• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Przedzierali się przez Chaszcze InO Noco

Krzysztof Kochanowicz
2 lutego 2016 (artykuł sprzed 8 lat) 
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco
  • W poszukiwaniu punktów kontrolnych na nocnej imprezie na orientację Chaszcze InO Noco

Chaszcze Ino Noco - taki tytuł nosiła ostatnia piątkowa impreza na orientację zorganizowana przez znanych w trójmieście miłośników mapy i kompasu - Tomasza Jankowskiego i Marka Packa. Trasy skierowane były zarówno do wprawionych w boju piechurów, jak i osób średniozaawansowanych, jednak nie zabrakło także osób początkujących, które także świetnie się bawiły. W nocnym "chaszczowaniu" wzięło udział ponad 80 osób, z czego 23 zespoły wystartowały na trasie średniozawansowanej TU i 18 na trasie zaawansowanej TZ. Trasa TZ stanowiła II rundę Pucharu Pomorza Gdańskiego w Marszach na Orientację.



Relacja uczestnika:

Choć w piątkowy wieczór zwykle spędzam zdecydowanie inaczej, tym razem postanowiłem wybrać się na coś, po czym nie będzie mnie bolała głowa. Po ciekawej zachęcie znajomych dałem się namówić na wystartowanie w imprezie na orientację pt. Chaszcze. Wcześniej z rajdami na orientację mało miałem wspólnego. Zdarzało mi się kilka razy, będąc już totalnie spłukanym wracać z imprezy przez las do domu zarówno przy blasku księżyca, jak i o świcie. Miałem okazję poznać już Trójmiejski Park Krajobrazowy wędrując do Gdańska Osowy z Gdyni, Sopotu jak i centrum Gdańska. Poznałem to miejsce także w totalnej przyświecając drogę latarką w komórce. Raz nawet zasnąłem w rowie ze zmęczenia, ale to inna historia. W każdym razie chaszcze wokół mojego miejsca zamieszkania, gdzie właśnie rozegrała się piątkowa impreza na orientację, dobrze są mi znane, tak przynajmniej myślałem.

Co innego jednak znać leśne drogi i ścieżki, co innego poruszać się po mapie bez tzw. drożni. Jak się okazało mapa kategorii startowej TU, którą wybraliśmy, pozbawiona była mniejszych ścieżek i niektórych dróg. Organizator naniósł na nią tylko kilka głównych leśnych duktów oraz linię kolejową rozdzielającą Gdańsk Osowę od Gdyni Dąbrowy. Tyle z niej wyczytałem po pierwszym rzucie oka. Po zagłębieniu się w szczegóły, stwierdziłem, że chyba szybko do domu nie wrócimy, tym bardziej że wybrałem się trochę jak z motyką na słońce, bo latarka którą dysponowałem rozświetlała mi teren w promilu max. 5 metrów, a mój kompan, sąsiad taka sama noga jak i ja w tych klockach. Patrząc na tych wszystkich orientalistów, trochę zaczęliśmy się zastanawiać co my tu tak na dobrą sprawę robimy, ale na szczęście jeden z organizatorów pocieszył nas, że nie my jedni jesteśmy tu pierwszy raz.

W końcu jednak nadeszła nasza minuta startowa. Tu każda drużyna startowała w odstępie czasowym, co nas trochę zaskoczyło, ale dobra przecież możemy na dobry początek poczekać na kogoś i pójść za nim, co by nie zabłądzić. Ale jak tu w sumie zabłądzić, skoro wokół nas mamy miasto i ulice, które niejednokrotnie przemierzaliśmy czy to w drodze na uczelnię, czy slalomem z imprezy. "Będzie dobrze, musi być dobrze" podbudowujemy się nawzajem i ruszyliśmy w ciemny las. Ciemny jak nigdy dotąd, tak przynajmniej mi się wydawało, albo po prostu obleciał mnie strach. Po chwili widzimy jednak jakąś ekipę, która zmierza za nami, więc jest dobrze. To znak że idziemy w dobrym kierunku. Choć nie do końca jesteśmy pewni: "a jeśli oni, tak samo jak my są początkujący?" Ojtam, Ojtam, każda droga gdzieś prowadzi - gadamy sobie. Widzimy, że się zatrzymali więc stajemy i my. Rzucamy okiem jeszcze raz na mapę i udajemy, że i my coś przeliczamy, nagle jednak odwracamy się, a tu nie ma nikogo. Gdzie się podziali nasi "przewodnicy". Ups. I co tu teraz? Szliśmy raz prawo, raz w lewo, raz przed siebie i znowu w prawo i w lewo nie patrząc specjalnie na mapę, a teraz w ogóle nie wiemy gdzie jesteśmy. Cóż za błędy się płaci, choć najlepiej byłoby teraz wrócić do punktu wyjścia i rozpocząć jeszcze raz. Pytanie jednak którędy?

