• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Extremalny spływ Radunią. Weekend kajakowo-rowerowy, ed. 3

Krzysztof Kochanowicz
19 marca 2010 (artykuł sprzed 14 lat) 
Z Trójmiasta wyryszamy o wschodzie słońca by spokojnie bocznymi drogami dostać się do celu. Miejscami na Kaszubach śniegu mamy po piasty. Z Trójmiasta wyryszamy o wschodzie słońca by spokojnie bocznymi drogami dostać się do celu. Miejscami na Kaszubach śniegu mamy po piasty.

Korzystając z kolejnej okazji i sprawdzenia się w znacznie cięższych warunkach niż ostatnio, postanowiliśmy zmierzyć się z rzeką Radunią na jej przełomie z Kiełpinka do Rutek. Niestety ten niemalże górski odcinek szybko nauczył nas pokory!



Po ostatnich "zdanych egzaminach" na Słupi oraz Kamienicy, nasi przyjaciele z  Grupy eKajaki zaprosili nas na swój kolejny trening. Tym razem na znacznie trudniejszym odcinku - na rzece Raduni. Przełom Jaru Raduni dla wielu śmiałków to dość "ciężki orzech do zgryzienia". Tym bardziej pod koniec zimy, gdy zaczynają puszczać śniegi i nurt jest naprawdę wartki. Liczne bystrza i leżące w korycie drzewa, dodają temu miejscu dzikości i pikanterii. Z tego co wyczytałem w klasyfikacji PZK, ten odcinek rzeki zaliczany jest do szlaków o charakterze górskim. Spadek rzeki w przełomie dochodzi do 5-6 promili, co stanowi o jego skali trudności, dlatego też - decydując się na spływ - wiedziałem, że nie będzie łatwo.

Zanim podjąłem ostateczną decyzję, minęło kilka dni. Po rozmowie z wieloma doświadczonymi kajakarzami i sportowcami, m.in. moim ojcem, który często mnie wspiera w podejmowaniu takich decyzji uznałem, że jeśli faktycznie chcę się sprawdzić i zdobywać kolejne doświadczenia, muszę zrobić krok do przodu. Liczyłem się z faktem, iż dostanę nieźle w tyłek.

Pierwsze kilkadziesiąt metrów na Raduni to sielanka, ale tylko pierwsze. Później niestety nie udało mi się wyciągnąć aparatu. Pierwsze kilkadziesiąt metrów na Raduni to sielanka, ale tylko pierwsze. Później niestety nie udało mi się wyciągnąć aparatu.


Kolejnym krokiem było znalezienie wśród przyjaciół i sympatyków naszej rowerowej braci ochotników, którym zimowe "przygody na wysokich obrotach" są niestraszne. Wiedziałem, że z pewnością zgłosi się ekipa, z którą byłem ostatnio. Okazało się jednak, że nie wszystkim termin pasuje. Ostatecznie dołączył do mnie Michał oraz Karol, któremu z naszego rowerowego trio szło chyba najlepiej.

Rowerem z Trójmiasta do Jaru Raduni:
Jest wiele sposobów by w miarę bezpiecznie dostać się rowerem z naszej aglomeracji nad przełom rzeki Raduni. My nie przepadamy za ruchliwymi szosami, dlatego też, jak zwykle z resztą, wybraliśmy drogi boczne, które o tej porze roku są w miarę przejezdne. Szkoda, że nie mogliśmy udać się niebieskim szlakiem Kartuskim, który do dziś tkwi nam w pamięci ;) Jako, że poza miastem śniegu leży nadal co niemiara wybraliśmy się skoro świt dość znaną i uczęszczaną przez rowerzystów trasą przez: Chwaszczyno, Barniewice, Rębiechowo, Czaple, Leźno, Przyjaźń, Skrzeszewo Żukowskie, Borcz, aż dotarliśmy do mostu nad rz.Radunią nieopodal Kiełpina. Tego dnia pomimo nienajlepszych prognoz, słonko świeciło już od rana. Najłatwiejszym odcinkiem naszej trasy rowerowej był ten z Leźna do Skrzeszewa. Wiódł rzadko uczęszczaną drogą asfaltową, z której rozpościerały się przepiękne zimowe widoki. Jednak na odcinku ze Skrzeszewa do miejscowości Borcz warunki mieliśmy już znacznie gorsze. Droga gruntowa była tam prawie nieprzetarta. Byliśmy zmuszeni przedzierać się przez głębokie zaspy, miejscami po piasty w śniegu. Było to dla nas niezłą rozgrzewką przed dalszymi przygodami.

