wiadomości

Rusz się! Ania Piecunko nie każe zakładać nóg za głowę. Joga na plaży

Najnowszy artukuł na ten temat

Rusz się! Pierwszy taniec weselny i użytkowy również online


Medytacja, dziwne figury, kontrola nad ciałem i umysłem - z tym zazwyczaj kojarzy się joga. Pasję do niej stara się przekazać Ania Piecunko, która w ciepłe miesiące codziennie organizuje bezpłatne zajęcia Joga na plaży. Możemy być spokojni - na start nie każe nam zakładać nóg za głowę. Ania jest kolejną bohaterką cyklu Rusz się! Poprzednio prezentowaliśmy Piotra Przybyłę, a za dwa tygodnie Ewelina Patoleta zaprosi na aktywne spacery z wózkami.



Czy uczestniczysz w animacjach, które organizowane są na plaży?

bardzo chętnie, dla niektórych zajęć specjalnie jadę na plażę 13%
jak jestem na plaży, a jest coś fajnego, to najczęściej biorę udział 9%
sporadycznie 6%
nie, bo na plażę jadę odpocząć, a nie się zmęczyć 72%
zakończona Łącznie głosów: 32
Od poniedziałku do piątku w godzinach 7-8 oraz w weekendy, w godzinach 8-9 Ania Piecunko zaprasza na jogę na plaży przy wejściu nr 56 w Gdańsku. Spotkania odbywają się, gdy nie pada deszcz, jest względnie ciepło i prowadząca jest w Trójmieście. Sprawdzić można to na profilu spotkań na portalu społecznościowym.

- W zasadzie nie trzeba znać żadnych podstaw, aby spotkać się ze mną na zajęciach na plaży. Nazywam to praktyką własną. Nie prowadzę tych zajęć tak, jak w sali, czyli nie uczę podstaw i nie poprawiam, ale po prostu mówię, co robimy. Jeśli ktoś ewidentnie się pomyli, to wtedy oczywiście korygujemy błędy. Praktyka własna polega na tym, że każdy ćwiczy we własnym rytmie, robi to, co może. Zawsze podaję także alternatywy. Jeżeli coś jest bardzo trudne, to pokazuję także bardziej dostępną pozycję - mówi Ania.
PREZCZYTAJ WIĘCEJ. JOGA, CZYLI RÓWNOCZESNE ĆWICZENIE CIAŁA I DUCHA

Na zajęcia nie trzeba się specjalnie przygotowywać. Wystarczy pojawić się na plaży i mieć ze sobą koc oraz matę. Zajęcia zaczynają się od krótkiej medytacji. Następnie mamy pranajamę - tak nazywają się wszystkie rodzaje oddechów w jodze. A później zaczynają się ćwiczenia, przeważnie powitania słońca, a później płynne przejście do kolejnych pozycji. Co dzieje się w momencie, gdy nasze ciało, na przykład przez słabe rozciągnięcie, szybko dochodzi do granic możliwości?

- Każdy ma swoje granice. Pozycje w jodze przystosowane są do naszego ciała i można zrobić je mniej lub bardziej. Będąc świetnie rozciągniętym zrobisz szpagat, ale jeśli tak nie jest, to robisz do maksimum możliwości i też jest super - twierdzi Ania.
- Tak samo seniorzy nie powinni obawiać się jogi. Nie trzeba wykonywać siadu skrzyżnego, można nawet usiąść na krzesełku, czy na czymś, co będzie wygodne i to dostosuje rzeczywistość do naszego ciała. Jeżeli robi się skłon w przód, to próbuje się złapać stopy. Ale jeśli nogi są za długie, to pomagamy sobie specjalnymi paskami - dodaje.
Niektórzy zadają sobie pytanie, czy joga jest bardziej dla ciała, czy dla umysłu? Ania odpowiada jednoznacznie, że nasze ciało nie oddziela się od umysłu. A ulgę temu drugiemu daje medytacja.

- Daje wyciszenie i wydłuża mój dzień. Nie zawsze jednak polega ona na tym, że siedzisz w kwiecie lotosu z rękami do góry i jest fajnie. Można robić to w różnych momentach, np. idąc, zmywając naczynia, gotując. Zaczynamy uczyć się tego typu technik wprowadzając je do życia codziennego. Wszystko da się powolutku wytrenować, kiedy poddajemy się ewolucji - wyjaśnia Ania.


Mniej więcej 18 lat temu poznała się z jogą. Jak wspomina, była zbuntowaną nastolatką. I kiedy wyjechała na studia stwierdziła, że musi się wyciszyć. Zobaczyła ogłoszenie zajęć zen. Poszła na nie, ale zen nie było. Była za to joga.

