wiadomości

stat

Uczcili prima aprilis biegiem w tył

Zobacz naszą relację z zawodów w biegu tyłem w Sopocie


Zgodnie z tradycją w prima aprilis wszystko jest na wspak. Trójmiejska ekipa biegowa Big Yellow postanowiła potraktować tę wskazówkę dosłownie. W poniedziałkowe popołudnie wielkie żółte stopy zorganizowały na stadionie lekkoatletycznym w Sopocie zawody w biegu... tyłem. W zmaganiach, w których liczyła się przede wszystkim dobra zabawa, a nie miejsce na podium, wzięło udział 150 śmiałków. Do wyboru były trzy dystanse: 400, 1200 i 2000 m.



Zawody zapowiadaliśmy w artykule z ubiegłego tygodnia


Czy chciałbyś wziąć udział w kolejnej edycji tych niecodziennych zawodów?

tak, z wielka chęcią 46%
być może, nie wykluczam tego 14%
nie, to nie dla mnie 40%
zakończona Łącznie głosów: 70
Big Yellow Foot to ekipa biegowa z Trójmiasta, której znakiem rozpoznawczym jest organizacja zwariowanych zawodów. Jej członkowie przygotowali dotychczas tak niecodzienne zmagania jak np. Piwną Milę, UV Colour Run, Bieg po pączka czy Crushmageddon.

Wydawałoby się, że kreatywność wielkich żółtych stóp ma swoje granice i naprawdę trudno im będzie zaskoczyć czymś jeszcze miłośników aktywności na świeżym powietrzu. Nic bardziej mylnego. W poniedziałkowe popołudnie, punktualnie o godz. 18, na stadionie lekkoatletycznym przy ul. Wybickiego 48 w Sopocie rozpoczęły się bowiem zawody w biegu... tyłem.

- Dzisiaj prima aprilis, natomiast my do zawodów podeszliśmy jak najbardziej poważnie. To mistrzostwa świata i okolic, pierwsza na taką skalę impreza w całej Polsce. Na początku to miał być żart, który opublikowaliśmy na naszym profilu. Później jednak stwierdziliśmy - a dlaczego naprawdę nie zorganizować takich zawodów? Cała heca polega na tym, że trudno przygotować się do tych zawodów, bo trudno, by ktoś regularnie trenował bieg tyłem - mówi Grzegorz Brandt, współorganizator wydarzenia.
Limit liczby zawodników został ustalony na 150 osób, a lista zgłoszeń zapełniła się błyskawicznie. Zawodnicy mieli do wyboru trzy dystanse: 400, 1200 i 2000 metrów, czyli odpowiednio jedno, trzy i pięć okrążeń leśnego stadionu. Co ciekawe, nie zabrakło śmiałków, którzy pomimo sporego zmęczenia zdecydowali się wziąć udział we wszystkich trzech wyścigach. I nic dziwnego, gdyż w tej imprezie nie chodziło o miejsca na podium, ale przede wszystkim o dobrą zabawę.

- Byłam w ogóle zaskoczona, że można biegać tyłem tak długie dystanse. Nie było lekko, ale jak widać jakoś dałam radę. Jestem zadowolona, choć mięśnie czworogłowe naprawdę dały mi w kość. Praktycznie cały czas musiałam poruszać się na śródstopiu. Mam nadzieję, że to nie ostatnia edycja tej zabawy - podsumowała Patrycja z Tczewa.
W związku ze sporą frekwencją oraz pozytywnym odbiorem ze strony uczestników wielkie żółte stopy zamierzają wpisać bieg tyłem na stałe do swojego kalendarza zwariowanych imprez biegowych. Niestety, następna taka okazja dopiero za okrągły rok.

Opinie (33)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mail

Napisz do nas

Brałeś udział w ciekawej wyprawie lub zawodach, o których chciałbyś opowiedzieć naszym czytelnikom? Napisz do nas na aktywne@trojmiasto.pl