wiadomości

stat

Wkręceni w sport: Totalny odlot dla zdrowia

Najbardziej popularne, odświętne spotkania morsów odbywają się w Trójmieście 1 stycznia, ale na miłośników kąpieli zimą można natknąć się niemal codziennie na naszych plażach.
Najbardziej popularne, odświętne spotkania morsów odbywają się w Trójmieście 1 stycznia, ale na miłośników kąpieli zimą można natknąć się niemal codziennie na naszych plażach. fot. AleksandraS

- Trudno opisać, jakie to jest uczucie. Euforia, lekkość, przyjemność. I już nie było zimno. To jest totalny odlot. I do tego niezwykle korzystny dla zdrowia. To najfajniejszy i najbezpieczniejszy sport ekstremalny, jakiego próbowałam - tak Iwona Guzowska opisuje swoje wrażenia po pierwszej w życiu zimowej kąpieli. Zaliczyła ją specjalnie dla was, by w 7. odcinku cyklu "Wkręceni w sport" już z autopsji ocenić morsowanie. Przed dwoma tygodniami zachęcała was do nordic walking. Natomiast 11 stycznia zaprosi na crossfit.



IMPREZY DLA MORSÓW W KALENDARZU TROJMIASTO.PL

Co sądzisz o zimowych kąpielach?

doskonałe, sam(a) to praktykuję 29%
próbuję od czasu do czasu 7%
spawdziłam(em), ale to nie dla mnie 1%
myślę o tym, by zacząć 36%
nikt mnie na to nie namówi 27%
zakończona Łącznie głosów: 59
Obudziłam się w dobrym nastroju. Wstałam i spojrzałam przez okno. Widok był bardzo przyjemny. Błękitne niebo, kilka białych chmur na horyzoncie, a sosnowe gałęzie ledwie poruszały się na niewielkim wietrze. Promienie słońca miło mnie nastroiły. Do plecaka zapakowałam dwa ręczniki, klapki, suche rzeczy na przebranie. Zabrałam również bidon z czystą wodą, żeby opłukać stopy z piasku. Było chwilę po ósmej i właśnie wybierałam się na plażę miejską do Gdyni. Wysiadłam z samochodu i mocno opatuliłam się szalem. Na czapkę nasunęłam jeszcze kaptur, a ręce, pomimo tego, że w rękawiczkach - wsunęłam do kieszeni. Powitały mnie uśmiechnięte od ucha do ucha dziewczyny, z którymi to miałam zażyć swojej pierwszej zimowej kąpieli.

Tak, dobrze widzicie. Zimowej. To było 3 grudnia 2017 roku. Kiedy pisałam tekst o pływaniu i jego dobroczynnym wpływie na zdrowie i kondycję, obiecałam artykuł o morsowaniu. Ale jak napisać o czymś, o czym nie ma się zielonego pojęcia? Nie miałam innego wyjścia jak... po prostu wejść do wody i doświadczyć tego szaleństwa. Dodam, że jestem strasznym zmarzlakiem, więc zimowe kąpiele nie mieściły mi się w głowie.

GDZIE I Z KIM NA MORSOWANIE W TRÓJMIEŚCIE?

Zapewne, gdyby nie artykuł i moja wspaniała koleżanka Maja, nikt by mnie na to całe morsowanie nie namówił. Na szczęście moje koleżanki, doświadczone "foki" powiedziały mi, co wziąć ze sobą na plażę i przeprowadziły mnie przez debiut z uśmiechami na twarzach. Wystarczyło, że weszłyśmy na plażę, a minęły nas dwie radosne amatorki zimowych kąpieli.

"O, te mają te tortury już za sobą. Szczęściary" - przemknęło mi przez głowę.
Plaża była praktycznie pusta, co już było sporym plusem. Wyobrażacie sobie taką sytuację w okresie od czerwca do września? Mogłyśmy wybrać każde miejsce, które wpadło nam w oko. No i wybrałyśmy. Przy samym brzegu.

Po rozłożeniu ręczników i krótkiej rozgrzewce nie było odwrotu. Trzeba było zdjąć ciepłe ubranie i wreszcie wejść do wody.

- Ojej! Piasek jest zmarznięty - krzyknęłam "odkrywczo", stawiając pierwsze kroki bosymi już stopami.

