• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Jak chcesz biegać, zrobisz to i o piątej rano

Jacek Główczyński
26 lutego 2015 (artykuł sprzed 9 lat) 
Andrzej Kryszkowski mieszka w centrum Gdyni, a biega głównie w witomińskich lasach. Andrzej Kryszkowski mieszka w centrum Gdyni, a biega głównie w witomińskich lasach.

Andrzej Krzyszkowski jest przykładem na to, że przygodę z bieganiem można rozpocząć w każdym wieku, a ponadto nawet, gdy pierwsze wrażenie z podjętej aktywności ruchowej nie będzie najlepsze to i tak może ona stać się życiową pasją. - Po pierwszym starcie przez dwa dni miałem potworne zakwasy i zastanawiałem się, dlaczego inni nie "umierają" tak jak ja po minięciu mety. Potem można powiedzieć, że w tym bieganiu odbiła mi palna i przeorientowałem całe swoje życie. Gdy trzeba było, trenowałem i o piątej rano - mówi nam mieszkaniec Gdyni, który zaczął biegać w wieku 36 lat. Obecnie w sportowym dossier ma około 200 imprez oraz rekordy Polski na długich dystansach w kategorii 60-64 lata.



O jakiej porze dnia najchętniej biegasz?

Jacek Główczyński: Jak zaczęła się pańska przygoda z bieganiem?

Andrzej Krzyszkowski: Zupełnie przypadkowo. Bez większego przygotowania zdecydowałem się na start na dystansie crossowy, na niespełna 10 kilometrów. Uważałem, że mam naturalne zdrowie, wcześniej troszkę grałem w tenisa, a zatem poradzę sobie bez kłopotu. Tymczasem w drugiej części dystansu walczyłem już tylko o to, by nie stanąć, bo wiedziałem, że to byłby koniec. Gdy dotarłem do mety, widziałem ludzi, którzy po pokonaniu trasy jeszcze sobie biegali dalej po stadionie bądź się rozciągali. Zastanawiałem się, dlaczego oni nie umierają tak jak ja? Potem pokutowałem jeszcze przez dwa dni po biegu. Miałem potworne zakwasy.

Wielu po takim wrażeniu już nigdy by nie wystartowało w zawodach, a nawet nie poszłoby na trening...

Po tym biegu dużo myślałem w domu. Był rok 1987 i bieganie nie było tak popularne jak teraz, ale można było mówić o drugiej fali zainteresowania tą formą aktywności po pierwszym boomie z przełomu lat 70-tych i 80-tych. W końcu postanowiłem, że chcę być wytrenowany tak jak ci, co po minięciu mety nie "umierają". By biegać przestawiłem całe życie o 360 stopni. Zacząłem wdrażać się do treningu, a potem na punkcie biegania nawet mogę przyznać, że i "palma mi odbiła".

Miał pan wówczas 36 lat. Za późno na zawodową karierę. Jaki cel pan sobie zatem postawił?

To bardzo ważne pytanie. Zawsze trzeba sobie je zadać, gdy rozpoczynam trening. Musisz wiedzieć, co chcesz osiągnąć, a potem wykazać się samozaparciem, by do tego zmierzać. Bez takiego podejścia nie ma biegania, a tym bardziej wyników. Ja chciałem rywalizacji. W każdym biegu, w którym startowałem właśnie jej szukałem.

Nie można biegać jedynie dla samego siebie?

Bieganie dla zdrowia to także fajna sprawa. Ja jestem już starszym panem, ale dzięki bieganiu mam szczuplejszą sylwetkę niż wielu moich rówieśników, a nawet znacznie młodszych ludzi, a ponadto podczas treningów czy zawodów spotyka się znajomych, którzy mają taką samą pasję. Jednak dla mnie bieganie to coś więcej niż tylko dbanie o formę fizyczną. To po prostu sposób na życie.