Zaczynają się pierwsze przygody i przeszkody do pokonania Zaczynają się pierwsze przygody i przeszkody do pokonania


Po dotarciu na miejsce spotkania z kajakarzami, musieliśmy się przebrać w ciuchy przeznaczone do spływu. Niezły ubaw a jednocześnie zdziwienie mieli okoliczni mieszkańcy na widok rowerzystów rozbierających się niemalże do naga, a następnie wciągających wodoodporne uniformy. Przejeżdżające tamtędy samochody, zwalniały, a ludzie z zainteresowaniem pytali nas o co chodzi. Z niedowierzaniem zastanawiali się jak można przyjechać rowerem na kajak. A jednak można, nie raz już to dowiedliśmy.



Czas na spływ przełomem rz.Raduni:
Niemalże punktualnie zjawiają się kajakarze i w około godz.10 jesteśmy już wszyscy na wodzie. Jest nas łącznie 14! Niemalże dwa razy tyle, co poprzednim razem. Wstępne ustalenia, kto prowadzi, kto wspiera, kto zamyka i napieramy z zamiarem przepłynięcia całego Jaru Raduni czyli z Kiełpinka do Rutek. O pogodzie nie warto pisać bo my mamy na nią abonament! Z początku szło nawet dosyć sprawnie, ale niestety do czasu, tzn. do czasu aż nurt przyspieszył i pojawiło się sporo przeszkód: niewinnie podtopionych konarów, powalonych drzew i kamieni do tego ostre zakręty i zwisające płaty lodu, na które trzeba było uważać, co by glacy nie przeszlifować. Wywrotki mnożyły się w niezłym tempie, a zabawy przy tym było co nie miara. Mniej śmiesznie było tym, którzy oczywiście leżeli kolejny raz i zaczęli być trochę zmęczeni. Mówię tu również o sobie. W pewnym momencie ręce miałem jak z waty, a nie byliśmy nawet w połowie naszego celu. Chciałem na chwilę przystanąć, ale kolejny błąd skończył się kolejnym nurem pod wodę. Do półmetka w końcu jakoś dopłynąłem, ale zawdzięczam to tylko pomocy i cierpliwości kolegi Tadeusza: dziękuję Mistrzu!

Niektóre przeprawy pochłaniają nam sporo czasu, a pochopne decyzje kończyły się wywrotką Niektóre przeprawy pochłaniają nam sporo czasu, a pochopne decyzje kończyły się wywrotką


W drodze do półmetka zrobiliśmy jedną dłuższą przerwę na rozprostowanie kości, osuszenie się nieco oraz konsumpcji by nabrać sił przed dalszą drogą. Po przepłynięciu prawie 8 km dotarliśmy w końcu do półmetka, czyli do mostu niedaleko Babiego Dołu, tu jednak ze względu na spory poślizg czasowy i dość spore zmęczenie co po niektórych uczestników spływu "ojciec dyrektor" podjął decyzję zakończenia spływu argumentując, że grupa jest grupą i skoro przyjechała razem to i razem zakończy.

Czułem się trochę głupio. Pierwszy raz, to ja stałem się balastem dla prowadzących. Wprawdzie nie płynąłem ostatni w rzecznym peletonie, ale czułem, że zamulam grupę. Jednak tu nie było możliwości rezygnacji wcześniej, ani podczepienie się na tzw. koło. Po opadnięciu z sił i kilku zaliczonych "nurach" moim celem stał się półmetek. Nie to żebym stracił wiarę, ale po prostu byłem wyczerpany. Wiem, że trochę przeliczyłem swoje możliwości, jednak i tak szczęśliwy jestem z moich osiągnięć. Zrobiłem kolejny krok do przodu, dostałem w tyłek i nauczyłem się pokory i chyba oto chodziło! Z pewnością na kajak wybiorę się jeszcze nie raz. Kilka wywrotek nie zraziło mnie do kolejnych spływów, czy rajdów wytrzymałościowych. Wolę formę wypoczynku poprzez aktywność fizyczną niż siedzenie przed pudłem i gapienie się w ekran.