Zobacz noworoczną kąpiel na 40-lecie gdańskich morsów.


Zobacz jak bawią się Morsy w Gdyni.


Gdańskie Morsy w Jelitkowie.



Iza weszła jako pierwsza, za nią Maja, a na końcu, nieco się ociągając, weszłam i ja. Przeszywające do szpiku kości zimno poraziło chyba wszystkie receptory na moich stopach. Dosłownie syknęłam z bólu.

BYĆ JAK MORS. JAK ZACZĄĆ, NA CO UWAŻAĆ?

Brzeg był bardzo płytki, więc dosyć daleko trzeba było iść, żeby się zanurzyć. Pomyślałam, że nie dotrę do momentu, w którym woda sięgnie pasa, bo po prostu odpadną mi stopy. Wszystkie mięśnie napięły mi się tak mocno, że aż zesztywniałam.

Za to Iza i Maja wchodziły do wody uśmiechnięte i całkiem rozluźnione. Kiedy minął pierwszy szok, zauważyłam że mój oddech jest przyśpieszony i płytki. Serce mocno waliło z tych wszystkich wrażeń. Wreszcie dogoniłam koleżanki, które czekały na mnie z radosnymi iskrami w oczach. Złapały mnie za ręce, które wysoko uniosłyśmy i na komendę wspólnie zanurzyłyśmy się po samą szyję.

Z zaskoczeniem zauważyłam, że woda nie jest już taka zimna i że jest po prostu przyjemnie. Wydałam z siebie jakieś dźwięki typu "uuuuuh, aaaaaach" i zanurzyłyśmy się raz jeszcze.

Kiedy wyszłyśmy z wody Maja powiedziała, że teraz trzeba trochę pobiegać. Więc chwilę pobiegałam. Mokra, na boso, po zmarzniętym, oszronionym piasku. I gdyby nie bolące z zimna stopy, byłoby po prostu idealnie. Trudno opisać, jakie to jest uczucie. Euforia, lekkość, przyjemność. I już nie było zimno.

I DZIECKO MOŻE BYĆ MORSEM OD NAJMŁODSZYCH LAT

Przebrałam się w suche, ciepłe rzeczy i opuściłam plażę. Za to uśmiech nie opuścił mnie już do końca dnia. Teraz już rozumiem, dlaczego tak wielu ludzi spotyka się co tydzień, by wspólnie zażywać zimowych kąpieli. To jest totalny odlot. I do tego niezwykle korzystny dla zdrowia.

Kąpiele w zimnej wodzie można porównać do coraz częściej stosowanej krioterapii. Przy wejściu do wody następuje skurcz powierzchniowych naczyń krwionośnych, przez co następuje lepsze ukrwienie narządów i tkanek wewnętrznych. Podobno dodatkowo słona woda może łagodzić problemy dermatologiczne. Utrata kilku kilogramów przy regularnym morsowaniu jest przyjemnym efektem ubocznym. Poprawia się odporność organizmu na chłód i wirusy. No i te endorfiny. To przez nie jest taki przyjemny stan, który nazwałam "odlotem".

Czy trzeba się do tego morsowania jakoś specjalnie przygotowywać? Właściwie nie. Oczywiście są ludzie, którzy zaczynają stopniowo przyzwyczajać swój organizm do kąpieli w zimnej wodzie już we wrześniu czy październiku. Ale nie jest to konieczność, a czasem nawet lepiej zrobić coś na "żywioł", czego jestem najlepszym przykładem.

Nigdy za to nie wchodzimy do wody sami. Zresztą towarzystwo pozytywnie zakręconych "fok" i "morsów" to czysta przyjemność. Zawiązują się fajne znajomości, a nawet przyjaźnie. Dobrze wybrać na ten pierwszy raz pogodę w miarę bezwietrzną i bez opadów. Co do przeciwwskazań zdrowotnych, to z pewnością osoby mające problemy z krążeniem, czy też będące w starszym wieku, powinny udać się lekarza. Warto zrobić badania i upewnić się, że można spróbować.