Ufff, na horyzoncie widać jakąś grupkę, może jak ich dogonimy to nam pomogą. Ciśniemy więc ile sił w nogach i udaje nam się ich złapać. Informują nas, że jesteśmy właśnie nieopodal punktu kontrolnego A. Po koleżeńsku w drodze do punktu informują jak powinniśmy się poruszać, na co zwracać uwagę i tak oto dostajemy gratisową lekcję z orientacji w terenie. W drodze do kolejnego punktu, czyli B trochę łapiemy o co w tym wszystkim chodzi, po czym postanawiamy odłączyć się i spróbować własnych sił.

Prócz punktów kontrolnych A i B pozostaje nam zaliczyć w dowolnej kolejności od 1 do 11 oraz C i D w czasie podstawowym 180 min i dodatkowych 60 min tzw. spóźnień. Kolejne punkty zaliczamy już samodzielnie i o dziwo całkiem nieźle. Trzymając się głównych dróg odmierzamy linijką punkt z którego będziemy się namierzać, po czym atakujemy go atakujemy. Nie kombinujemy zbytnio z kompasem, to jeszcze nie ten etap by poradzić sobie obierając azymuty pod różnymi kątami. Robimy te które zalecili nam znajomi, najlepiej 90 stopni. Na zasadzie prób i błędów udaje nam się odnaleźć większość punktów i o dziwo sporo tych właściwych. Na trasie udaje nam się kilka razy zgubić i odnaleźć dzięki innym drużynom, za co dziękujemy tym którzy nas spotkali i nam pomogli. Niestety nie mamy z naszych przygód, żadnych pamiątek, bo w połowie naszych harców przez wycinkę drzew i mnóstwo leżących konarów zgubiliśmy aparat fotograficzny. Na szczęście zdjęcia robili nasi znajomi więc korzystamy z ich materiału ;)

Zobacz tzw. wzorcówki map na poszczególnych trasach:

kliknij i powiększ widok kliknij i powiększ widok
kliknij i powiększ widok kliknij i powiększ widok
Jak nam poszło?

Jak na początek startów w imprezach tego typu - świetnie. Tak przynajmniej oceniamy. Patrząc na wyniki, nie jesteśmy na ostatniej pozycji, więc jest lepiej niż myśleliśmy. Chcąc jednak nabrać większej wprawy, następnym razem wystartujemy w imprezie dziennej wybierając trasę bez modyfikowanej mapy.

PS. Dziękujemy organizatorom za świetną zabawę, a innym drużynom za pomoc w odnalezieniu się, pomimo faktu, że rejon jest nam dobrze znany. I choć nie załapaliśmy się na podobno przepyszny bigos, następnym razem dołożymy starań by dotrzeć nieco szybciej. Najwyżej zrezygnujemy ze zdobycia wszystkich punktów kontrolnych ;)

Najlepsze wyniki na trasie TZ:

1. Karol Wroński
2. Adam Żyliński i Tomasz Radzikowski oraz ex equo Tomasz Belke-Uziałko

Najlepsze wyniki na trasie TU:

1. Daniel Łazarek
2. Michał Włoch
3. Robert Zalewski i Marek Zalewski

>>>PEŁNE WYNIKI

Chcesz wiedzieć więcej o imprezach na orientację?

