wiadomości

stat

Przemysław Szapar chce samotnie pokonać 1000 km na Islandii

Przemysław Szapar chce ustanowić rekord i samotnie pokonać trasę 1000 km na Islandii. By tego dokonać w 16 dni, przygotowywał się cały rok. - Biorąc pod uwagę skrajną nieprzewidywalność Islandii, to właśnie ona będzie decydować o tym, ile tak naprawdę potrwa mój bieg - mówi śmiałek. To jego kolejny cel po przejściu najtrudniejszego szklaku w Wielkiej Brytanii. Koszt takiej przygody to ok. 50 tys. zł.



- Mój plan jest prosty. Chcę przejść Islandię w poprzek, a wytyczony przeze mnie szlak ma połączyć przylądek Gerpir, który jest najdalej na wschód wysuniętym punktem Islandii, z przylądkiem Bjargtanger, najdalszym punktem na zachodzie. Ponad 1000 kilometrów bezdroży, pustkowia, nieskalanej natury i poza cywilizacją - mówi Przemysław Szapar.
Wyprawa rozpocznie się w sobotę od trzydniowych przygotowań. Następnie śmiałek ruszy po rekord. 1000 km, które chce pokonać, odbędzie się bez pomocy z zewnątrz, całkowicie samotnie, licząc wyłącznie na swoje umiejętności przetrwania, ekwipunek i zapasy. Takie wyprawy określane są mianem "solo", bądź "unsupported", czyli bezkompromisowy, skrajnie trudny.

Chciała poprawić sylwetkę, została mistrzynią trójboju. Poznaj Paulinę Szymanel



Zwykłe pokonanie trasy jednak nie wystarczy. Nasz śmiałek chciałby to zrobić w możliwie najszybszym czasie, a przy okazji ustanowić nowy rekord. Przygotowania do wyprawy trwały rok, a całkowity jej koszt to około 50 tys. zł. Mimo dokładnego zaplanowania wycieczki, na trasie może czyhać sporo niewiadomych, bowiem sytuacja na wyspie jest bardzo zmienna.

- Chciałbym pokonać całą trasę w 16 dni, jednak biorąc pod uwagę skrajną nieprzewidywalność Islandii, to właśnie ona będzie decydować o tym, ile tak naprawdę potrwa mój bieg. Powodzenie w dużej mierze będzie zależało od tego, jak duże będą w tym okresie główne rzeki, wypływające z ogromnych islandzkich lodowców, a także którędy będą płynąć, jak duże będą tworzyć rozlewiska i jak wiele będą niosły wody. Jak silne i z jakiego kierunku będą wiały wiatry, czy będzie dużo opadów, czy będzie bardzo zimno i wilgotno - dodaje.
Pan Przemysław organizuje wyprawy, w których samotnie pokonuje szlaki dystansowe, prowadzone przez pasma górskie, duże i bezludne wyspy. W ubiegłym roku ustanowił inny rekord. W siedem dni pokonał Cape Wrath Trail - szkocki szlak, który uznawany jest za jeden z najtrudniejszych średniodystansowych szlaków na świecie i najtrudniejszy w Wielkiej Brytanii.

- Już w szkole podstawowej rywalizowałem właściwie wszędzie. Swoje pierwsze zawody wygrałem w 1988 roku i jako rekordzista szkoły na 1000 metrów, wraz z moim nauczycielem wychowania fizycznego, jeździliśmy na każde zawody. Bieganie kształtowało moje ciało i ducha, a godziny spędzone na pokonywaniu kolejnych kilometrów uaktywniły u mnie refleksyjność i chęć poznawania świata - wyjaśnia.

W 2019 roku chce przebiec ponad 7 tys. km. Przeczytaj o Pawle Szulwachu



Przemysław Szapar po maturze zakończył karierę zawodnika i postanowił udać się w Tatry, jednak wcześniej zdecydował się na podjęcie studiów na Uniwersytecie Gdańskim na kierunku filozofia. To tam znalazł nową inspirację, gdy podczas biegania po Orlej Perci zobaczył wspinających się taterników. Wystarczył rok, by zająć się tym samym. Jak się okazało, nowa pasja utrwalana jest do dziś.

- W 2004 roku wróciłem zupełnie przypadkiem do startów w zawodach biegowych. Pierwsze moje to Harpagan, bieg na 100 km na orientację, to było niesamowite przeżycie. I tak przez lata, bieganie wciąż jest sporą częścią mego życia i źródłem radości, inspiracji, siły i wielu, wielu innych pozytywnych doznań - podsumowuje.
Całą wyprawę będzie można śledzić w internecie. Wszystko za sprawą komunikatora satelitarnego i czujnika GPS. To również one mają pomóc w razie niepowodzeń lub niebezpieczeństwa.