Tadeusz pokazuje pokonuje wszystko jak leci, a my za nim, ale nie koniecznie aż tak sprawnie ;) Tadeusz pokazuje pokonuje wszystko jak leci, a my za nim, ale nie koniecznie aż tak sprawnie ;)



Zachęcam również do przeczytania relacji grupy eKajaki: pt.: "Zimowy Jar Raduni z kołem w tle" "



Żeby nie było, po kajakach przyszło nam wrócić na kołach do domu.
Zatem z przygodami to nie koniec ;)

Rowerem z Jaru Raduni do Trójmiasta:
Zanim wyruszyliśmy z powrotem na rowerach do domu, trzeba było ponownie się przebrać i spakować. Tyle, że spakowana mokra odzież ważyła nieco więcej niż wcześniej, a my sami lekko mówiąc mieliśmy ręce i nogi jak z waty. Tak właśnie nogi! Jeśli ktoś myśli, że nogi w kajaku nie pracują, to grubo się myli. Do Trójmiasta wprawdzie mieliśmy nieco ponad 20 kilometrów, ale jechaliśmy jak paralitycy, kręcąc miejscami tyle, że licznik nie nabijał. Droga, jak droga, wybraliśmy prawie tą samą, którą przybyliśmy wcześniej, jednak tym razem roztapiający się wcześniej śnieg przymarzł, a zmęczone ręce nie zawsze były w stanie utrzymać kierownicę. Było ciężko...ale udało nam się zrealizować cel !

Organizatorzy:
1) Grupa eKajaki.pl
2) Grupa Rowerowa 3miasto

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!

Wymęczeni, ale szczęśliwi wracamy do domu Wymęczeni, ale szczęśliwi wracamy do domu


Info: O naszych wyjazdach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na naszą listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co organizujemy napisz do nas maila gr3miasto@gmail.com

Opinie (22) ponad 10 zablokowanych

  • Brrr... (2)

    woda ma ze 4 stopnie o tej porze roku !
    Nie było Wam zimno?

    • 4 3

    • przecież mieli pianki (1)

      • 3 0

      • Dokładnie...

        ... mi w mojej piance było tak ciepło, że dobrze że co jakiś czas dałem nura do wody, w innym przypadku płynąłbym cały mokry ;)
        ... tzn. zgrzany z wysiłku ;)
        ps. Na blogu ekipy eKajaki znajdziecie masę fajnych zdjęć i filmów z tego wypadu.
        PozdRower

        • 4 3

  • Spłynąłem Radunią latem i na tym odcinku leżałem co chwilę. (1)

    Moim zdaniem podejmowanie jej zimą to wyzwanie dla doświadczonych kajakarzy. Osobiście zimą ani nie pływam kajakiem, ani nie jeżdżę rowerem, to zbyt niebezpieczne!

    • 19 8

    • Każdy zna własne możliwości i robi to co lubi...

      ... i niech tak zostanie.
      Osobiśce również zimą uprawiam różne sporty, niekoniecznie kojarzące się z zimą. A że inni nie potrafią tego ogarnąć, mam to gdzieś, ich problem.
      Szkoda, że akurat w tym czasie musiałem wyjechać służbowo, byc może nastęonym razem się zobaczyby.

      • 4 3

  • A ja myślałem, że blefujecie z tą Radunią zimą ! ;) (5)

    Fajnie, że się udało choć tyle !

    A był z Wami kolega Dynamis, który to takiego kozaka ostatnio na forum zgrywał?
    Czy schował się pod ciepłą kołdrą ?

    • 3 20

    • Czarek, żałuj, że do nas nie dołączyłeś, zabawa była przednia ! (4)

      Najlepsze było: zbieranie materiału filmowego i dopingowanie innych na przeszkodach. Walka z silnym nurtem nieraz kończyła się "kabiną", ale co nas wzmocniło, to sami wiemy.

      Kolega, o którego pytałeś zawinął kitę i nadal chowa się w swej jamie, niczym rudy, sprytny lis oczekując wiosny bądź też lata. Mocnych w gębie jest wszędzie pełno, większość naszego społeczeństwa to właśnie tacy ludzie, a nam "młodym wilkom" czas to zmienić! Co by Polak nie był traktowany zagramanicą jako "złodziej i oszust" czy "wieczny biedak i malkontent".

      ps. Czarku, mam nadzieję, że kolejny może wiosenny wypad Ci przypasuje w terminie i dołączysz do "pozytywnie zakręconej grupy ludzi aktywnych" ;)

      PozdRower

      • 2 22

      • (3)

        Piszesz Krzysiek, że rzeka nauczyła was pokory.
        Wnioskując po Twoim powyższym komentarzu, najwyraźniej nauka poszła jednak w las :)

        pozdrower :)

        • 10 3

        • Nie poszła, nie poszła ;) (2)

          Wszystko pod kontrolą

          • 2 9

          • Opinia została zablokowana przez moderatora

          • Hehehe...

