wiadomości

stat

Jak chcesz biegać, zrobisz to i o piątej rano

Andrzej Kryszkowski mieszka w centrum Gdyni, a biega głównie w witomińskich lasach.
Andrzej Kryszkowski mieszka w centrum Gdyni, a biega głównie w witomińskich lasach. fot. jag. / Trojmiasto.pl

Andrzej Krzyszkowski jest przykładem na to, że przygodę z bieganiem można rozpocząć w każdym wieku, a ponadto nawet, gdy pierwsze wrażenie z podjętej aktywności ruchowej nie będzie najlepsze to i tak może ona stać się życiową pasją. - Po pierwszym starcie przez dwa dni miałem potworne zakwasy i zastanawiałem się, dlaczego inni nie "umierają" tak jak ja po minięciu mety. Potem można powiedzieć, że w tym bieganiu odbiła mi palna i przeorientowałem całe swoje życie. Gdy trzeba było, trenowałem i o piątej rano - mówi nam mieszkaniec Gdyni, który zaczął biegać w wieku 36 lat. Obecnie w sportowym dossier ma około 200 imprez oraz rekordy Polski na długich dystansach w kategorii 60-64 lata.



O jakiej porze dnia najchętniej biegasz?

rano

21%

około południa

8%

po południu

13%

jak jest ciemno, wieczorem lub nawet nocą

32%

różnie, to zależy, kiedy mam czas danego dnia

26%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 210
Jacek Główczyński: Jak zaczęła się pańska przygoda z bieganiem?

Andrzej Krzyszkowski: Zupełnie przypadkowo. Bez większego przygotowania zdecydowałem się na start na dystansie crossowy, na niespełna 10 kilometrów. Uważałem, że mam naturalne zdrowie, wcześniej troszkę grałem w tenisa, a zatem poradzę sobie bez kłopotu. Tymczasem w drugiej części dystansu walczyłem już tylko o to, by nie stanąć, bo wiedziałem, że to byłby koniec. Gdy dotarłem do mety, widziałem ludzi, którzy po pokonaniu trasy jeszcze sobie biegali dalej po stadionie bądź się rozciągali. Zastanawiałem się, dlaczego oni nie umierają tak jak ja? Potem pokutowałem jeszcze przez dwa dni po biegu. Miałem potworne zakwasy.

Wielu po takim wrażeniu już nigdy by nie wystartowało w zawodach, a nawet nie poszłoby na trening...

Po tym biegu dużo myślałem w domu. Był rok 1987 i bieganie nie było tak popularne jak teraz, ale można było mówić o drugiej fali zainteresowania tą formą aktywności po pierwszym boomie z przełomu lat 70-tych i 80-tych. W końcu postanowiłem, że chcę być wytrenowany tak jak ci, co po minięciu mety nie "umierają". By biegać przestawiłem całe życie o 360 stopni. Zacząłem wdrażać się do treningu, a potem na punkcie biegania nawet mogę przyznać, że i "palma mi odbiła".

Miał pan wówczas 36 lat. Za późno na zawodową karierę. Jaki cel pan sobie zatem postawił?

To bardzo ważne pytanie. Zawsze trzeba sobie je zadać, gdy rozpoczynam trening. Musisz wiedzieć, co chcesz osiągnąć, a potem wykazać się samozaparciem, by do tego zmierzać. Bez takiego podejścia nie ma biegania, a tym bardziej wyników. Ja chciałem rywalizacji. W każdym biegu, w którym startowałem właśnie jej szukałem.

Nie można biegać jedynie dla samego siebie?

Bieganie dla zdrowia to także fajna sprawa. Ja jestem już starszym panem, ale dzięki bieganiu mam szczuplejszą sylwetkę niż wielu moich rówieśników, a nawet znacznie młodszych ludzi, a ponadto podczas treningów czy zawodów spotyka się znajomych, którzy mają taką samą pasję. Jednak dla mnie bieganie to coś więcej niż tylko dbanie o formę fizyczną. To po prostu sposób na życie.

Liczył pan, ile biegów zaliczył podczas zawodów?

Tak, prowadzę statystyki. Było ich około 200. Liczna może nie szokuje, ale to dlatego, że startowałem z różnych natężeniem. Pierwsze 7-8 lat więcej, potem 11 mniej i ostatnie 4-5 sezonów znów więcej. Mnie zresztą nigdy nie interesowała ilość, a jakość. Moje credo brzmi: jeśli stajesz na starcie to tylko po to, by dobrze wypaść. Samo zaliczenie biegu mnie nie interesuje.

Jest pan rekordzistą Polski w kategorii 60-64 lata, ale na pańskim koncie nie ma medali z mistrzostw Europy i świata weteranów. Nie zazdrości pan trochę innemu gdynianinowi, Antoniemu Cichończukowi, który na podium takich imprez staje regularnie?