- Ćwiczyłam przez cały okres studiów w Białymstoku. Później stamtąd wyjechałam i zaczęłam chodzić na różnego rodzaju warsztaty i inne zajęcia - także zagraniczne, m.in. w Azji. Skończyłam również kurs nauczycielski, ale nie wiem, czy trzeba mieć papiery na prowadzenie jogi, skoro za sobą masz 18 lat praktyki. Wtedy dochodzisz do wniosku, że chcesz się tym podzielić, bo masz co dać ludziom. Z drugiej strony, po jednym skończonym kursie także możesz przekazywać ludziom różne wartości. Dlatego nic nie ma większego znaczenia, jeśli tylko joga jest w tobie - uważa Ania.
- Oczywiście warto jeździć na różnego rodzaju warsztaty czy dodatkowe zajęcia, aby się rozwijać. Warto też ćwiczyć pod okiem kogoś, kto się zna. Mogę robić jakąś pozycję milion razy, ale czasem ktoś podejdzie, dotknie mnie palcem i okazuje się, że nabiera ona zupełnie innej jakości. Ostatnio miałam takie olśnienie w staniu na głowie - dodaje.
archiwum prywatne
Z perspektywy bohaterki naszego cyklu joga daje zespół narzędzi, które sprawiają, że łatwiej jest jej żyć, mieć kontakt ze sobą i zdystansować do tego, co jest dookoła.

- Hathajoga, czyli joga ciała. To wszystkie ładne ćwiczenia, jak zakładanie nóg za głowę, które bardzo poprawiają kondycję ciała, ale pokazują także, jak to, co siedzi w naszej głowie, oddziałuje na ciało. Dlatego jeśli się zdenerwuję, to wiem, w którym miejscu w moim ciele kumulują się nerwy. Potem okazuje się, że każdy rodzaj zdenerwowania ma inne miejsce ujścia w moim ciele - mówi Ania.
Daje także przykład, że joga świetnie wpływa na ciało. Ostatnio poszła na crossfit i były to jej pierwsze takie zajęcia. Obawiała się, że nie da rady, a okazało się, że nie są one tak trudne.

- A przecież nie robię nic poza jogą. Okazuje się, że daje ona taką sprawność ciała, która spokojnie pozwala uprawiać inne dyscypliny sportu - uważa Ania.
Poza Jogą na plaży uczy także w swojej szkole Joga na Zaspie. Zajęcia odbywają się w Domu Kultury Młyniec przez cały rok - to już jest jednak płatna opcja. Jest także psychologiem i terapeutą, a dodatkowo projektuje ubrania pod nazwą Anpiyo.

- Projekt ubraniowy powstał, ponieważ potrzebowałam wyrzucenia z siebie jeszcze więcej rzeczy. Jak praktykuje się cokolwiek, to nagle rodzi się potrzeba tworzenia. Długo zastanawiałam się, co chcę tworzyć i okazało się, że projektować ubrania. Szycie nie jest takie straszne i tutaj dziękuję Kotom na płoty i Karolinie. Zaczęłam tworzyć ubrania, które łączą moje dwa zawody, czyli psychologa i nauczyciela jogi. Chodzi o szybkie przebranie się pomiędzy zajęciami. Dlatego są to rzeczy, które łatwo zmienić - kończy Ania.

Opinie (16) 1 zablokowana

  • Gratuluję pasji. Na pewno pojawię się na którymś spotkaniu.

    • 8 4

  • (1)

    Fajny pomysł! I pory, jak widzę, dobre w okresie letnim!

    • 4 2

    • Pory dobre bo krótkie, zwłaszcza jak nogi ładne ;)

      • 1 1

  • W jodze dobre są tylko ćwiczenia .Pamiętajmy ze joga wywodzi się z hinduistycznej sekty. (2)

    Medytacji tego unikają jak ognia by odpowiedzieć bo medytacje to głownie modlitwa do sekciarskich bożków .Na plaży moze jest i wygodniej niz na plaży ale za to łatwo na wdychac sie piasku gdy masz twarz kilka centymetrów nad ziemią .A maty przed tym nie zabezpieczaja jak widac dokladnie.Joga bezplatna jest tez oplacana przez mosir w parku Reagana.

    • 7 15

    • Zgadzam się

      Uważać na sekty

      • 4 2

    • Dokładnie,

      Ktos chce mie¢ problemy z psychæ niech cwiczy joge. Ale rodzinie i znajomym bym tego nie polecal.