Liczył pan, ile biegów zaliczył podczas zawodów?

Tak, prowadzę statystyki. Było ich około 200. Liczna może nie szokuje, ale to dlatego, że startowałem z różnych natężeniem. Pierwsze 7-8 lat więcej, potem 11 mniej i ostatnie 4-5 sezonów znów więcej. Mnie zresztą nigdy nie interesowała ilość, a jakość. Moje credo brzmi: jeśli stajesz na starcie to tylko po to, by dobrze wypaść. Samo zaliczenie biegu mnie nie interesuje.

Jest pan rekordzistą Polski w kategorii 60-64 lata, ale na pańskim koncie nie ma medali z mistrzostw Europy i świata weteranów. Nie zazdrości pan trochę innemu gdynianinowi, Antoniemu Cichończukowi, który na podium takich imprez staje regularnie?

Nie. Z Antkiem żyjemy w dobrej komitywie, wspieramy się. On rzeczywiście lubi medale, życzę mu, by zdobywał ich jak najwięcej, by bił rekordy Polski, bo przeszedł do kategorii powyżej 65 lat. Ja nie mam potrzeby potwierdzać się w takich zawodach. Mistrzostwa na ogół organizowane są w lipcu bądź sierpniu, gdy jest bardzo gorąco. Na przykład w tym roku maraton odbędzie się w Lyonie w dniu, w którym średnia temperatura wynosi około 30 stopni Celsjusza.

Może warto spróbować na krótszym dystansie niż maraton?

Jak spotykają się biegacze amatorzy to zawsze pada pytanie, jaki masz wynik w maratonie. Nikt nie pyta, w jakim czasie przebiegłeś 10 czy 5 kilometrów. To maraton jest wizytówką każdego biegacza. Ja mogę poszczycić się tym, że w 1994 roku w Wiedniu na tym dystansie uzyskałem 2 godziny 28 minut. Do maratonów chce wrócić za 2 lata, gdy przejdę do starszej kategorii wiekowej. Pod tym kątem przygotowywać się będę m.in. w tym roku. W treningu nie ma dużej objętości, gdyż stawiam na szybkość i intensywność. W planie mam około 15 startów na 10 i 15 km.

Tak rywalizowało blisko 6 tysięcy uczestników Biegu Urodzinowego w Gdyni na głównym dystansie 10 km



W PKO Grand Prix Gdyni weźmie pan udział we wszystkich biegach?

Oczywiście. One są dla mnie nawet najważniejsze. To zrobiły się jedne z najlepszych biegów tego typu w Polsce. Wiem, co mówię, bo sporo jeżdżę na imprezy nie tylko w kraju, ale i po innych państwach. Ludzie już pytają, jak to u nas jest, a ja oczywiście zachwalam i promuję Gdynię. Ktoś powie, że na przykład w Warszawie jest znacznie więcej startujących. A ja odpowiem, że u nas jest lepsza atmosfera. W stolicy ludzie biegną głównie po to, by się pokazać i ukończyć bieg. Natomiast w Gdyni, choć też zdarzają się tzw. majowi biegacze, ale większość stanowi ci, co trenują regularnie i startują po to, by uzyskać określony czas, poprawić rekord życiowy, stawać się po prostu lepszymi biegaczami.

Mieszka pan w centrum Gdyni. Czy tam pan też biega?

Zdarza się, że biegam po Bulwarze Nadmorskim czy na Skwerze Kościuszki, bo w centrum nie ma zbyt wielkiego w tym względzie wyboru. Jednak najczęściej trenuję w lesie na Witominie, do którego mam do dobiegnięcia około 5 kilometrów. Jako że obecnie w tygodniu przebiegam około 100 kilometrów to staram się szukać miękkich tras. To dla kręgosłupa czy nóg jest bardzo ważne. Ponadto należy przyłożyć się do samej mechaniki ruchu, zwracać uwagę jak stawia się stopę. Dzięki temu unika się kontuzji, a i bieganie jest łatwiejsze i przyjemniejsze.

