wiadomości

stat

Rekord świata w triathlonie Ironman Gdynia


Amerykanin Timothy O'Donnell wygrał triathlon Enea Ironman Gdynia 70.3, w którym wystartowało 2220 uczestników. Do tego pobił rekord trasy, który od niedzieli wynosi 3 godziny 47 minut i 40 sekund. Wśród pań najszybsza okazała się Daniela Ryf, która była także siódma w klasyfikacji generalnej. Również Szwajcarka ustanowiła rekord trasy w kategorii kobiet, mało tego, pobiła rekord świata na tym dystansie. Ustaliła go na 3:57:54. Mistrzostwo Polski zdobył Tomasz Brembor z czasem 4:00:01, który dał mu dziewiątą pozycję w generalce.





Przed gdyńskim triathlonem jednym z głównych tematów było to, czy uda się rozegrać pierwszą z konkurencji, czyli pływanie. Wszystko przez sinice, które w ostatnim czasie wpływały na zamknięcie kąpielisk. Na szczęście odpłynęły one przed sobotą i zdecydowano, że triathlon odbędzie się bez zmian.

Następnie, w prognozie pogody pojawiła się burza. Ta jednak trafiła na moment, kiedy część uczestników już biegła, a pozostali jechali na rowerze. Poza sążnistym, chwilowym deszczem, nie była ona groźna, więc rywalizacja na dystansach: 1,9 km pływania, 90 km jazdy na rowerze i 21 km biegu toczyła się bez zakłóceń.

Na trasie dominowali faworyci. W czołówce stawki od początku znajdował się Amerykanin Timothy O'Donnell, czyli brązowy medalista mistrzostw świata z 2015 roku. Następnie objął prowadzenie i zaczął stopniowo powiększać przewagę nad resztą stawki. Choć jak dla niego, taki obrót spraw wcale nie był oczywisty.

- Czuję się fantastycznie, choć za mną i żoną długa podróż ze Stanów Zjednoczonych. Do tego mamy małe dziecko, więc w nocy spaliśmy tylko około półtorej godziny. Na szczęście poradziłem sobie z tym - mówi O'Donnell.
Zwycięzca Timothy O'Donnell przekracza linię mety.
Zwycięzca Timothy O'Donnell przekracza linię mety. fot. ironmangdynia.pl
Dodajmy, że jego żona, Mirinda Carfrae, czyli trzykrotna mistrzyni świata Ironmana, także brała udział w gdyńskiej imprezie i w klasyfikacji pań zajęła 2. miejsce (czas 4:20:46). Jej mąż spisał się zdecydowanie lepiej. Na mecie pojawił się z rezultatem 3:47:40, co dało mu nie tylko zwycięstwo, ale również rekord trasy.

- Na trasie, podczas jazdy na rowerze miałem problem z odżywianiem. Piłem dużo wody, aby uspokoić żołądek i udało się go unormować. Wiedziałem, że muszę dostarczyć odpowiednią liczbę kalorii, aby utrzymać się w czołówce - dodaje O'Donnell.
Szwajcarka Daniela Ryf ustanowiła w Gdyni rekord świata w Ironmanie 70.3.
Szwajcarka Daniela Ryf ustanowiła w Gdyni rekord świata w Ironmanie 70.3. fot. ironmangdynia.pl
Rywalizacja pań także miała jedną faworytkę od początku rywalizacji. Była nią Szwajcarka Daniela Ryf, czyli kolejna, trzykrotna mistrzyni świata.

- Podczas jazdy na rowerze temperatura była całkiem dobra. I nagle, podczas biegu trafiliśmy na ścianę deszczu. Trochę nas to schłodziło, ale później ponownie zrobiło się przyjemnie - mówi Ryf.
Na mecie pojawiała się niemal 23 sekundy przed wiceliderką. Jako pierwsza kobieta zeszła w gdyńskim triathlonie poniżej czterech godzin. Dlatego jej czas 3:57:54 jest nowym rekordem wśród pań nie tylko na trójmiejskiej imprezie, ale również na świecie. Ryf narzuciła tak wysokie tempo, że w klasyfikacji generalnej zmagań zajęła 7. miejsce. Łącznie na trasie pojawiło się 51 kobiet.

- Podczas zawodów nie skupiam się na czasie. Po prostu staram się być niedaleko męskiej czołówki. I to przynosi całkiem niezły efekt. Za mną solidne pływanie, bardzo dobry rower. Wiedziałam także, że podczas biegania mogę dobrze finiszować. To starałam się wykonać i jestem bardzo szczęśliwa, że się udało. Oczywiście, zawsze miło jest pobić rekord i z tego też jestem zadowolona - twierdzi Ryf.
- Nie sądzę, aby kiedykolwiek udało mi się pokonać wszystkich mężczyzn. Dobrze jest trzymać się tych najsilniejszych i dzisiaj właśnie tak robiłam. To pozwala przekraczać limity i utrzymywać przewagę nad drugą w klasyfikacji kobietą, a także nie za dużą stratę do czołówki rywalizacji - dodaje.

Wypadek rowerzysty na trasie Ironmana.



W Gdyni poznaliśmy także mistrza Polski w Ironmanie. Został nim Tomasz Brembor. Najszybszy z biało-czerwonych wykręcił czas 4:00:01. Dało mu to 9. pozycję w klasyfikacji generalnej.

- Jestem zmęczony, trochę bolą mnie nogi, ale jednocześnie jestem bardzo zadowolony. Co do trasy i pogody, to bardziej lubię chłód, a nawet deszcz. Na szczęście na drugiej pętli nieco nas zmoczyło i przyniosło mi to ulgę - mówi Brembor.
- Na co dzień przygotowuje się do krótszych dystansów, głównie olimpijskiego. Dlatego też czterogodzinna rywalizacja przychodzi mi bardzo ciężko, ale na szczęście udało się wywalczyć złoto. Jest to mój pierwszy seniorski medal - dodaje.
Podczas gdyńskiej imprezy, która trwała od piątku, odbyły się również zawody dla dzieci w pięciu kategoriach wiekowych z podziałem na płeć. Były połączone z celem charytatywnym. Kilkaset dzieci z całej Polski wzięło udział w zawodach na rzecz rówieśników. Z każdej opłaty startowej wynoszącej 60 zł, na akcję UNICEF przekazane zostanie 10 złotych. Uzyskane w ramach biegu pieniądze zostaną przeznaczone na zakup i instalację pomp wodnych w tych regionach Afryki, gdzie dostęp do czystej wody pitnej jest utrudniony.



Natomiast w sobotę wystartowali uczestnicy konkurencji sprint: 750 m pływania, 20.6 km jazdy rowerem i 5 km biegania, która została rozegrana także w sztafetach. Najszybszy okazał się Piotr Ławicki z Polkowic, który na dotarcie do mety potrzebował godziny i 28 sekund. Wśród pań triumfowała Małgorzata Wąsik z czasem 1:05:59.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (186)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.