3 Town Paintball
Paintball pozwala rozładować emocje w kontrolowany sposób, według psychologa jest mniej agresywny niż celowy faul na piłkarskim boisku.
Zabawa w wojnę to jedna z ulubionych rozrywek dzieci. Nie każdy z niej wyrasta, a bieganie z plastikowym pistoletem i wykrzykiwanie "bang bang", dorosłemu nie przystoi. Co innego gra w paintball.
- Grasz w paintball?
-
tak, bardzo to lubię
36% -
czasami, gdy znajomi bardzo nalegają
16% -
zdarzyło się raz i to o jeden raz za dużo
2% -
nie, ale chętnie spróbuję
37% -
nie i nie ciągnie mnie do tego
9%
łącznie głosów: 213
Czy takie hobby źle świadczy o miłośnikach gier militarnych? Wiesław Baryła, psycholog z Uniwersytetu Gdańskiego, przekonuje, że nie.
- To sport jak każdy inny, jeśli traktujemy się z należytym szacunkiem i gramy według określonych zasad. Uważam, że więcej agresji jest w piłkarskim faulu, niż w zabawie w wojsko.
Uspokojeni możemy skorzystać z ofert którejś z wielu trójmiejskich firm prowadzących areny paintballowe lub organizujących zawody w terenie - paintball w Trójmieście.
Dzięki nim nie musimy martwić się o ekwipunek, pole do gry, bezpieczeństwo. Jeśli sobie zażyczymy skompletują dla nas drużynę oraz przeciwników, do których będziemy strzelać.
- Gra w małej grupie jest nudna, w rozgrywce powinno uczestniczyć minimum dziesięć osób, żeby miało to jakiś sens i dostarczało emocji - mówi Ewelina Sawicka z 3 Town Paintball. - Często dzwonią do nas ludzie, którzy chcieliby zagrać, ale nie mogą zebrać grupy. Pomagamy.
Zasady są proste, kto został trafiony ten odpada, albo - w przypadku strzelania laserowego, a właściwie radiowego - traci życie. Ale "zwykła" jatka to nic zabawnego. Żeby zabawie towarzyszył dreszczyk emocji należy wybrać odpowiedni scenariusz.
- Jest wiele opcji, można zdobyć bunkier przeciwnika, odbić zakładnika, albo grać o flagę - mówi Ewelina Sawicka.- Od wyboru scenariusza zależy również długość gry. Najkrótsza jest zwykle walka o flagę, która leży na środku hali. Należy ją podnieść i nie "ginąc" uruchomić syrenę. Dobrzy gracze potrafią uporać się z tym zadaniem w trzydzieści sekund. Inne scenariusze trwają dłużej, zwykle około dziesięciu minut.
Alternatywą dla kolorowych kuleczek z farbą są coraz popularniejsze systemy, w których gracze strzelają do siebie wiązkami fal radiowych. Działa to podobnie jak piloty do sprzętu audio czy TV, ale tym razem fale ściągają kolejne "życia" z przeciwników.
- Nie chcę kończyć gry trafiony w bark i nie chcę ginąć od jednego strzału - mówi pan Michał, który jest bywalcem Areny Zoltar w Gdyni. - Dlatego wole system laserowy, gdzie komputer oceni, jakie szkody w moim organizmie wyrządziłby prawdziwy pocisk i odejmie odpowiednią ilość punktów. Potem takie punkty ujemne i dodatnie, zdobyte trafieniami w przeciwnika, dają wynik całej gry.
To nie jedyne zalety laserów, o wyższości tej techniki gry przekonuje Krzysztof Łukowicz z Arenalasertag.
- Nie płacimy za kulki, które mogą się skończyć w kilka minut, lecz za czas gry. Organizujemy nawet całonocne maratony, nikt nie wyjdzie z poczuciem niedosytu. Nie ma niebezpieczeństwa trafienia w oko, dlatego grać mogą nawet siedmiolatki. Nie trzeba żadnych ochraniaczy, które krępują ruchy. Można wybrać się do nas w ulubionych dżinsach, od lasera się nie pobrudzą. Do mnie osobiście najbardziej przemawia fakt, że w taki sposób trenują oddziały specjalne, na przykład polski Grom.
Tradycyjny paintball też ma swoich zagorzałych zwolenników.
- Gram w oba rodzaje paintballu, ale zdecydowanie wolę zwykłe kulki - mówi pan Dominik. - Zakładając mundur polowy, maskę i kominiarkę wczuwam się w klimat gry. Trafienie jest odczuwalne, a cała seria potrafi zostawić na ciele całkiem pokaźnego siniaka. Tylko w ten sposób można poczuć się jak w prawdziwej walce, a przecież o to w tej zabawie chodzi.
Za jedną z odmian paintballa klasycznego można uznać "zabawę" (choć za to słowo mogę zostać znienawidzona) z Airsoft Guns. To gra zespołowa, podczas której zawodnicy strzelają do siebie plastikowymi kulkami wyrzucanymi z pistoletów lub karabinów będącymi replikami istniejącej broni palnej. W kulkach nie ma jednak farby, nie pozostawiają więc śladu na ciele trafionego - poza siniakiem.
Fascynację paintballem utożsamia się czasem z ukrytą agresją, ale większość graczy pociąga raczej sama rywalizacja. Pan Michał najbardziej lubi adrenalinę towarzyszącą zasadzce, a pan Dominik czuje że żyje, gdy dokuczają zakwasy po dobrej rozgrywce.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.