Na ulicach Gdyni podczas treningów widzi pan te same osoby, czy ich przybywa, a może ubywa?

Zdecydowanie przybywa. Ciągle spotykam podczas biegania nowe twarze. Widzę też wśród nich duży entuzjazm. Najwyraźniej ludzie stwierdzili, że są teraz trudne czasy, a zatem trzeba postawić przede wszystkim na siebie, na swoje zdrowie.

Wielu czytając pana wypowiedzi z pewnością powie: też bym tak chciała lub chciałbym tak biegać, ale nie mam czasu, bo muszę pracować, zajmować się rodziną itp....

Jak słyszę takie tłumaczenia to odpowiadam, jak wiesz czego naprawdę chcesz i na tym ci zależy, to zacznij od zmiany organizacji dnia. Do mnie stwierdzenie: "chce biegać, ale nie mam czasu", po prostu nie trafia. Jak idziesz rano do pracy, to wstań wcześniej i biegaj. Ja przez kilka miesięcy, by odbyć trening wstawałem o piątej rano. Potem normalnie pracowałem i miałem czas dla rodziny.

Nie uważa pan, że obraz biegacza jednak znacznie się zmienił od czasów, kiedy pan zaczynał? Niektórym start w zawodach jest potrzebny może tylko po to, by pochwalić się fotografią na jednym z portali społecznościowych?

To prawda. Gdy ja zaczynałem, to niektórzy ludzie wstydzili się biegać w miejscach publicznych. Teraz jednak jest prawdziwy boom na bieganie, a pokazywanie się na treningu w centrum miasta, czy na popularnych deptakach jest dobrze widziane. Są też tacy, którzy lubią się zrelaksować akurat w ten sposób, który w danej chwili jest modny. Jednak jestem przekonany, że większość startujących w zawodach rzeczywiście połknęło tego bakcyla na dobre, widzi sens biegania, a frajdę sprawia im tak trening jak i zawody.

Opinie (32) 5 zablokowanych

  • "Lubię takie artykuły" (4)

    Jak chcesz to i o 5 rano, a jak nie to znaczy że nie chcesz tak naprawdę..
    Zatem wstaję o 4:45 i o 5 wychodzę biegać na te 45minut.. potem w domu prysznic, śniadanie itd i na 8 do pracy. Wracam do domu, odgrzewam obiad, jemy około 17:30 potem zmywanie, pobawienie się z dziećmi, pomaganie im w lekcjach, itd. godzina 20 a ja już wymiękam bo zmęczona jestem..
    I wiem, ja wcale tak naprawdę nie chcę.. Bo można jeść na mieście (ja nie mam gdzie) albo obiad może zrobić mąż (wraca o 17:30) albo dzieci (6 i 7 lat), albo nie muszę wcale spać.. Wiem..

    • 14 7

    • aż czytać tego nie mogę po prostu!

      Dlatego ja nie zamierzam mieć dzieci, bo nie potrafię odmówić sobie snu, a swoje wykształcenie prowadziłam w tym kierunku, abym to ja decydowała o godzinach pracy.

      • 2 1

    • Lubię? (1)

      Nie do końca rozumiem czy Twoja odpowiedź jest ironiczna? Tak to właśnie wygląda. Ja robię wszystko to co powiedziałaś, bo chcę. I po prostu kładę się o 22-23, do pracy idę na 7.30. Pracuję na etacie, biegam, wychowuję dwoje dzieci, robię triathlon, niedługo maraton. I do tego sprzątam, gotuję obiady, robię zakupy i wszystko inne...