Nie. Z Antkiem żyjemy w dobrej komitywie, wspieramy się. On rzeczywiście lubi medale, życzę mu, by zdobywał ich jak najwięcej, by bił rekordy Polski, bo przeszedł do kategorii powyżej 65 lat. Ja nie mam potrzeby potwierdzać się w takich zawodach. Mistrzostwa na ogół organizowane są w lipcu bądź sierpniu, gdy jest bardzo gorąco. Na przykład w tym roku maraton odbędzie się w Lyonie w dniu, w którym średnia temperatura wynosi około 30 stopni Celsjusza.

Może warto spróbować na krótszym dystansie niż maraton?

Jak spotykają się biegacze amatorzy to zawsze pada pytanie, jaki masz wynik w maratonie. Nikt nie pyta, w jakim czasie przebiegłeś 10 czy 5 kilometrów. To maraton jest wizytówką każdego biegacza. Ja mogę poszczycić się tym, że w 1994 roku w Wiedniu na tym dystansie uzyskałem 2 godziny 28 minut. Do maratonów chce wrócić za 2 lata, gdy przejdę do starszej kategorii wiekowej. Pod tym kątem przygotowywać się będę m.in. w tym roku. W treningu nie ma dużej objętości, gdyż stawiam na szybkość i intensywność. W planie mam około 15 startów na 10 i 15 km.

Tak rywalizowało blisko 6 tysięcy uczestników Biegu Urodzinowego w Gdyni na głównym dystansie 10 km



W PKO Grand Prix Gdyni weźmie pan udział we wszystkich biegach?

Oczywiście. One są dla mnie nawet najważniejsze. To zrobiły się jedne z najlepszych biegów tego typu w Polsce. Wiem, co mówię, bo sporo jeżdżę na imprezy nie tylko w kraju, ale i po innych państwach. Ludzie już pytają, jak to u nas jest, a ja oczywiście zachwalam i promuję Gdynię. Ktoś powie, że na przykład w Warszawie jest znacznie więcej startujących. A ja odpowiem, że u nas jest lepsza atmosfera. W stolicy ludzie biegną głównie po to, by się pokazać i ukończyć bieg. Natomiast w Gdyni, choć też zdarzają się tzw. majowi biegacze, ale większość stanowi ci, co trenują regularnie i startują po to, by uzyskać określony czas, poprawić rekord życiowy, stawać się po prostu lepszymi biegaczami.

Mieszka pan w centrum Gdyni. Czy tam pan też biega?

Zdarza się, że biegam po Bulwarze Nadmorskim czy na Skwerze Kościuszki, bo w centrum nie ma zbyt wielkiego w tym względzie wyboru. Jednak najczęściej trenuję w lesie na Witominie, do którego mam do dobiegnięcia około 5 kilometrów. Jako że obecnie w tygodniu przebiegam około 100 kilometrów to staram się szukać miękkich tras. To dla kręgosłupa czy nóg jest bardzo ważne. Ponadto należy przyłożyć się do samej mechaniki ruchu, zwracać uwagę jak stawia się stopę. Dzięki temu unika się kontuzji, a i bieganie jest łatwiejsze i przyjemniejsze.

Na ulicach Gdyni podczas treningów widzi pan te same osoby, czy ich przybywa, a może ubywa?

Zdecydowanie przybywa. Ciągle spotykam podczas biegania nowe twarze. Widzę też wśród nich duży entuzjazm. Najwyraźniej ludzie stwierdzili, że są teraz trudne czasy, a zatem trzeba postawić przede wszystkim na siebie, na swoje zdrowie.

Wielu czytając pana wypowiedzi z pewnością powie: też bym tak chciała lub chciałbym tak biegać, ale nie mam czasu, bo muszę pracować, zajmować się rodziną itp....

Jak słyszę takie tłumaczenia to odpowiadam, jak wiesz czego naprawdę chcesz i na tym ci zależy, to zacznij od zmiany organizacji dnia. Do mnie stwierdzenie: "chce biegać, ale nie mam czasu", po prostu nie trafia. Jak idziesz rano do pracy, to wstań wcześniej i biegaj. Ja przez kilka miesięcy, by odbyć trening wstawałem o piątej rano. Potem normalnie pracowałem i miałem czas dla rodziny.

Nie uważa pan, że obraz biegacza jednak znacznie się zmienił od czasów, kiedy pan zaczynał? Niektórym start w zawodach jest potrzebny może tylko po to, by pochwalić się fotografią na jednym z portali społecznościowych?

To prawda. Gdy ja zaczynałem, to niektórzy ludzie wstydzili się biegać w miejscach publicznych. Teraz jednak jest prawdziwy boom na bieganie, a pokazywanie się na treningu w centrum miasta, czy na popularnych deptakach jest dobrze widziane. Są też tacy, którzy lubią się zrelaksować akurat w ten sposób, który w danej chwili jest modny. Jednak jestem przekonany, że większość startujących w zawodach rzeczywiście połknęło tego bakcyla na dobre, widzi sens biegania, a frajdę sprawia im tak trening jak i zawody.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (32)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.