ZOBACZ MISTRZÓW MORSOWANIA W AKCJI

Co do wymagań sprzętowych, to nie ma żadnych. Strój kąpielowy, ręcznik i ewentualnie neoprenowe buty (do kupienia za ok. 30 zł w markecie sportowym). I właściwie to tyle. Krótko mówiąc to najfajniejszy i najbezpieczniejszy sport ekstremalny, jakiego próbowałam. I będę się starała robić to regularnie.

Nie ma lepszego miejsca na morsowanie niż Trójmiasto. Nasze przepiękne plaże są do tego stworzone. Łagodne i bezpieczne wejścia do wody, która zimą jest tak przejrzysta i czysta jak nigdy latem, puste plaże. Wiem, że coraz więcej mieszkańców Trójmiasta morsuje bądź ma w planach podjęcie próby.

Niedługo Sylwester i Nowy Rok. Jeśli nie macie planów, to może warto właśnie wówczas zrobić coś tak zwariowanego? Wejść do wody Zatoki Gdańskiej z uśmiechem na twarzy, w towarzystwie pozytywnych i uśmiechniętych ludzi z postanowieniem: "to będzie niezwykły rok". Najprawdopodobniej ja tak właśnie Nowy Rok przywitam.

Do zobaczenia!

CYKL "RUSZ SIĘ" W TRÓJMIASTO.PL. JAKUB KRZYŻAK ZAPRASZA NA DARMOWE TRENINGI, W TYM NA MORSOWANIE

WKRĘCONA W SPORT IWONA GUZOWSKA
fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Sport zdaje się mam po prostu we krwi. Sprawił, że sięgnęłam po marzenia, że stałam się tym, kim jestem dziś. Sport uratował mi życie i stał się na nie sposobem. Dzięki sportowi poznałam wspaniałych ludzi, którzy swoimi wyczynami wprawiają w zdumienie i zachwyt, stanowią wielką inspirację. Zwiedziłam też pół świata, odkrywając jego różnorodność, kultury i obyczaje panujące w jego najdalszych zakątkach.

Po zakończeniu zawodowej kariery nie wyobrażam sobie braku ruchu. Wciąż odkrywam nowe dyscypliny, próbuję ich po to, by przeżyć kolejną przygodę. Czerpię ze sportu czystą radość i tak potrzebną energię. Dzięki aktywności, która dziś nie ma nic wspólnego z wyczynowym sportem, cieszę się dobrym zdrowiem i kondycją, nieźle radzę sobie z gonitwą dnia codziennego, stresem i zmęczeniem. Od wielu lat dzielę się sportem z dzieciakami z domów dziecka, ośrodków wychowawczych, bo jest on jednym z najskuteczniejszych sposobów na to, by uwierzyć w siebie, zmienić swoje życie na lepsze, wyszlifować charakter.

I pomyślałam, że może warto podzielić się tym wszystkim również z Wami, drodzy czytelnicy. Jeżeli mogę, to chcę Wam coś podpowiedzieć, doradzić i koniecznie zaprezentować wyjątkowe lub obiecujące postaci trójmiejskiego sportu. Chcę opowiedzieć o imprezach - tych dużych i tych malutkich. Ale również bardzo chcę posłuchać Was. Tego, czym dla Was jest sport i który najbardziej ukochaliście. Jak zmienił wasze nawyki, a może i życie. I jeżeli nawet zdarzy się tak, że ja nikogo nie zainspiruję, to może ktoś z Was zainspiruje mnie?

Dotychczas w cyklu:

  1. ZACZNIJ BIEGAĆ JESIENIĄ. SPRAWDŹ, KIEDY ZACZYNALI TĘ PRZYGODĘ INNI

  2. SPRÓBUJ POJECHAĆ ROWEREM DO PRACY.GDZIE SĄ NAJLEPSZE ŚCIEŻKI ROWEROWE W TRÓJMIEŚCIE, A KTÓRE MIEJSCA OMIJAĆ?

  3. ZANURZ SIĘ W WODZIE. NIE TYLKO PŁYWANIE DO WYBORU

  4. ODKRYJ W SOBIE NATURĘ WOJOWNIKA. WEJDŹ DO RINGU

  5. SZERMIERKA, CZYLI ELEGANCJA I TRENING CAŁEGO CIAŁA

  6. NORDIC WALKING PRAKTYCZNIE BEZ RYZYKA KONTUZJI

Opinie (18)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.