      • 4 7

      • Tak to była ironia niestety.
        Wiem, że są osoby, które śpią po 5-6 godzin i doskonale po tym funkcjonują.. Mój organizm potrzebuje spać 8-9 (mam niedoczynność tarczycy, opanowaną ale i tak cały czas sprawia to problemy), w przeciwnym razie jestem nieprzytomna, boli mnie głowa i tak dalej. Naprawdę bardzo chciałabym dobrze funkcjonować mimo malej ilości snu, ale nie mogę. I żadne gadanie "gdybyś tak naprawdę chciała.." tego nie zmieni.

        • 4 0

    • 45 minut to za mało

      rozgrzewka plus bieg to wychodzi z 1,5 h. Może nie od razu, ale jak już forma wzrośnie, to godzina biegu to standard

      • 7 3

  • z przebierania (1)

    nogami w różnym tempie zrobiono ideologię i prawie religię

    • 3 4

    • z rozkładania też ;) ;)

      • 4 1

  • Nigdy w życiu dobrowolnie nie wstałem o 5 i nie zamierzam. (4)

    • 20 9

    • frajer jestes i tyle

      • 1 3

    • Ale chwalisz się czy o co chodzi?

      • 0 5

    • (1)

      Strasznie to nas wszystkich obchodzi i nie wiemy jak dalej będziemy żyć z tą świadomością :(

      • 4 8

      • Mnie obchodzi!

        więc mów za siebie!

        • 7 1

  • Biegam bo każą :) (12)

    Bieganie jest dla lemingów! Statystyczna biegająca osoba ma kredyt na wiele lat, dodatkowo jest dymana przez państwo i uwierzyła w pranie mózgów ze bieganie jest trendy! Uwierzyli, że robią coś fajnego a biegają bez celu wkoło komina i jeszcze się cieszą, że sobie kupili nowe New Balance :)

    • 20 55

    • A w czym Ci Tomku przeszkadzają Ci ludzie , którzy biegają? Jesteś złośliwy i zgorzkniały i pewnie niedowartościowany. Sama biegam, ponieważ jest to sposób na codzienny stres i nawet nie wiem co to New Balance :))

      • 4 0

    • trochę w tym prawdy jest... (4)

      bieganie stało się modne i niektórzy nieprzygotowani staraja się na siłę biegać a potem płacz i kontuzje...uprawiam sport amatorsko na dość wysokim poziomie (inna dyscyplina) ale biegania unikam. Jesień , zima to pobiegam czasem ale nie za dużo, to jest dość kontuzjogenny sport a jak to ktoś robi bez głowy to będzie miał kontuzję wcześniej czy później. Żeby nie było 10 km robię w 45 bez treningów biegowych...a browara piję dość często tylko że dobrego :)

      • 5 4

      • (3)

        Bieganie kontuzjogenne? Chyba jesteś kolarzem :) To najbardziej naturalna dla człowieka forma ruchu. Nie bąźmy hipochondrykami :)

        • 9 6

        • biegacze dzielą się na ... (2)

          tych co mają kontuzję albo ją będą mieli...skoro twierdzisz że to takie naturalne to biegaj bez obuwia na boso :) to może naturalne

          • 7 6

          • Gdybys dzieciaku niebył głupi to bys wiedział ze wielu biega boso i to po afalcie niamaja zadnych kontuzji (1)

            Bo tak bieganie jest naturalne i bieganie boso jest zdrowe tylko jesli sie całe zycie chodziło w grubych adidasach to niestety potrzeba ponownie noge do tego na bosaka chodzenia przystosować.Ty tego nie wiesz bo głupi jestes ale moze kiedys zmądrzejesz jak zaczniesz myslec bo to nie boli!

            • 6 3

            • "dziękuję za miłe słowa"...

              widać bieganie nie sprzyja rozwojowi umysłowemu co świadczy na epitety pod moim kierunkiem...widać jesteś jednym z tych "miszczów" biegania heheheh

              p.s przeczytaj jeszcze raz co napisałem wyżej i użyj resztki mózgu to zrozumienia tego co napisałem

              • 3 5

    • (4)

      Tobie zapewne wmówiono, że oglądanie TV z browcem w łapie i hejting na Trójmiasto.pl jest trendy. Bo innego wytłumaczenia dla tego, co napisałeś nie widzę.