>>> Przeczytaj przewodnik dla początkujących w imprezach na orientację

>>> Zajrzyj na facebooka Grupy InO Trójmiasto

>>> Zajrzyj na facebooka Pomorskie InO

Impreza na Orientacje pt. Chaszcze zdobywa zwolenników



>>> Przeczytaj także relację i obejrzyj zdjęcia z zeszłorocznej edycji dziennej.

Opracował:

Wydarzenia

Opinie (15) 1 zablokowana

  • Pierwsze koty za płoty! (6)

    Brawa za rozpoczęcie tematu właśnie od takiej imprezy, gdzie nie ma wszystkich danych na mapie i bazuje sie głównie na topografii terenu. Jeśli tu poradziłeś sobie z odnalezieniem większości punktów to na innych imprezach np: Harpagan możesz pójść lub pojechać na rowerze z zawiązanymi oczami.

    • 6 0

    • podaję rozwiązanie (5)

      drukujesz normalną mapę na kalce w tej samej skali, nakładzasz i śmigasz.

      • 0 8

      • Tylko ... (3)

        Tylko czy o to chodzi w tej zabawie?

        • 6 0

        • Mnie osobiście nie chce się samemu chodzić na orientację (2)

          Od tego są właśnie takie imprezy, a organizator zawsze znajdzie jakieś ciekawe miejsca w terenie do odnalezienia. My bawiliśmy się świetnie i choć wynik jest mizerny. Niepotrzebnie opuściliśmy 3 PK. Na przyszłość będziemy wiedzieli, że warto pójść na całość i wykorzystać cały dodatkowy czas.

          • 3 2

          • Oj mizerny ;-) (1)

            Ale liczy się udział i chęci :-)

            • 1 0

            • Mizerny, bo nie wiedziałem czego mogę się spodziewać

              Po zaspokojeniu mojej ciekawości i ocenie końcowej widzę, że mogliśmy spokojnie pójść na całość, zaliczyć wszystkie punkty kontrolne i spokojnie zmieścić się w określonym czasie licząc limit spóźnień. Gdybyśmy pobiegli, z pewnością poszłoby nam jeszcze lepiej. Czekam więc na kolejną edycję, by tym razem dać z siebie znacznie więcej ;)

              • 0 0

      • nie da rady

        Na wyższych poziomach zaawansowania np. trasy TZ, mapa dla zawodnika często wogóle nie przypomina mapy. Samo znalezienie punktu to nie wszystko, należy jeszcze np. dopasować jeden z kilkunastu wycinków (często zlustrowanych i/lub bez podanej orientacji w/g N) z dodatkowymi punktami, do terenu i odnaleźć te punkty. Posiadanie dokładnej i pełnej mapy terenu niewiele tu pomoże.
        Poza tym w tej zabawie chodzi o nawigowanie w/g zasad podanych przez organizatora, a nie oszukiwanie.

        • 5 0

  • (3)

    Chaszcze InO Noco? czyli "chaszcze tylko nocą" ?

    • 4 0

    • Może być ;)

      • 4 0

    • (1)

      Zasadniczo masz rację, to był taki żart słowny.
      InO to "Impreza na Orientację" ale rówież "tylko". A "noco" to jak słusznie zauważyłeś "nocą"

      • 5 0

      • Że też co poniektórzy potrzebują interpretacji ;)

        • 2 0

  • Na tym zdjęciu pierwszym...

    jakby jakiś harcerz przestraszony czy cuś...?

    • 3 0

  • :) (2)

    Relacja petarda :)

    • 3 0

    • (1)

      Chłopaki poszli się pobawić, a co ;)

      • 2 0

      • Dobrze, że nie zabrali ze sobą "małpek"

        Bo kto wie gdzie skończyłaby się ich trasa ;)

        • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Międzynarodowy Dzień Jogi

joga

Spacer z Przewodnikiem: Gdańsk - Droga Królewska i ciekawe zakamarki Głównego Miasta

47 zł
spacer

XXVI Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły

zawody / wyścigi

Forum

Najczęściej czytane