wiadomości

stat

Biegli i demolowali w opuszczonym szpitalu

Zobacz naszą relację z biegu Crushmageddon 2018


Przepychanie wraku samochodu, burzenie ścian z kartongipsu, rozbijanie kijem różnego rodzaju sprzętów, a nawet... rzut telewizorem do celu. W budynku opuszczonego szpitala przy ul. Jana z Kolna 22/26 w Gdańsku odbył się Crushmageddon, czyli połączenie biegu i całkowicie legalnej demolki. Przeszło sto osób wzięło udział w oryginalnych zawodach, a ich organizatorzy już teraz zapowiadają kolejną edycję.



Imprezę zapowiadaliśmy w środowym artykule oraz Kalendarzu imprez


Czy brałeś udział w biegach organizowanych przez ekipę Big Yellow Foot?

tak, uczestniczyłem w wielu takich imprezach

5%

tak, ale na razie tylko w jednym

3%

jeszcze nie, ale jestem nimi zainteresowany

24%

nie, to nie dla mnie

68%
Runmageddon, Biegun, Mud Max czy Bieg Morskiego Komandosa. To tylko niektóre z biegów przeszkodowych, które od kilku lat cieszą się w Trójmieście niesłabnącą popularnością. Jednakże niektórych weteranów tego rodzaju zawodów trudno zaskoczyć czymś nowym, a ci wciąż poszukują nowych wrażeń.

Specjaliści od nietypowych biegów



Naprzeciw ich oczekiwaniom wychodzi ekipa biegowa Big Yellow Foot, która specjalizuje się w organizowaniu coraz bardziej zaskakujących zawodów. Wystarczy wspomnieć o trzech imprezach, które relacjonowaliśmy w ostatnich miesiącach:

  • Piwna Mila, czyli bieg wokół stadionu, w którym po każdym okrążeniu należy wypić małe piwo.

  • Bieg po pączka, czyli organizowany w tłusty czwartek wieczorem bieg po parku, którego trasę wyznaczają fluorescencyjne podobizny pączków, a na mecie czeka najprawdziwsze ciastko z nadzieniem i lukrem.

  • UV ColoRUN, czyli bieg po lesie, który odbywa się obowiązkowo po zapadnięciu zmroku, a jego uczestnicy otrzymują w pakietach startowych świecące w ciemnościach farby, którymi mogą się dowolnie pomalować. Dla spotęgowania efektu, na trasie biegu znajdują się lampy stroboskopowe.

"Wielkie żółte stopy" wpadły właśnie na pomysł zorganizowania kolejnej szalonej imprezy sportowej: Crushmageddon'u. Inspiracją była akcja zorganizowana dla pracowników nieistniejącego już biurowca Torus w Oliwie. Jej uczestnicy mogli zniszczyć dosłownie wszystko, co ostało się w wyburzonym kilka miesięcy temu obiekcie.

Biegnij i niszcz wszystko na swojej drodze



Crushmageddon odbył się w ubiegłą sobotę w godz. 10-20 na terenie również przeznaczonego do wyburzenia budynku dawnego szpitala stoczniowego przy ul. Jana z Kolna 22/26 w Gdańsku. Jego formuła przedstawiała się następująco: trzyosobowe drużyny miały za zadanie przebiec w jak najkrótszym czasie trasę wyznaczoną w sześciopiętrowym gmachu i wykonać kilkanaście zadań, polegających na sianiu zniszczenia.

- Wśród konkurencji znalazło się m.in. przepchnięcie wraku samochodu, zburzenie ściany z kartongipsu, rozbijanie kijem sprzętu RTV i AGD czy rzuty do celu przy użyciu butelki, pilota czy routera. Jednak zdecydowanie najbardziej widowiskowym zadaniem był rzut telewizorem kineskopowym z czwartego piętra. Tu również należało trafić w wyznaczony cel, którym był punkt wymalowany na chodniku. W przypadku niewykonania zadania drużyna otrzymywała karne minuty, które zostały odliczone od wyniku czasu - mówi Grzegorz Brandt z ekipy Big Yellow Foot.

Demolka pod pełną kontrolą



W tym miejscu należy wspomnieć, że impreza miała charakter zamknięty. Teren szpitala był niedostępny dla osób postronnych, budynek pozbawiono elementów niebezpiecznych, a aby wziąć udział w zawodach należało się wcześniej zarejestrować i uiścić opłatę: 299 zł od drużyny. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali organizatorzy, którzy byli obecni przy wykonywaniu każdego zadania.

Pomysł zorganizowania biegu połączonego z demolką okazał się strzałem w dziesiątkę. W zawodach wzięło udział ok. 120 osób, niewiele poniżej maksymalnego dopuszczalnego limitu. Może wydawać się, że to niewiele jak na tak duży obiekt, ale trzeba pamiętać, że ze względów bezpieczeństwa w budynku mogła przebywać tylko jedna drużyna. Właśnie dlatego zawody trwały blisko dziesięć godzin.

Oryginalna statuetka dla zwycięzców



Jak możecie przekonać się dzięki naszej relacji wideo, Crushmageddon spotkał się entuzjastycznym przyjęciem ze strony uczestników. Wszyscy nasi rozmówcy byli zadowoleni z nietypowego sposobu na rozładowanie emocji i integrację w gronie znajomych, a także wyrazili chęć wzięcia udziału w kolejnej edycji. A jak zapewniają "wielkie żółte stopy", odbędzie się ona na pewno w przyszłym roku.

Na koniec warto wspomnieć o ciekawym trofeum, które powędrowało do rąk członków najszybszej drużyny. Była nim statuetka w formie najprawdziwszego, miniaturowego telewizora kineskopowego, z wbitym i przylutowanym u góry młotkiem. Pamiątka została przymocowana do granitowej płyty, na której umieszczono następującą inskrypcję: "Crushmageddon 2018. Mistrzowie demolki. 01.09.2018."

Opinie (83) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.