      • 3 5

  • też mi nowość

    w liceum, a to już było ładnych kilka lat temu- ćwiczyłem jogę na plaży w orłowie z Sylwią, a tuż przed maturą z Anią. Sylwia była lepszą joginką

    • 1 1

  • a nie moze byc poprostu gimnastyka lub aerobik

    musie byc joga???? Sprindzitsu cwiczcie

    • 4 8

  • Ostrzegam joga nie jest zabawą

    To są ćwiczenia, których cel jest "duchowy" - synchronizacja z wibracją wszechświata. Ostrzegam lojalnie.
    Zbawia Jezus Chrystus - ratuje z tego świata - cierpienia i śmierci - - nie synchronizuje z nim.

    • 5 6

  • Fajnie

    Bardzo fajnie, że na plaży. Nie chodzę na jogę, żeby nie puścić bąką w małej sali, a na plaży to szybko się rozejdzie

    • 2 2

  • Joga = energia okultystyczna = powiedzenie Bogu "NIE" (4)

    Znawcy tematu ostrzegają, że złe skutki uprawiania jogi przyjdą prędzej czy później. Na ogół na początku ćwiczenie jogi nie powoduje większych zmian w organizmie. Z czasem jednak w metabolizmie komórkowym i całej przemianie materii następują bardzo poważne zaburzenia. Zatracanie świadomości osobowej przyczynia się do niezwykle niebezpiecznych zmian w ciele, psychice i w życiu duchowym.

    • 5 4

    • a jakiś przykład poprosimy tych zaburzeń... (3)

      jakie zmiany w ciele? oprócz zdrowego kręgosłupa, radości życia i przedłużonej młodości.

      • 3 0

      • Nauczyciele jogi i książki o niej rzadko wspominają, że joga miała swoje początki w kulcie seksu

        William J. Broad: Na początku 20. wieku, twórcy nowoczesnej jogi ciężko pracowali, aby usunąć z niej tantryczny stygmat. Opracowali oni czystą dyscyplinę, która odsunęła dawny erotyzm, by skoncentrować się na uzyskaniu zdrowia i dobrej kondycji.
        b.k.s. iyengar, autor wydanej w 1965 roku książki "Światło Jogi", był przykładem zmian. Jego książka nie wspominała ani słowem o tantrycznych korzeniach Hatha jogi i wychwalała dyscyplinę jako panaceum na prawie 100 dolegliwości i chorób. Tak więc nowocześni praktycy zaczęli wykorzystywać wybieloną wersję Hatha jogi.
        Jednak na przestrzeni dziesięcioleci wielu z nich odkryło na własnym doświadczeniu, że jej uprawianie może rozniecić seksualny płomień. Okolice lędźwi mogą się bardziej uwrażliwić, a orgazmy stać się intensywniejsze.
        Ostrożnie z ogniem!
        Także nauka zaczęła znajdować wyjaśnienie dla wewnętrznych mechanizmów jogi. W Rosji i Indiach naukowcy zanotowali u jej ćwiczących gwałtowny wzrost poziomu testosteronu - głównego hormonu podniecenia seksualnego u mężczyzn i kobiet. Doświadczenia czeskich naukowców z elektroencefalografami pokazały, jak niektóre pozycje mogą powodować powstanie fal mózgowych nie do odróżnienia od tych, które powstawały u osób uprawiających seks.
        Zaś niedawno naukowcy z uniwersytetu British Columbia udokumentowali, jak szybki oddech - ćwiczony podczas wielu zajęć jogi - może zwiększyć przepływ krwi przez narządy płciowe.
        Efekt okazał się wystarczająco silny, by wywołać podniecenie nie tylko u osób zdrowych, ale także u tych ze zmniejszonym libido.
        Niedawno przeprowadzone w Indiach badania kliniczne wykazały, że mężczyźni i kobiety, którzy ćwiczą jogę, opisują znaczną poprawę swojego życia seksualnego, w tym pogłębienie uczucia przyjemności i satysfakcji, jak również emocjonalnej bliskości z partnerami.
        Na Uniwersytecie Rutgers naukowcy badają jak joga i pokrewne jej praktyki mogą sprzyjać autoerotycznej rozkoszy. Okazuje się, że niektórzy ludzie mogą wprowadzić się w myślach w stanach seksualnej ekstazy - zjawisko to znane jest klinicznie jako samoistny orgazm.
        Naukowcy z Rutgers używają skanerów mózgu do pomiaru poziomu emocji u kobiet i porównują wyniki z odczytami powiązanymi z ręczną stymulacją genitaliów. Wyniki pokazują, że obie praktyki aktywują obszary mózgu w charakterystyczny sposób i wywołują znaczne wzrosty ciśnienia krwi i tolerancji na ból oraz przyspieszenie akcji serca - co okazuje się być wizytówką orgazmu.
        Odkąd pokolenie wyżu demograficznego odkryło jogę, seksualne pobudzenie, pocenie się, ciężki oddech i skąpe stroje, tak charakterystyczne dla zajęć jogi, doprowadziły do przewidywalnych wyników. W 1995 roku seks między uczniami i nauczycielami stał się tak powszechny, że Kalifornijskie Stowarzyszenie Nauczycieli Jogi potępiło go jako niemoralny i wezwało do zachowania wysokich standardów.
        - Stworzyliśmy kodeks - mówi Judith Lasater, prezes grupy - ponieważ było tak wiele naruszeń zasad etyki.
        Jeśli joga może pobudzać seksualnie osoby regularnie ćwiczące, to widocznie ma podobny, jeśli nie większy, wpływ na guru - często uroczych ekstrawertyków o doskonałej kondycji fizycznej, nierzadko spragnionych uznania i czci.
        Jeśli znaleźli się wśród nich mizantropi, oferowali oni swoim wyznawcom gorzką cenę za ożywcze siły jogi. Zaskakująca ich liczba, jak się okazuje, pojawiła się w latach 60. i 70.

