wiadomości

stat

Żeglarstwo dla każdego. W Jelitkowie powstanie kładka plażowa

W Polsce brakuje miejsc do aktywnego uprawiania żeglarstwa plażowego.
W Polsce brakuje miejsc do aktywnego uprawiania żeglarstwa plażowego. Maciej Czarniak/trojmiasto.pl

W ubiegłym roku informowaliśmy o planach rozwoju żeglarstwa plażowego na wodach i plażach Zatoki Gdańskiej. Od momentu ukazania się tekstu minęło 9 miesięcy. Postanowiliśmy sprawdzić, na jakim etapie są zapowiedziane prace.



Żeglarstwo plażowe jest aktywnością dedykowaną wszystkim miłośnikom żagli. Do jego uprawiania nie potrzebujemy patentu, zarejestrowanej jednostki czy przymusowego kontaktu z urzędem morskim. Wystarczy odpowiednia infrastruktura - w porównaniu z innymi inwestycjami żeglarskimi stosunkowo niedroga - której, niestety, na gdańskich plażach w dalszym ciągu brakuje.

Największą barierą jest piasek, który uniemożliwia przeniesienie i zwodowanie łodzi. Niezbędne są specjalne kładki plażowe zrobione z drewna syntetycznego bądź gumy, dzięki którym każdy zainteresowany będzie mógł przetransportować swoją łódkę z lądu na wodę. I w zasadzie bez zbędnych formalności oddać się morskiej aktywności.

O planach rozwoju żeglarstwa plażowego w Gdańsku informowaliśmy w ubiegłym roku

We wrześniu przedstawiciele MOSiRu informowali o koncepcjach zagospodarowania gdańskich plaż na rok 2014, w których przewidywali budowę wspomnianej kładki. W pierwotnych planach rozważano dwie lokalizacje, w których mogłoby rozwijać się żeglarstwo plażowe: Brzeźno lub Jelitkowo. Co zmieniło się przez te kilka miesięcy?

- Zgodnie z zapowiedziami z września zeszłego roku podjęliśmy działania w celu wybudowania kładki plażowej umożliwiającej wodowanie jednostek z plaży. Został wybrany wykonawca, który na obecnym etapie sporządza dokumentacje projektową. Inwestycje planujemy zakończyć w lipcu bieżącego roku. Kładka powstanie na wysokości wejścia na plażę nr 63 zobacz na mapie Gdańska. Wykonana będzie z desek pomostowych z tworzywa sztucznego - zapowiada Łukasz Iwański, kierownik gdańskich kąpielisk.

W żeglarstwie morskim dozwolone jest pływanie w strefie 2 mil morskich od brzegu (około 3,7 km) na łódkach do 7,5 metrów długości.

Z kładki plażowej będzie mógł korzystać każdy. W praktyce, zainstalowana na przyczepce łódka będzie przeciągana ręcznie po wspomnianej macie. W przypadku większych jednostek, których zwodowanie wymagać będzie wjazdu pojazdem bezpośrednio do kładki - będziemy musieli pozyskać specjalne zezwolenie z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku.

Koszt dokumentacji projektowej wraz z wykonaniem kładki wyniesie około 140 tys. zł.

Czy zatem amatorzy żagli mogą spodziewać się systematycznego rozwoju żeglarstwa plażowego w Gdańsku? - Będziemy na bieżąco monitorować zainteresowanie wykorzystania kładki i wsłuchiwać się w głosy mieszkańców. W pierwszej kolejności planujemy rozszerzenie kładki oraz rozbudowę infrastruktury przy wejściu nr 63 - dodaje.

W rozwój i promocję żeglarstwa plażowego na wodach Zatoki Gdańskiej mocno zaangażowany jest również Marcin Stiburski z Baltic-Proa, który postanowił we własnym zakresie powalczyć o dofinansowanie inwestycji.

- W ubiegłym roku głośno zrobiło się wokół żeglarstwa plażowego. Duża w tym zasługa portalu Trojmiasto.pl. Następnie temat trochę ucichł. Zmobilizowaliśmy się jednak. Napisałem projekt, który udało się złożyć do Urzędu Marszałkowskiego. Walczymy o dofinansowanie ze strony Unii Europejskiej. Wniosek firmowany jest przez Związek Miast i Gmin Morskich - zdradza Stiburski z Baltic-Proa.

- Byliśmy w bieżącym kontakcie z Panem Marcinem Stiburskim. Projekt mariny plażowej sporządzony przez Pana Marcina jest nam znany - odpowiada Iwański.

Długofalową ideą Stiburskiego jest stworzenie sieci przystani w największych ośrodkach morskich w Polsce, od Świnoujścia po Krynicę. Pomysł wybudowania kilkunastu przystanków do uprawiania żeglarstwa plażowego nabrałby dodatkowej formy, przypominającej nieco spływy kajakowe.

- Póki co, skupiamy się na Zatoce Gdańskiej i dziesięciu gminach morskich. W każdej z nich powstałaby jedna kładka, a w Gdańsku dwie. Potrzebujemy około 100 tys. zł na jedną przystań. Być może kiedyś uda się zrealizować plan-marzenie - dodaje miłośnik żeglarstwa.

A może warto wziąć przykład z sopockich klubów żeglarskich, które od lat z powodzeniem uprawiają żeglarstwo plażowe przy użyciu prostych środków.

- W naszym klubie od kilkunastu lat uprawiamy tzw. żeglarstwo plażowe. Do przeniesienia łódek przez piasek nie potrzebujemy specjalnych kładek za kilkadziesiąt tys. zł. Z powodzeniem korzystamy ze zwykłych gumowych mat, które sami rozwijamy i zwijamy. Zresztą w Sopocie jest wiele takich miejsc - tłumaczy Jacek Noetzel z klubu UKS Navigo.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.