wiadomości

stat

Wkręceni w sport: Zacznij biegać jesienią

Iwona Guzowska zdradza, gdzie najchętniej biega w Trójmieście. Jest też ciekawa, gdzie wy to robicie i dlaczego? Piszcie i współtwórzcie razem z nią cykl "Wkręceni w sport".
Iwona Guzowska zdradza, gdzie najchętniej biega w Trójmieście. Jest też ciekawa, gdzie wy to robicie i dlaczego? Piszcie i współtwórzcie razem z nią cykl "Wkręceni w sport". fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

- Sport uratował mi życie i stał się na nie sposobem. Wciąż odkrywam nowe dyscypliny, próbuję ich po to, by przeżyć kolejną przygodę. Czerpię ze sportu czystą radość i tak potrzebną energię. Pomyślałam, że warto podzielić się tym wszystkim z wami, ale również bardzo chcę posłuchać waszych doświadczeń - pisze Iwona Guzowska, która co dwa tygodnie, zawsze w czwartek na Trojmiasto.pl będzie prowadziła cykl "Wkręceni w sport". Na inaugurację dzieli się swoimi refleksami na temat biegania. W kolejnym odcinku będzie o rowerze, który nie musi tylko służyć do treningu. Dzielcie się z autorką swoimi refleksjami i bądźcie współautorami.



O jakiej porze roku zaczęłaś(ąłeś) biegać?

jesienią 28%
wiosną 21%
latem 12%
zimą 16%
próbowałem zacząć kilka razy o różnych porach roku 10%
nigdy mi się to nie udało 13%
zakończona Łącznie głosów: 187
Zacząć biegać jesienią? Czemu nie!

Wakacje się skończyły, powietrze już pachnie jesienią. Zaczęło się szaleństwo dnia codziennego, wszystko nabiera tempa. Poranny pośpiech i zamieszanie zawitały do większości domów, zwłaszcza tych, w których mieszkają uczniowie trójmiejskich szkół.

Nie ma jednak czym się martwić. Jesień to wspaniały czas na to, by zrobić coś dla siebie. Pomimo tego, że trochę żal mijającego lata, o wiele przyjemniej biega się, kiedy powietrze jest rześkie, nieco chłodniejsze. Jeżeli od dawna nosisz się z zamiarem rozpoczęcia biegania nie znajdziesz lepszego momentu.

Truchtanie nadmorskimi lub leśnymi ścieżkami to wspaniały sposób na magazynowanie dobrej energii, zbudowanie kondycji, a być może i zmiany życia na lepsze. Nie wiesz jak się do tego zabrać? To żaden problem. W internecie można znaleźć wiele, bardzo dobrych stron poświęconych bieganiu, które są skarbnicą wiedzy. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce "jak zacząć biegać" ...i już.

Nie wstydź się, nie wracaj na fotel

Nie musisz się niczego wstydzić, ani obawiać. Jeżeli będziesz potrzebować kogoś, kto cię zmotywuje i zdyscyplinuje, wyciągnij na wspólne bieganie jednego ze swoich bliskich bądź znajomych. Nie zdziwię się, jeśli okaże się, że wśród nich ktoś biega i to od dawna. Właściwie to jesteś już gotowy, żeby ruszyć ale...

Na samo wspomnienie potwornej zadyszki i palącego bólu w płucach po sprincie do autobusu, który zamknął drzwi przed twoim nosem, masz ochotę z podkulonym ogonem wrócić na fotel? Spokojnie. Nic takiego ci nie grozi. Zaczniesz od żywego marszu, rozgrzewając ciało, stopniowo wprowadzając płuca i serce na wyższe obroty. Po dziesięciominutowej rozgrzewce możesz zacząć truchtać. W komfortowym dla Ciebie tempie. Pierwsze bieganie ma być przyjemne, a nie straszne i wyczerpujące.

Może i będziesz dyszeć jak parowóz, nogi będą ciężkie, a ciebie zaleje pot. Na początku to zupełnie normalne. I zupełnie nie przejmuj się, jeśli jak przeciąg minie ciebie dziarska staruszka. Na wyścig sprinterski jeszcze przyjdzie czas. Wrócisz do domu spocony, zmęczony, ale szczęśliwy.

Podczas kolejnych wypraw biegowych odkryjesz szelest jesiennych liści pod stopami, że rano powietrze pachnie inaczej niż wieczorem, że twój oddech już nie zagłusza szumu morza, a ty jesteś wolny i lekki. A kiedy na dobre poczujesz wiatr w żaglach, zapiszesz się na któryś z biegów, np. charytatywny, stając się częścią wielkiej, trójmiejskiej biegowej rodziny. Skąd to wiem? Przeżyłam na własnej skórze.

Gdzie biegać w Trójmieście?