        • 0 4

      • Ofiary duchowych przewodników (1)

        William J. Broad: Swami Muktananda (1908 - 82) był Hindusem o wielkiej charyzmie, który preferował ciemne okulary i jaskrawe szaty.
        U szczytu sławy, około roku 1980. przyciągnął tysiące wiernych - w tym gwiazd filmowych i osobistości ze świata polityki - i udało mu się stworzyć sieć setek aśramów i ośrodków medytacyjnych na całym świecie. Jego główne sanktuaria znajdowały się w Kalifornii i Nowym Jorku.
        Pod koniec 1981 roku, kiedy jeden z jego doradców rzucił oskarżenie, że guru jest w rzeczywistości seryjnym kobieciarzem i seksualnym hipokrytą, który stosował groźby użycia przemocy, by ukryć swą dwulicowość, Muktananda bronił się jako prześladowany święty. Wkrótce potem zmarł z powodu niewydolności serca.
        Joan Bridges była jedną z jego kochanek. Miała wówczas 26 lat, a on 73. Podobnie jak wielu innych wielbicieli, Bridges nie zauważała wad u Muktananda, którego uznawała za prawdziwego boga, poza prawem i moralnością.
        - Byłam jednocześnie wstrząśnięta i zdezorientowana - wyznała na temat ich zażyłości. "Kazał nam żyć w celibacie, więc jak mogłoby chodzić mu o seks? Nie rozumiałam tego".
        Zdemaskowanie kobieciarzy znaczyłoby dla ofiar przyznanie się do lat bezsensownej pracy i poświęcenia. Tak więc wiele kobiet obwiniało siebie. Porządkowanie rzeczywistości trwało dla nich lata, a nawet dziesiątki lat - pełnych bólu i refleksji oraz psychoterapii. Z czasem ofiary zaczęły walczyć.
        Swami Satchidananda (1914-2002) był gwiazdą jogi, który miał wystąpienie nawet na Woodstock. W 1991 roku protestujący z tabliczkami o treściach takich jak: "Stop nadużyciom", "Koniec z fałszem") przemaszerowali przed hotelem Virginia, gdzie przemawiał na sympozjum.
        "Jak możesz nazywać siebie duchowym nauczycielem?" - krzyknęła z widowni dawna wielbicielka. - "Kiedy molestowałeś mnie i inne kobiety?"
        PS. Seksoholizm - cały czas poruszam tylko jeden z wielu aspektów zła, wynikającego z praktykowania jogi.

        • 0 2

        • znów cię ze szpitala wypuścili pustaku

          • 3 0

  • Polecam zajęcia z Anią. ..

    To bardzo pozytywna osoba o dużej cierpliwości i świetnym przygotowaniu merytorycznym. Atmosfera na zajęciach jest świetna. Każdy - nawet zupełnie początkujący - dobrze się tu czuje. Nie ma spinki a i dla zaawansowanych coś się znajdzie. ..

    • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

mail

Napisz do nas

Brałeś udział w ciekawej wyprawie lub zawodach, o których chciałbyś opowiedzieć naszym czytelnikom? Napisz do nas na aktywne@trojmiasto.pl