wiadomości

stat

Jetsurf, czyli surfowanie bez wiatru i fal


Chcielibyśmy popływać po Zatoce Gdańskiej na desce, ale nie ma wiatru ani fal. Jak to zrobić? Okazuje się, że jest deska, na której możemy poruszać się po gładkiej tafli wody. To jetsurf, który posiada silnik spalinowy. Pływać na tym sprzęcie uczy i wypożycza go Karol Kukułowicz.



Co sądzisz o jetsurf?

na pewno spróbuję

34%

może się do tego przekonam

22%

wolę zwykły surfing/windsurfing/kitesurfing

21%

to nie dla mnie

23%
Surferzy, windsurferzy czy kitesurferzy - jeśli chcą popływać muszą czekać na fale lub na wiatr. Jeśli tego nie ma, pozostaje im m.in. siedzenie na plaży. Wówczas, kiedy tafla wody jest gładka, jedna z desek ma idealne warunki do... surfowania. Chodzi o jetsurf.

Wypożyczaniem i nauką pływania na niej zajął się mieszkający w Gdyni Karol Kukułowicz. Założył firmę JetSurfPl i zaprasza chętnych na... Półwysep Helski.

- Tam mamy idealne warunki do nauki pływania. Rozległa płycizna na zatoce sprawia, że łatwiej wskakiwać na deskę. Gdybym uczył pływać np. w Gdyni, wiele osób zniechęciłoby się do tego już po paru minutach. Po upadku byłby problem z powrotem na deskę - tłumaczy Karol.
Deskę stworzył były mechanik Formuły 1. Po prostu wstawił do niej silnik spalinowy. To sprawia, że waży ona około 20 kg i jeżeli użytkujemy ją nieprawidłowo, to schodzi pod wodę. Jej masa sprawia również, że nie popływają na niej osoby, które ważą ponad 100 kg.

- Jetsurf to deska surfingowa motorowa, produkowana w Czechach od 2010 roku. Posiada silnik 90 ccm o mocy 3,7 kW. Pozwala to rozpędzić się do prędkości 48 km/h. Takie jest założenie producenta. Wiadomo jednak, że jeżeli nasza waga jest niska, to prędkość będzie większa. Przy masie 80-90 kg dochodzi ona do 40 km/h - wyjaśnia Karol.
Nauka pływania na desce wydaje się bardzo prosta. I rzeczywiście, opanowanie podstaw nie zajmuje wiele czasu. Wciskamy mocno gaz, czekamy, aż deska ruszy, wskakujemy na nią na kolana i płyniemy.

- Na początku mamy 5 minut teorii. Opowiadam, co robimy, a czego nie. Nie wolno zanurzyć deski, aby nie zalać świecy, co spowoduje, że sprzęt dalej nie popłynie. Na początku surfujemy na kolanach. Jeżeli widzę, że osoba jest zdolna do tego, aby wstać, pokazuję jej, w jaki sposób to zrobić. Z reguły to się udaje. Najważniejsze jest to, aby utrzymywać stałą prędkość. Nie można maksymalnie dodawać gazu, a za chwilę zupełnie odpuszczać - tłumaczy Karol.
Problem pojawia się właśnie przy wstawaniu. Jeśli wcześniej nie surfowaliśmy czy nie jeździliśmy na snowboardzie, to może być problem ze złapaniem równowagi. Wrażenie robi także sama prędkość, którą osiągamy. A przecież wstać musimy na pełnym gazie. Wszystko da się jednak z czasem opanować.

- Silnik jest dosyć mocny. Im większa prędkość, tym łatwiejsza stabilizacja. Początkowy strach przed prędkością sprawia, że ludzie, widząc małą falę na tafli próbują zwolnić, puszczają gaz i często dochodzi do upadku - dodaje Karol.
Im tafla wody jest bardziej płaska, tym łatwiej skręcać, przyspieszać, zwalniać i tym podobne. Pokonywanie fal to już następy stopień wtajemniczenia. Nie należy jednak bać się upadku. Karol wyposaża nas w kamizelkę i kask, a to sprawia, że nie stanie się nam nic złego.

Miejsce, w którym możemy spróbować tej rekreacji wodnej, to Chałupy, przy parkingu znajdującym się 500 m za Małym Morzem. Cena? Pierwszym razem, za 20 minut na jetsurf - szkolenie plus 20 minut jazdy - zapłacimy 130 zł, a za 40 min 180 zł. Jeśli wrócimy, to 30 minut jazdy będzie kosztowało nas 140 zł, a 50 minut jazdy 220 zł. Na pływanie umawiamy się na jetsurfpl.com.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (25)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.