próbowałem żadnej z odmian

55%
Snowkite rozwija się w Polsce od około dziesięciu lat, czyli od czasu, kiedy popularny stał się także kitesurfing. Rzeczą niezbędną do uprawiania zimowej odmiany tej dyscypliny jest latawiec połączony z nartami lub deską snowboardową, a także wiatr, dzięki któremu będziemy mogli jeździć z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę i wzbijać się w górę nawet na kilkanaście metrów. Nasza szybkość i wysokość zależą oczywiście od naszych umiejętności sterowania oraz siły wiatru.

Używany latawiec to koszt 1500-2500 zł, ceny nowych rozpoczynają się od 3000 zł. To ceny z osprzętem, w tym niezbędnym dla amatorów kitesurfingu trapezem. Reszta ubioru nie różni się od tego, który przywdzialibyśmy na tradycyjne narty czy snowboard - wystarczy ciepła kurtka, spodnie i kask.

Dla doświadczonych pasjonatów snowkitingu ta odmiana aktywności jest bezpieczna. Należy jednak pamiętać, że to wciąż sport ekstremalny.

SNOWKITING PRZY GDAŃSKIM LOTNISKU

- Zimowa odmiana tej dyscypliny raczej nie jest dla osób, które nigdy nie pływały z latawcem. Latem upadek z dużej wysokości powoduje tylko, że wpadniemy do wody. Spadając na zmrożoną glebę czy lód możemy zrobić sobie krzywdę, mocno się poobijać. Snowkite nie jest więc przeznaczony dla zupełnych amatorów, ale dla ludzi świadomych tego, co chcą robić z latawcem - przestrzega Maciej Szulikowski ze szkoły ABC Surf.

Zobacz w akcji amatorów snowkitingu


Dlatego nawet jeśli zapałamy miłością do szusowania za latawcem po śniegu, a nigdy nie próbowaliśmy tego rodzaju rozrywki, lepiej wstrzymać się z pierwszymi krokami do lata. Jeśli jednak mamy za sobą przetarcie w kitesurfingu, możemy zaczynać zabawę również zimą.

- Dla ludzi znad morza to świetne rozwiązanie i sport na cały rok. W lecie możemy korzystać z naszego położenia i z latawcem pływać po wodzie. Jeśli zaś zimą uwielbiamy jeździć na nartach czy desce, to zimą wcale nie musimy wyjeżdżać w góry. Wystarczy znaleźć dobre miejsce w naszej okolicy. Najważniejsze jednak, aby nie robić tego samemu, a ze wsparciem grupy, w której zawsze można udzielić sobie wzajemnie wskazówek - podkreśla Szulikowski.
Amatorzy snowkite'a umawiają się najczęściej za pośrednictwem Internetu. Można ich spotkać tam, gdzie pasjonatów tradycyjnego kitesurfingu - przy plażach od Trójmiasta po Hel, oczywiście jeśli wody Zatoki Gdańskiej są odpowiednio zamarznięte. Zaletą zimowej odmiany tego sportu jest jednak to, że do jazdy wcale nie potrzebujemy wody. Wystarczy spora polana, przykryta warstwą śniegu.

Najpopularniejsze tego typu lokalizacje w Trójmieście i jego najbliższej okolicy to pola przy porcie lotniczym w Rębiechowie, obszar lotniska modelarskiego w Chwarznie, Jezioro Osowskie, Jezioro Tuchomskie czy tereny za Straszynem.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (17)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.