A gdzie biegać? Na boisku? Na specjalnej bieżni? Mogę się podzielić miejscami, które wybieram na swoje biegowe eskapady. Dziś znowu biegałam w lesie, chłonąc słoneczne promienie, których coraz mniej. Las pachnie intensywnie, bo ziemia jest wilgotna po ostatnich opadach. Moimi ukochanymi ścieżkami są te w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Wbiegam do lasu tuż za stacją PKM Gdańsk Jasień, skąd można pobiec do Wrzeszcza, Oliwy, czy do Sopotu. Kilometry, które zaliczam mijają szybko, bo bieganie przy akompaniamencie śpiewu ptaków, na łonie przyrody jest czystą przyjemnością.

Kiedy nie zdążę pobiegać zanim zapadnie zmrok, wybieram się na Zaspę. Zostawiam samochód na parkingu i świetnie oświetloną drogą biegnę w stronę Sopotu. Nawet po godzinie 23 spotykam na trasie takich samych zapaleńców jak ja. Biegacze pozdrawiają się machnięciem dłoni, co za każdym razem jest tak samo miłe.

Znam jeszcze kilka fajnych miejsc, które idealnie nadają się do biegania. Na Stogach jest jeziorko, wokół którego można przyjemnie pobiegać. Jest oczywiście i plaża, ale bieganie po piachu to już wyzwanie. W Nowym Porcie jest mały park, niedaleko miejsca z którego prom przez kanał przewoził ludzi i samochody. A gdy przeprawimy się na drugą stronę, biec można aż pod pomnik Westerplatte.

Ulica Marynarki Polskiej też się świetnie sprawdza jako miejsce do biegania. Ładne chodniki, drzewa i nawet człowiek się nie zorientuje, a już mija piękny, bursztynowy Stadion Energa. Jeżeli pozwoli na to czas i kondycja można dobiec aż na Główne Miasta w Gdańsku, wzdłuż historycznych terenów stoczni.

Ja co prawda wolę miejsca ciche, bliżej natury, ale jest mnóstwo ludzi, którzy kochają tętniące życiem miasto, jego dźwięki i świtała. Zdarzało mi się biegać wzdłuż ulicy Grunwaldzkiej, Alei Zwycięstwa, tuż przy ścieżkach rowerowych. Sporo kilometrów można zrobić nie nudząc się trasą. Zaletą biegania po mieście jest z pewnością to, że nie trzeba się martwić coraz wcześniej zapadającym zmrokiem.

W Gdyni też mam kilka swoich ulubionych miejsc. Oczywiście poza lasami uwielbiam Bulwar. Cała Polska może nam zazdrościć takich pięknych miejsc. Kocham Trójmiasto i już! Trochę się rozpędziłam, a chętnie dowiem się jakie są wasze ulubione miejsca do spacerowania, biegania. Piszcie i opowiadajcie o nich. Wybiorę się żeby je wypróbować i spotkać tam Was. Do zobaczenia!

WKRĘCONA W SPORT IWONA GUZOWSKA
fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Sport zdaje się mam po prostu we krwi. Sprawił, że sięgnęłam po marzenia, że stałam się tym kim jestem dziś. Sport uratował mi życie i stał się na nie sposobem. Dzięki sportowi poznałam wspaniałych ludzi, którzy swoimi wyczynami wprawiają w zdumienie i zachwyt, stanowią wielką inspirację. Zwiedziłam też pół świata, odkrywając jego różnorodność, kultury i obyczaje panujące w jego najdalszych zakątkach.

Po zakończeniu zawodowej kariery nie wyobrażam sobie braku ruchu. Wciąż odkrywam nowe dyscypliny, próbuję ich po to, by przeżyć kolejną przygodę. Czerpię ze sportu czystą radość i tak potrzebną energię. Dzięki aktywności, która dziś nie ma nic wspólnego z wyczynowym sportem, cieszę się dobrym zdrowiem i kondycją, nieźle radzę sobie z gonitwą dnia codziennego, stresem i zmęczeniem. Od wielu lat dzielę się sportem z dzieciakami z domów dziecka, ośrodków wychowawczych, bo jest on jednym z najskuteczniejszych sposobów na to by uwierzyć w siebie, zmienić swoje życie na lepsze, wyszlifować charakter.

I pomyślałam, że może warto podzielić się tym wszystkim również z Wami drodzy czytelnicy. Jeżeli mogę, to chcę Wam coś podpowiedzieć, doradzić i koniecznie zaprezentować wyjątkowe lub obiecujące postaci trójmiejskiego sportu. Chcę opowiedzieć o imprezach - tych dużych i tych malutkich. Ale również bardzo chcę posłuchać Was. Tego, czym dla Was jest sport i który najbardziej ukochaliście. Jak zmienił wasze nawyki a może i życie. I jeżeli nawet zdarzy się tak, że ja nikogo nie zainspiruję, to może ktoś z Was zainspiruje mnie?

Opinie (60) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.