      • 31 8

      • (3)

        Chodzi chyba o to że jest dużo sensowniejszych rozrywek, ale biegaczy na nie nie stać. Więc im wmòwili iż bieganie jest fajne i Ci biegają i dają dalej się wykorzystywać przez firmy korporacje państwo rząd itd. itp. przekonani ze są fajni.

        • 7 20

        • prawda (1)

          biednych ludzi nie stać na tenisa, na jazdę konna,na żeglarstwo.... za to biegać można wszędzie,zawsze, nawet butów nie trzeba mieć jakiś super, choć później kolana mogą dać o sobie znac:-/

          • 4 3

          • nie prawda

            większość ludzi nie ma czasu (praca, rodzina itp) żeby parę razy w tygodniu jechać gdzieś uprawiać coś bardziej wyrafinowanego. To nie tylko sprawa pieniędzy. Biegać można już po wyjściu z domu, o każdej porze dnia. To jest fajny dodatek do innych rozrywek.
            Ja zawsze byłam bardzo aktywna i robiłam fajne rzeczy, ale po urodzeniu dziecka to był dla mnie idealny sport i bardzo się wciągnęłam:)

            • 12 0

        • Chyba każdy sam decyduje o tym, co jest dla niego sensowniejsze - dla jednych to leżenie brzuchem do góry i hodowanie sadła, dla innych bieganie.
          Teoria, że ktoś komuś wmawia (rząd? korporacje?), że bieganie jest fajne i tylko DLATEGO ludzie biegają świadczy o tym, że autor tej teorii ma - pardon my french - nasr*ne pod kopułką.

          • 20 2

    • Statystyczny biegowy sceptyk to oportunista-neurotyk, otyły czipsożerca, który swoje jałowe spędzone przed komputerem czy telewizorem życie urozmaica okazjonalnym samogwałtem opluwając jadem tych, którzy wpisują się w jakiekolwiek kanony. Cóż psy szczekają karawana I takie tam...

      • 15 2

  • Chyba 180 stopni a odbić to może "palma".

    • 7 0

  • Tak kiedyś to się biegało po plaży w trampkach i tenisówkach adidasów nie było w sklepach!!

    A teraz to większość to celebryci biegnie taki na zawodach i musi co chwile stawać by pomaszerować albo jak obecnie chcą zaliczyć maraton a nie przebiec liczą ze pobiegną połowę a resztę przejdą by się potem mogli lajkować jacy to bohaterzy :) Przemaszerowałeś maraton to ciapa jesteś nie maratończyk!!
    Idziesz na deptak to tam tłumy po asfalcie biegają gdy ja biegam idę do lasu tam zawsze pustki spotkam jednego albo 2giego max,trochę więcej na plaży ale też nie za wiele chętnych bo za trudno :) ciekawa jaka kolejna moda będzie? Moda przemija a my biegamy od lat.

    • 9 6

  • O 5 rano

    Parknury na start!

    • 2 3

  • O 5 rano to chyba "biegnący z dzikami" ;)

    • 5 4

  • Trenowałem z Andrzejem na BBL Gdynia. Wspaniały człowiek dużo ciekawych porad. Godny naśladowania.

    • 9 0

  • Najlepiej po parku w Brzeźnie ;-/ bezkarne psychole już czekają.

    • 8 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Majóweczka - nocowanka dla dzieci

170 zł
warsztaty, spotkanie, zajęcia rekreacyjne

Czerwony Rytuał Szeherezady

179 zł
zajęcia rekreacyjne

Bachata w Olivia Garden | Zajęcia tańca latynoskiego

30 zł
kurs tańca

Forum

Najczęściej czytane