wiadomości

stat

Rusz się! Magda Kurpisz-Kasprzak zaprasza na biegi z psami

Magda Kurpisz-Kasprzak życie zawodowe, jak i prywatne poświęca psom. Z czworonogiem oddaje się również bieganiu. Organizuje głównie na Karwinach darmowe Psiebiegi, w których można brać udział co najmniej raz w tygodniu - w poniedziałki lub czwartki. Magda jest kolejną bohaterką cyklu Rusz się! Poprzednio prezentowaliśmy Kamila Sośniaka, a za dwa tygodnie napiszemy o treningach na świeżym powietrzu, na które zaprosi Magda "Mania" Poborca.



Co sądzisz o bieganiu z psem?

fajna inicjatywa, biegam

53%

nie sprawdzałem/am ale chętnie spróbuję

16%

na spacer z psem chętnie, ale lepiej patrzeć, jak sam biega

17%

nie rozumiem tego

14%
Ma trzy pasje: psy, bieganie oraz aikido. Magdzie Kurpisz-Kasprzak udało się połączyć dwie pierwsze i dzięki temu nie musi już dzielić między nie czasu. Pokazuje to m.in. podczas psichbiegów, które organizuje w poniedziałki i czwartki - lub w jeden z tych dni w danym tygodniu - głównie na Karwinach. Dokładne terminy i miejsce startu podawane są na profilu imprezy na Facebooku.

- Psiebiegi powstały hobbistycznie. Biegaliśmy z grupą dobrych znajomych. Mam psi biznes, ponieważ prowadzę salon pielęgnacji psów i tak od słowa do słowa stwierdzili, dlaczego nie biegać pod szyldem mojego salonu. Ale że ma on mało wspólnego z bieganiem, więc wymyśliliśmy inne hasło. Wpadło do głowy psiebiegi.pl i tak zostało - mówi Magda.
- Są to biegi wieczorne, o godz. 19-19:30. Średnio przebiegamy około 10 km. Nie robimy jednak dystansu na siłę, liczy się aspekt towarzyski. Zawsze dostosowujemy tempo do najwolniejszego. Jest ono konwersacyjne, czyli takie, aby można było sobie pogadać. Nie schodzimy jednak poniżej truchtu - dodaje.
Do treningu można dołączyć w każdym momencie. Na początku nie trzeba mieć specjalistycznego sprzętu dla psa - jego koszt to od 100 do 500 zł. Można nawet przewiązać smycz wokół pasa i po prostu sprawdzić, jak to jest. A gdy zabieramy psa, musimy pamiętać, że nie każdy lub biegać - zwłaszcza na długie dystanse.

- Wcześniej trenowałam z owczarkiem niemieckim, ale w tym roku skończył 11 lat, więc z racji wieku już nie biega. Wtedy pojawił się pomysł na psa, który potrafi dużo przebiec. A takimi są te z północy, czyli husky, czy podobne. Mają długie nogi, są szczupłej budowy. W związku z tym, że jestem wolontariuszem w Ciapkowie, to pojawiła się w moim domu druga suczka - Bajka - i właśnie z nią biegam - mówi Magda.
- Z psem jest jak z człowiekiem - musi być wytrenowany. Nie można wziąć go prosto z kanapy i ruszyć w długi bieg. Przygotowany do uprawiania sportu pies jest w stanie pokonać około 100 km. Więcej jednak nie da rady. Patrząc na niego podczas biegu wydaje się, że jest mniej wytrzymały na dystans, jak i na temperaturę powietrza niż my. Bajka biega ze mną cały rok, ale dłuższe biegi to maks do kwietnia-maja. Gdy jest ciepło, to musiałabym brać dla niej znacznie więcej wody niż dla siebie, albo zapewnić po drodze kąpiel. Podczas takiego biegu trzeba zadbać znacznie bardziej o psa niż o siebie - zaznacza.
Przygodę z biegami przełajowymi zaczynała w podstawówce, w liceum miała przerwę i wróciła do tego na studiach. Któregoś razu usłyszała o biegach ulicznych w Gdyni. Magda miała przeświadczenie, że biorą w nich udział tylko zawodowcy. Przypadkiem dowiedziała się, że kolega, także biegacz-amator, zapisał się na taką imprezę i pokonał cały dystans. To dało jej do myślenia: czemu nie ja?

- Tak w 2009 roku wystartowałam w Biegu Niepodległości. Wcześniej nie biegałam na 10 km, ale adrenalina i chęć ukończenia sprawiły, że pokonałam ten dystans. A jak jeszcze zawiesili mi medal na szyi, to był dla mnie koniec - wiedziałam, że już z tego nie zrezygnuje. W wielu biegach startowałam z siostrą. Później były półmaratony, zaliczyłam Koronę Maratonów Polskich, czyli starty w Warszawie, Krakowie, Dębnie, Poznaniu i Wrocławiu, na co miałam dwa lata - wspomina Magda.
Później jednak przerzuciła się na bieganie po lesie. Zaważyły aspekty zdrowotne oraz to, że świetnie zgrywało się to z psem, z którym wcześniej nie startowała. Następnie doszły biegi terenowe, na które także można zabierać czworonoga, czego nie robi się na asfalcie.

- Najpierw biegałyśmy na krótszych dystansach, później pojawiały się coraz dłuższe. Teraz zdarzają się dłuższe niż maraton, nazywane ultrabiegami - oczywiście tylko po lesie, polach, łąkach. Biegi górskie mają charakter przygody i to jest w nich najlepsze - kończy Magda.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (26)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.