            ... no w końcu dostałeś trochę w dupsko ;)
            Ale to dobrze, przynajmniej w sezonie turystycznym będzie spokojniej.
            Do zobaczenia na szlaku

            • 1 0

  • Tam jest rezerwat przyrody! (1)

    Macie pozwolenie na te spływy? Bardzo w to wątpię...

    • 15 15

    • Co za matoł to napisał?

      W rezerwatach przyrody dopuszczalna jest turystyka czy to piesza, czy rowerowa, czy kajakowa, pod warunkiem, że wytyczone są tamtędy szlaki. Przez Rezerwat Jaru Raduni prowadzą dwa szlaki: pieszy - Kartuski oznakowany kolorem niebieskim i wodny - z myslą o kajakarzach. Jeśli chodzi o ten drugi, to dopuszcza się spływ Jarem Raduni jednak bez mozliwości biwakowania, czyli odcinek ten należy przepłynąć w czasie jednego dnia.

      • 4 3

  • w rezerwacie przyrody takze sa mozliwe splywy... jesli organ uznający obszar za rezerwat przyrody wyznacza odpowiednie szlaki, taki mowi ustawa o ochronie przyrody ;)

    • 8 3

  • (4)

    Są mniej bolesne sposoby aktywnego spędzania wolnego czasu
    No ale jak ktoś próbuje tym sposobem sobie i innym coś udowodnić i pokonać jakieś wewnętrzne kompleksy i niskie poczucie wartości, to popieram.

    • 5 3

    • Pewnie, że są zawsze można wziąć browarek w łapę i wciągać zapach czterech ścian. (3)

      Nie wydaje mi się, że chłopaki mają jakieś kompleksy
      Jakby je mieli, to nie należeli by do ludzi z pasją i nie prowadziliby tak wspaniałych wycieczek. Kompleksy to mogą ewentualnie mieć ludzie, którzy jak dotśd nie ruszyli sie z domu dołączając na którąś z ich wycieczek.
      Bo co nie dacie rady? Macie jaieś kompleksy?

      • 2 4

      • (2)

        Przeczytaj pierwsze zdanie mojej poprzedniej wypowiedzi.
        Jeżeli widzisz tylko browar albo ekstrema to wąskie masz postrzeganie świata.
        Właśnie wyszły z Ciebie kompleksy.

        • 4 0

        • Puknij się w głowę (1)

          • 1 3

          • przegrałem, pokonałaś mnie siłą swej argumentacji. :D

            • 4 0

  • (1)

    Po pierwsze pływanie nie boli:) To rozumowanie prowadzi do tego że :
    1.Justyna Kowalczyk to zakompleksiona kobieta, biegnie na nartach aż do bólu i wycieńczenia ogranzimu:)
    2.Marek Kamiński ten to dopiero musi miec straszne kompleksy...
    Takich "zakompleksionych" ludzi widac jest pełno.
    Nikt nie pomyśłał że my to robimy dla przyjemności?Poprostu to lubimy i może uda nam się zarazić tym kogoś kto ma na to równiez ochote ale nie moze się przemóc? Nikomu nie mamy zamiaru udowadniać niczego.Robimy to bo LUBIMY!!!

    • 5 5

    • Jak pomaga to róbcie :)

      • 5 0

  • Zima, zima i po zimie...

    ...ehhh...
    Czy weekendowe wypady tego typu będziecie organizowac również wiosną i latem ? Chętnie bym dołaczył. Nie to, że zima mi straszna, tylko zima to dla mnie czas zarabiania pieniążków więc cały okres spędzam w górach instruując innych w jeździe na nartach.
    W tym roku w słonecznej Italii pojawiło się kilku śmiałków na tzw.rowerach śnieżnych, to jest dopiero zabawa !

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Gry Parkowe na Orientację Zabawa z Mapą Chełm os. Witosa

20-27 zł
impreza na orientację

Bachata Womanity z Evelą Grablowską

119 zł
kurs tańca

Zajęcia Otwarte z Jogą Kundalini W Centrum Joga i Pilates

joga

Forum

Najczęściej czytane